28 czerwca 1956 w Poznaniu

0
78
REKLAMA

Walki w Poznaniu były pierwszym od stłumienia powojennej konspiracji protestem na taką skalę, zbrojną konfrontacją pomiędzy społeczeństwem mającym dość komunistycznej dyktatury a reżimem rządzącym z woli Stalina i jego następców niezdolnych do rozwiązywania problemów gospodarczych i społecznych. Z jednej strony były to działania łączące powojenny zbrojny opór, który na początku lat pięćdziesiątych w zasadzie już nie istniał, stłumiony przez działania sowieckich i polskich aparatów represji. Z drugiej był to początek charakterystycznych dla lat późniejszych strajków i protestów robotniczych, które w 1970 i 1976 prowadziły do zmian politycznych. W niektórych opracowaniach pojawia się nawet moim zdaniem przesadne sformułowanie – antykomunistyczne powstanie.
Po śmierci Stalina w 1953 roku i Bieruta w 1956, po słynnym referacie Chruszczowa, w którym I sekretarz KP Związku Sowieckiego potępił zbrodnie Stalina i rozpoczął proces odwilży i destalinizacji, w Polsce miała miejsce walka o władzę pomiędzy dwoma skrzydłami PZPR – „puławskim”, bardziej reformatorskim i dążącym do korzystnych dla Polski reform, i „natolińskim”, neostalinowskim, przeciwnym istotnym reformom ekonomicznym, a zwłaszcza politycznym. Polska powoli odchodziła od najbardziej represyjnych form stalinizmu, ale zmiany te były powolne i niekonsekwentne, a poza tym ciągle zagrożone przez „Natolin” i wiązały się z walką frakcyjną w PZPR przy zablokowanych możliwościach oddziaływania społeczeństwa na sferę publiczną. Walka grypy „Natolin” z „Puławami” stanowi podstawowy kontekst polityczny, w jakim doszło do wybuch w Poznaniu.
Bezpośrednią przyczyną niezadowolenia, strajku i wysłania delegacji robotniczej do Warszawy były sprawy płacowe, przede wszystkim podwyższenie norm. Po nieudanych rozmowach z władzą delegaci robotniczy podjęli decyzję o strajku i manifestacji ulicznej. 28 czerwca o godz. 6.30 rano wyruszył do centrum miasta pochód robotniczy. Na placu Mickiewicza (wówczas Stalina) pod budynkami komitetu PZPR i Miejskiej Rady Narodowej, zebrał się liczący kilkadziesiąt tysięcy osób tłum, część manifestantów pod wpływem nieprawdziwej informacji o aresztowaniu delegatów rozbiła więzienie, inna grupa zniszczyła urządzenia zagłuszające audycje radia Wolna Europa i zdemolowała budynek sądu. Około godz. 11.30 rozpoczęła się manifestacja przed budynkiem Urzędu Bezpieczeństwa na ul. Kochanowskiego. W kierunku budynku poleciały kamienie i kostki brukowe, z okien padły strzały, byli pierwsi tego dnia zabici i ranni. Rozpoczęło się szturmowanie budynku UB, którego ostatecznie nie udało się zdobyć, a także walki uliczne w wielu punktach miasta.
Po pewnych wahaniach władze podjęły decyzję o użyciu siły. Pierwszym sekretarzem KC PZPR był wówczas Edward Ochab i jego głos z pewnością był decydujący. „Użyto ponad 10 000 żołnierzy wyposażonych w 359 czołgów (31 z nich zniszczono lub uszkodzono w czasie walk), 31 dział pancernych, 6 armat przeciwlotniczych, 30 transporterów opancerzonych, 880 samochodów…W trakcie kilkudziesięciogodzinnej akcji żołnierze zużyli w sumie około 180 tys. sztuk amunicji, głównie do broni maszynowej, co świadczyło zarówno o przyjęciu błędnej koncepcji użycia wojska, jak i o zaciętości toczonych walk… W świetle ustaleń historyków w wyniku starć zginęły w sumie nie mniej niż 73 osoby, a kilkaset zostało rannych”. (Jerzy Eisler, „Siedmiu wspaniałych”, Warszawa, 2014 r.). Pacyfikacją Poznania dowodził sowiecki generał w polskiej służbie, Stanisław Popławski (Grochow).
Komuniści zwyciężyli, ale zwycięstwo to miało jednak wysoką cenę. Obok zabitych i rannych oraz strat materialnych dokonywało się w Polsce przesilenie polityczne, ostatecznie kończył się ponury okres stalinizmu.

REKLAMA
REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments