Batyr w akcji jest już od dawna, w zasadzie od tego tragicznego dla Polski dnia, gdy w efekcie działań Kaczyńskiego, polskiego Kościoła i oszukanej części polskiego społeczeństwa, został bez przeliczenia głosów zaprzysiężony przez p. Hołownię. Prowadzi działania, które mają jeden główny cel, pozostałe są wtórne i nieistotne, doprowadzić do obalenia rządu Donalda Tuska, możliwie zaszkodzić samemu premierowi, albowiem doskonale wie, że na drodze do tego podłego i bardzo szkodliwego dla Polski celu stoi przede wszystkim premier. Oczywiście Batyr będzie zaprzeczał, bredził o Polsce, patriotyzmie, narodzie i wartościach, które sobą reprezentuje. Szkoda słów. Jakie wartości może reprezentować kibol od ustawek.
Obok szkodzenia rządowi, popierania nacjonalistów i nienawiści do premiera, czemu służy przede wszystkim wetowanie ustaw, Batyr postanowił wykorzystać swój urząd także do przebudowania systemu politycznego. Chce obalić system demokracji parlamentarnej, którego nienawidzi jak każdy nacjonalista, i wprowadzić w to miejsce system autorytarny, wzorowany na europejskich faszyzmach, na razie z oczywistych powodów bez stosowania terroru i przemocy, bo to oznaczałoby całkowite odrzucenie przez państwa europejskie. Dotychczas Batyr wetując ustawy „apelował” do rządzących, aby przed skierowaniem ustawy do parlamentu uzgadniać z nim jej podstawowe kierunki, założenia i cele, a wówczas on będzie „uzgodnione” ustawy podpisywał i to z radością, bo przecież zależy mu na harmonijnej współpracy z każdym dla zgody i dobra Polski. Była to propozycja przy powierzchownych pozorach słuszności i tzw. zdrowego rozsądku, niesłychanie bezczelna w swojej obłudzie, oznaczała zastąpienie systemu demokraci parlamentarnej systemem prezydenckim. Faktycznie o losach państwa, prawodawstwa i w konsekwencji całości spraw publicznych decydowałby Batyr oraz jego złożone z prymitywnych nacjonalistów otoczenie. Parlament sprowadzony zostałby do roli technicznej i organizacyjnej obsługi politycznych pomysłów Batyra i jego świty, odgrywałby rolę swoistej dekoracji, marionetki, jaką pełnią parlamenty w systemach autorytarnych. Polska stałaby się tym, czym były odrażające europejskie reżimy. Gdzie parlamenty były swoistymi synekurami dla różnego rodzaju dygnitarzy i innych figur związanych i posłusznych wobec reżimu, a często w ogóle przestawały się zbierać.
Stanowcza postawa zarówno premiera, jak i marszałka Włodzimierza Czarzastego, którzy odrzucili wymienione wyżej bezczelne pomysły nacjonalisty, doprowadziły do tego, że przynajmniej na razie Batyr nie podnosi kwestii uzgadniania z nim projektów ustaw przed skierowaniem ich do parlamentu. Ale w to miejsce przy okazji odrzucania haniebnego weta Batyra, dotyczącego tak potrzebnej ustawy łańcuchowej, pojawił się nowy pomysł, aby Batyr już po zawetowaniu ustawy siadał do rozmów z autorami ustawy, przedstawicielami parlamentu i strony rządowej, i uzgadniał ostateczny tekst. Jeśli będzie on po myśli Batyra, to oczywiście ustawę podpisze, co powinno usprawnić cały proces legislacyjny i pozwoli uniknąć napięć związanych z wetami. Chodzi mu jak zawsze tylko o dobro Polski. Wetuje, bo ustawy są złe, a rząd leniwy i nieudolny, ale on chętnie pomoże, proszę poprawić tu, tu i jeszcze tu, i teraz wszystko jest dobrze. Nie wiadomo, która propozycja jest bardziej bezczelna? Ta ostatnia oznacza, że Batyr dysponuje jakąś wielką tajemniczą mocą i intuicją, która pozwala mu jednoosobowo decydować, co jest dobre, a co nie dla Polski. Sejm, senat, społeczeństwo, partie, eksperci, konsultacje społeczne itd. mogą się mylić, nie myli się tylko Batyr i może zadecydować, co uchwalić, a co wyrzucić do kosza? Rodzi się w ten sposób czysto wodzowski system polityczny, bardzo podobny do nazizmu i komunizmu. Istotą tych zorganizowanych ideologii było mordowanie przeciwników, policja polityczna i cenzura, za to też powieszeni zostali nazistowscy zbrodniarze, komunistyczni nigdy nie zostali ukarani, chyba że w ramach wewnętrznych porachunków, ale ten rodzaj pogardy dla demokracji, jaki prezentuje Batyr, to słynna w III Rzeszy zasada wodzostwa – Fuhrerprinzip.
Nacjonalizm w postaci brunatnej fali jest w natarciu nie tylko w Polsce. W naszym kraju ma miejsce dramatyczna walka z odrażająca formą nacjonalizmu w wydaniu Brauna, Batyra, przy słabnięciu Kaczyńskiego. Jednak istotnego znaczenia nabiera sytuacja zewnętrzna. Polska traciła wolność i niepodległość w efekcie wewnętrznej słabości, ale ostateczny cios zadawały naszej wolności mocarstwa takie jak Rosja i Niemcy. Dziś jednym zagrożeniem jest Rosja, a wskazywanie na Niemcy to przykład politycznej dywersji, podłości, cynizmu albo wszystkiego naraz. „Najbardziej upragnionym darem publicznym naszej wolności stało się bezpieczeństwo. Dotychczasowy gwarant bezpieczeństwa stał się nieprzewidywalny po wyborze na prezydenta Donalda Trumpa. To pierwszy od czasu zimnej wojny prezydent USA, który nie wspiera silnej demokratycznej i zjednoczonej Europy, ale faworyzuje antyunijnych polityków – Nigela Farage’a, Orbana i Nawrockiego. Dokładnie tego samego chce Putin… jest to zaprzeczenie unijnej i polskiej racji stanu, czyli solidarności i suwerenności strategicznej” (Lewandowski, „Musimy obronić europejską przyszłość”, „Gazeta Wyborcza”, 08.12.2025 r.).
