Bardzo dobre dane o produkcji przemysłowej i dobre o sprzedaży detalicznej

0
33
REKLAMA

Marek ZuberMarcowe dane o produkcji przemysłowej i o sprzedaży detalicznej pokazały, że znaczna część polskiej gospodarki i polskiego społeczeństwa radzi sobie z kryzysem. I z pewnością napawa to optymizmem.
Produkcja przemysłowa wzrosła w marcu o 18,9% w porównaniu do marca 2020 roku. To jeden z najlepszych wyników ostatnich trzydziestu lat. Średnia prognoz mówiła co prawda o wzroście, ale niższym o dwa – trzy punkty procentowe. Wynik zatem należy oceniać zdecydowanie na plus. Choć tezy o jakimś boomie są chyba na wyrost. Przynajmniej na razie.
Po pierwsze, trzeba wziąć pod uwagę tzw. efekt bazy. Co prawda w marcu w zeszłym roku mrożenia polskiej gospodarki jeszcze nie było, ale zerwanie łańcuchów dostaw z Chin, a właściwie szerzej z Azji, bezpośrednio lub pośrednio jednak nas dotknęło. Marcowy spadek wyniósł wprawdzie tylko 2,5% rok/rok, ale trzeba go odnotować. Porównujemy się zatem z relatywnie słabszym miesiącem i ten tzw. efekt bazy trzeba uwzględnić. Tak na marginesie spodziewam się, użyję tego słowa, „kosmicznych” wyników w kwietniu. Rok temu bowiem, już głównie na skutek mrożenia w Polsce i w krajach z nami kooperujących, nasz przemysł stanął, co poskutkowało spadkiem produkcji o 24,6% rok/rok. Dodając kontynuację dobrych trendów, które obecnie obserwujemy, może to oznaczać, że w kwietniu 2021 roku produkcja przemysłowa wzrośnie nawet o ponad 40% rok/rok. To już wynik absolutnie bez precedensu.

REKLAMA

No właśnie, a propos dobrych trendów. Efekt bazy to nie najważniejszy czynnik, którym należy tłumaczyć dobre marcowe wyniki. Z pewnością pomaga nam ssanie na polskie wyroby zza granicy. Bo to właśnie eksport odpowiada za dobre wyniki produkcji przemysłowej. Efekty pracy przemysłu to około dwie trzecie polskiej sprzedaży za granicę. Eksport rośnie, bo spora część świata odbudowuje się po kryzysie, przede wszystkim wiele krajów w Azji. Pomagają oczywiście biliony dolarów uruchamiane w różnych częściach świata. Ale też to, że np. w Chinach od połowy zeszłego roku sytuacja pandemiczna wydaje się opanowana. Tak czy inaczej popyt kierowany jest także do Europy, a zatem także, pośrednio lub bezpośrednio, do nas. Skoro o Chinach mowa, to głównym dostawcą europejskich towarów do Chin są Niemcy, i w związku z tym warto odnotować, że po wielu latach znowu wzrósł udział polskiego eksportu do naszych zachodnich sąsiadów w eksporcie ogółem. Tak czy inaczej to właśnie ten rosnący na świecie popyt poskutkował wzrostem polskiego eksportu. To właśnie on od połowy zeszłego roku wyciąga nas z koronawirusowego dołka.

Druga rzecz, która nam pomaga, to struktura polskiego przemysłu. Czyli jego dywersyfikacja. No i szczęście, nie ma co ukrywać. Chodzi mi tu na przykład o to, że od kilku lat przybywa do Polski inwestycji związanych z elektromobilnością. Staliśmy się największym w Europie producentem baterii do „elektryków”, głównie za sprawą inwestycji koreańskiego LG. A to jest obszar, który rozwija się kapitalnie. Poza tym w związku z pandemią i na przykład rozwojem pracy zdalnej obserwujemy systematyczny wzrost zainteresowania wszystkim, co w takiej sytuacji pomaga. Nieprzypadkowo największy wzrost zaobserwowaliśmy w produkcji urządzeń elektrycznych o 57,7% rok/rok i w produkcji komputerów, wyrobów elektronicznych i optycznych o 54,9%.
Odbudowa produkcji przemysłowej to nic nowego. Tak było już w drugim półroczu 2020. Ale warto odnotować poprawę sytuacji w sprzedaży detalicznej w marcu. Tym bardziej, że mieliśmy już wtedy ograniczenia pandemiczne. W zeszłym roku nie udało się, po zapaści w drugim kwartale, odbudować dynamiki obserwowanej przed pandemią. Mało tego, pod koniec zeszłego roku i na początku obecnego znowu sprzedaż detaliczna rok/rok spadała. Tym bardziej cieszy, że w marcu zobaczyliśmy duży plus. Wzrost wyniósł 17,1%. Oczywiście tu także trzeba odnotować efekt bazy, oddziaływuje on w większym stopniu niż w przypadku produkcji przemysłowej, w zeszłym roku w marcu mieliśmy spadek o 7,1% rok/rok. Ale mimo to ewidentnie coś drgnęło. Po miesiącach ograniczeń zaczęliśmy kupować nieco więcej. Dzięki tarczom bezrobocie póki co istotnie nie wzrosło, dynamika wzrostu wynagrodzeń jest na plusie, nie wydajemy tylu pieniędzy na przykład na wakacje – tu także trzeba szukać przyczyn wzrostu sprzedaży detalicznej.
Tak czy inaczej pomimo lepszych danych o sprzedaży detalicznej widać wyraźnie jedno: to nie konsumpcja, ale eksport wyciąga nas z pandemicznego dołka. Eksport, czyli przede wszystkim efekty pracy działającego w Polsce przemysłu.

REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze