Agonia PiS rozpoczyna się w tak symbolicznym momencie, gdy ta partia spada do 18 proc. poparcia. Jest to oczywiście agonia długa, powolna i z możliwymi wahaniami oraz momentami dramatycznymi. To trochę tak jak w przypadku rzeki, która co prawda płynie raz szybciej, raz wolniej, a czasem przyspiesza, zwalnia i nawet się cofa, wylewa i bywa groźna, ale ostatecznie kończy swój bieg w morzu i w końcu znika. W mediach trwa dyskusja o podziałach w PiS-ie, walkach frakcji i ich konsekwencjach. Oczywiście takie dyskusje są uzasadnione, ale wydaje mi się, że spekulacje dotyczące przyszłości Morawieckiego i Kaczyńskiego są mimo wszystko jałowe.
Morawiecki mentalnie nie jest człowiekiem PiS-u. Dał się poznać jako postać bardzo marna, ale jednak stanowi typ nieco różniący się od tzw. ludu pisowskiego. Jest typem inteligenckim, trochę czytał, jako tako zna, ale zna, angielski (to dla pisowców już podejrzane, główny zarzut przeciwko Trzaskowskiemu brzmiał – mówi po francuski, a więc to „bonżur”, nie nasz, obcy, wrogi). Ci sfanatyzowani, ogłupiali, ale bardzo dynamiczni w miotaniu wyzwisk i wznoszeniu narodowych oraz katolickich haseł podskórnie wyczuwają, że Morawiecki nie jest do końca ich, że jest obcy, jakiś taki inteligencki, nie pasuje do filarów polskości i religii. Dlatego nigdy na czele PiS-u nie stanie Morawiecki. Stąd też bierze się wzajemna nienawiść pisowskich frakcji „maślarzy” i „harcerzy” (obie nazwy urocze i trochę podobne do zwalczających się w PZPR w 1956 roku frakcji „Natolin i Puławy”, nazywanych czasami „Chamy i Żydy”). On sam chyba to wie albo tylko wyczuwa i dlatego moim zdaniem prędzej czy później albo dojdzie do podziału PiS i obok dwóch Konfederacji Brauna i Mentzena będziemy mieli dwa PiS-y: twardy Czarnka i miękki Morawieckiego, albo grupa Morawieckiego zostanie zmarginalizowana.
Zwycięstwa Morawieckiego, który nie dał się wyrzucić ani upokorzyć Kaczyńskiemu mają charakter taktyczny i symbolizują słabnięcie oraz upadek przywództwa Kaczyńskiego, ale nie doprowadzą do tego, że niekwestionowanym wodzem tej partii będzie Morawiecki. To, co dotychczas było oczywiste, czyli całkowita swoboda Kaczyńskiego w wyrzucaniu, marginalizowaniu i upokarzaniu członków PiS, przestało działać. Morawiecki nie dał się wyrzucić, a nawet wygrał nocne spotkanie z udziałem Bielana. Rozpoczął się proces degradacji Kaczyńskiego i chyba nie da się go zatrzymać, zwłaszcza że po prawej stronie mamy partie, które mogą przejmować wszystkich uciekinierów z PiS i to w sporym wyborze (łagodniejszym oraz skrajnym), proponując ofertę z Braunem w roli czołowego ideologa i niezłomnego patrioty. Z drugiej strony spełnił się w jakimś sensie „efekt Czarnka” – co prawda nie został zatrzymany przepływ elektoratu nacjonalistycznego z PiS do obydwu Konfederacji, ale za to ugrupowanie Brauna zostało wyprzedzone przez Lewicę, nie dużo, ale o około 1 proc. To w przypadku wejścia PSL do Sejmu albo chociaż niezmarnowania 3 proc. PSL-owskiego elektoratu daje obozowi koalicji 15 października możliwość kontynuowania rządów.
Do tego dochodzi jeszcze jeden istotny motyw. Mianowicie PiS to partia nacjonalistyczna, a więc tym samym wodzowska. Istotą nacjonalizmu jest bowiem posiadanie wodza. Ten wódz musi umieć wrzeszczeć, wygrażać, zaciskać pięści i grozić, a bardzo trudno sobie w tej roli wyobrazić ugładzonego Morawieckiego. Mielibyśmy powtórkę z nieudanego wodzostwa Ziobry, który na jednym z wieców próbował wrzeszczeć na Kaczyńskiego, ale skończyło się na kompromitującym pisku i z tej kompromitacji Ziobro jako wódz i polityczny lider nie podniósł się po dziś dzień. Co prawda Kaczyński, pozbawiony rodziny, z kotem jako symbolem samotności, coraz bardziej niedołężny, nie bardzo potrafi wrzeszczeć, ale ma w sobie coś, co pozwalało mu przez 20 lat przewozić nacjonalistycznej partii i nikt poważnie na tym stanowisku nie był w stanie mu zagrozić.
Ten fatalny rozdział polskiej polityki, którą w istotnym stopniu determinował i określał Kaczyński, i który doprowadził do głębokich podziałów, zimnej wojny domowej, fali kłamstwa i nienawiści, która zdegenerowała polską politykę w stopniu tak niesłychanym, że uniemożliwia to dziś jakiekolwiek pojednanie, powoli zmierza do końca.