Czynnikiem dodatkowym, najistotniejszym i stwarzającym zagrożenie dla Polski i nie tylko, jest moskiewska agresja przeciwko Ukrainie. Rosja nawet nie ukrywa, że chce nie tylko odbudować kraj w granicach mniej więcej II wojny, ale także dawną sowiecką strefę wpływów. Oznacza to zniewolenie Polski. Dla nacjonalistów, marzących o dorwaniu się do władzy i widzących swoją szansę w zmęczeniu społeczeństwa wojną na Ukrainie oraz pewnymi wynikającymi stąd minimalnymi przecież problemami i niewygodami dla Polski, jest to okazja do cynicznego żerowania na problemach walczącej Ukrainy, podłego szczucia Polaków przeciwko walczącemu sojusznikowi. To skrajna podłość, a przede wszystkim działanie przeciwko naszemu bezpieczeństwu, tak samo jak atakowanie Unii, sprzyjanie Putinowi. To jakiś rodzaj zdrady narodowych polskich interesów. Tak samo jak w przypadku targowicy dokonywane pod hasłami obrony Polski, narodu, religii, patriotyzmu i narodowego interesu. W niektórych sytuacjach nacjonalizm pokazuje swoją najbardziej nikczemną część wykoślawionego kłamstwem i nienawiścią oblicza. Atakowanie dziś Ukrainy, występy Brauna, mówienie o konieczności „podziękowania” i „płacenia” przez Ukrainę za polską pomoc ma coś wspólnego ze słynną karuzelą pod murami getta podczas Powstania w Warszawskim Getcie w kwietniu 1943 roku i z satysfakcji szmalcowników, polskich zwolenników Hitlera i antysemitów, że „Żydki się smażą”. Jeśli chcemy zobaczyć, jak prawdopodobnie wyglądali podczas wojny wydający ukrywających się Żydów na śmierć za kilo cukru i piszących donosy na gestapo, nie musimy oglądać dokumentalnych filmów, wystarczy wybrać się na zgrupowanie miłośników Brauna, Menzena, Batyra oraz innych tego rodzaju mężów stanu.
Mieliśmy do czynienia z odrażającym spektaklem podłości, krótkowzroczności, cynizmu podczas niedawnej wizyty prezydenta Zełenskego w Polsce, a konkretnie podczas chamskiego wystąpienia Batyra, gdy mówił o braku „wdzięczności” ze strony prezydenta Ukrainy za polską pomoc i gościnność, i wręczył mu dwa tomy o zbrodniach UPA na Wołyniu. Nie bardzo wiem, jak ma jeszcze dziękować strona ukraińska, robiła to wielokrotnie w różnych miejscach i przy różnych okazjach? Czy Zełensky ma pocałować Batyra w rękę, czy może wzorem średniowiecznych hołdów w pantofel? Może tak, jak o Krzyżakach pisał Mickiewicz, że oni wiecznie głodni i zawsze im mało, „choć pożarł tak wiele”, bo krzyżackiego gada nie ugłaszcze nikt. Tak samo nikt nie ugłaszcze gada polskiego nacjonalizmu. To, co zaprezentował podczas tej wizyty Batyr, to coś niesłychanego. Co za chamstwo? Jak zdesperowany musiał być upokorzy i szukający pomocy prezydent Zełensky, że nie zostawił tych „dzieł” na biurku albo nie upuścił ich na ziemię, jak Woroszyłow słynnego miecza podczas spotkania w Teheranie? A może to była aluzja do słynnych dwóch nagich mieczy wręczonych przez Krzyżaków pod Grunwaldem? Te dwa grube tomy, domyślam się, pisane przez jakichś wspaniałych historyków IPN, będą stanowiły podstawę polsko-ukraińskiego pojednania w wydaniu i pod patronatem Batyra, Brauna i Cenckiewicza? Co by powiedzieli polscy nacjonaliści, gdyby w podziękowaniu za dwa tomy o zbrodniach UPA na Wołyniu, strona ukraińska wręczyła podobnie monumentalne dzieło o zbrodniach Jeremiego Wiśniowieckiego i jego hufców podczas tłumienia powstania kozackiego albo opis bitwy pod Beresteczkiem połączony ze szczegółowym opisem rzezi Kozaków i Tatarów oraz „barwnymi” szczegółami wojen polsko-kozackich w XVII i XVIII wieku. Lepiej jak nacjonaliści nie piszą historii i to w każdym momencie i w każdej formie?


![Szpetne graffiti w centrum Tarnowa już nie razi w oczy [ZDJĘCIA] Wiadukt PKP](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/02/Wiadukt-Krakowska-Tarnow-3-218x150.jpg)

![W Ładnej montują fotoradar [ZDJĘCIA] Montaż fotoradaru Ładna](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/02/Fotoradar-Ladna-6-218x150.jpg)









![Wernisaż wystawy „IMPULS” w Galerii Bema 20 [ZDJĘCIA] Impuls](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Bema-20-wystawa-14-218x150.jpg)
![Cudowny czas zamknięty w kształcie i kolorze… [ZDJĘCIA] Magdalena Latawska-Honkisz](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Wystawa-Magdaleny-Latawskiej-Honkisz-3-218x150.jpg)




