Aborcja i obłuda

0
66
REKLAMA

Mamy do czynienia z kolejną próbą zniszczenia zawartego w 1993 kompromisu w sprawie aborcji. Dotychczas wszystkie tego rodzaju próby kończyły się niepowodzeniem.
Kompromis aborcyjny uważam za wielki sukces polityki polskiej po 1989 roku i jak każdy kompromis nie satysfakcjonuje osób o poglądach radykalnych. Przegłosowany został zresztą jednym głosem w dramatycznych okolicznościach, ale stopniowo zyskiwał coraz więcej zwolenników i dziś może uchodzić za modelowe rozwiązanie. Każda próba burzenia tego kompromisu musi, moim zdaniem, nieuchronnie prowadzić do destabilizacji.
Trudno oczywiście odpowiedzieć na pytanie, jakie motywy kierowały posłami przykładającymi rękę do burzenia tego tak potrzebnego kompromisu. Z pewnością były bardzo różne, a niektórzy posłowie wprost powiedzieli, że chodziło jedynie o wywołanie dyskusji i zwrócenie uwagi na problem dzieci z wadami genetycznymi i konieczność zapewnienia im i ich rodzicom pomocy ze strony państwa. Z całą pewnością szlachetna motywacja obrony życia nienarodzonych w przypadku wielu posłów decydowała o takim właśnie głosowaniu. Nie ma powodów, by sądzić inaczej. Ale jak wyjaśnić głosowanie części posłów dawnego i obecnego PiS‑u za tak radykalnym zaostrzeniem ustawy?
Polityk musi odpowiadać za konsekwencje swoich działań, jeśli chce przekonywać, że aborcja jest niedopuszczalnym złem, to niech to robi. Jest w Polsce dość miejsc, gdzie można swobodnie głosić takie poglądy, przekonywać do nich, grupować i organizować zwolenników całkowitego zakazu aborcji. Ale czym innym jest niszczenie kompromisu i prowadzenie do uruchomienia społecznego protestu, który wyniesie do władzy lewicę, co skończy się aborcją na życzenie.
Podczas gorącej dyskusji na temat aborcji w 1993 roku jeden z posłów ZChN twierdził, że aborcja jest zbrodnią i powinna być zagrożona karą od 8 lat więzienia dla lekarza i podobną karą dla wszystkich, którzy do tej zbrodni przykładają rękę, a więc najpewniej dla matki. Logicznie i prawnie miał rację, ale posłuchał moich argumentów, aby tego wniosku nie składał, bo to jedynie doprowadzi do rozwścieczenia zwolenników kruchego kompromisu i cały projekt upadnie. Dziś posłowie przesyłający ten projekt do komisji działają (myślę, że w zdecydowanej większości nieświadomie) na rzecz powrotu lewicy do władzy i aborcji na życzenie.
Natomiast przykładem niebywałej obłudy jest wykorzystywanie urodzenia ciężko chorego dziecka dla bieżącej walki politycznej, a taką walką jest demonstrowanie przed pałacem prezydenckim na rzecz projektu ustawy. Nie przypominam sobie, aby zwolennicy zmuszania matek do rodzenia dzieci z ciężkimi wadami genetycznymi demonstrowali przed siedzibą prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który także mówił, że popiera aborcyjny kompromis, a oskarżanie tak zasłużonego dla Polski i Kościoła Bronisława Komorowskiego o działanie przeciwko Kościołowi jest niegodziwym politykierstwem. Trzeba mieć empatię p. Terlikowskiego, aby popierać drakońskie i nieludzkie rozwiązanie, jakim jest zmuszanie kobiet będących w tak dramatycznej, tragicznej sytuacji do rodzenia. Czym innym jest przekonywanie, a czym innym przymus pod groźbą kary.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o