Przynajmniej kończy się znacząca rola Kaczyńskiego jako decydującego o podziałach i języku definiowania sporu politycznego, jego ram i nurtów przewodnich. Tak widzi to publicysta Gazety Wyborczej: „Starszy pan o okrągłej twarzy wiecznie zdziwionego dziecka mógłby wzbudzać sympatię, gdybyśmy go zobaczyli karmiącego w parku gołębie. Ale on skrywa mroczną duszę wampira władzy, poza którą niewiele go interesuje. No, może jeszcze napędza go chęć zemsty na tych, którzy go ewidentnie krzywdzą, utrudniając mu realizację jego politycznych fiksacji, manifestujących się i w obsesjach. To przede wszystkim Tusk – ‘Istny Niemiec, sztuczka kusa’… Jego ciągłe podkreślanie swojej wyższości moralnej i natrętne przypominanie swojej własnej elitarności wynika z głębokiego kompleksu człowieka niedocenionego, a wychowanego w poczuciu własnego geniuszu, którego świat z niezrozumiałego dlań powodu nie chce bezkrytycznie uznać. Niczym niezachwiane poczucie własnej wielkości skutkuje nienawiścią do wszystkich, którzy nie akceptują tego oczywistego faktu… Im bardziej czuje się zagrożony, tym bardziej zabetonowuje swoją pozycję, likwidując najmniejsze oznaki samodzielności myślenia. Nie ufa nikomu i stara się wszystkim ręcznie sterować, zastrzegając sobie decydujący wpływ na swoje otoczenie. Kuriozalny w swojej dyktatorskiej wymowie ‘Statut’ PiS skutecznie wydłuża mu ręce, pozwalając mu sięgać do kierownicy z tylnego siedzenia… Gwarantuje też Prezesowi nieograniczoną swobodę wyznaczania jedynie słusznej linii politycznej przekazywanej do akceptującej wiadomości w codziennych przekazach dnia. Od dawna jest to strategia obsesyjnie antyunijna, a więc w praktyce prorosyjska, bo promuje wtórną atomizację Europy lub przynajmniej wstrzymanie żmudnego procesu jej jednoczenia się… Nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek zdobył się na otwartą krytykę agresywnej strategii Rosjan” (Przemysław Urbańczyk, „A może Brutus jest tuż za uchylonymi drzwiami”, GW, 14.04.2026 r.).
I jeszcze opinia wybitnego publicysty „Polityki” Rafała Kalukina, który tak komentuje poparcie Kaczyńskiego dla członkostwa Polski w Unii ogłoszone na kongresie PIS wiosną 2003 roku jako zapewnienie bezpieczeństwa Polski, dla którego alternatywą byłoby wpadnięcie w orbitę Rosji: „Dzisiaj to już jednak słowa nieaktualne, chociaż rosyjskie zagrożenie od tamtego czasu zmieniło się z hipotetycznego w realne. Tyle, że Kaczyński nigdy nie obawiał się Rosji, tylko prawicowej konkurencji. A tak się niestety składa, że obie Konfederacje osłabiają teraz PiS w dużo większym stopniu niż dawniej LPR. I to się już pewnie nie zmieni, toteż nie należy się spodziewać, że Kaczyński kiedykolwiek jeszcze złagodnieje, choćby taktycznie” („Ucieczka z Centrum”, „Polityka, 1-7.04.2026 r.).
Co oczywiście nie oznacza, że w przypadku nieszczęścia, jakim byłoby dla Polski zwycięstwo nacjonalistów w wyborach w 2027 roku, nacjonaliści nie utworzą wspólnej koalicji byle tylko dorwać się do władzy. Ale na szczęście to już nie Kaczyński będzie decydował o tej koalicji w sposób arbitralny i wyłączny.
I jeszcze jeden element, być może niedoceniany, ale z czasem stający się decydujący – osłabienie Trumpa. Prezydent Ameryki najpewniej już przegrał albo przegrywa wojnę z Iranem, a tym samym USA tracą pozycję największego supermocarstwa. Ciągłe odsuwanie ultimatum ośmiesza i kompromituje Trumpa. A w Ameryce poparcie dla niego dołuje, co oznacza utratę kolejnych głosów w wyborach uzupełniających do Kongresu, klęskę w listopadzie i być może dalsze komplikacje. W tle czai się afera Epsteina i to wszystko, co ona oznacza. Trump jest dziś obciążeniem także dla PiS i to dobrze dla Ameryki, dla demokracji, dla Europy i dla Polski.
![Stabilny poziom wody w Wątoku [ZDJĘCIA] Wątok](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260714_082913-218x150.jpg)


![W Sanktuarium na Burku rozpoczął się tygodniowy odpust [ZDJĘCIA] Odpust Burek Sanktuarium 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/07/Odpust-Burek-Sanktuarium-2026-4-218x150.jpg)

![Mur oporowy linii kolejowej Tarnów–Leluchów zamieni się w turystyczną atrakcję [ZDJĘCIA] Żegiestów budowa promenady i plaży](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/07/Zegiestow-budowa-promenady-i-plazy-2-218x150.jpg)














