Będzie więcej aut z Polski

0
39
REKLAMA

Fabryk samochodowych nie mamy w Polsce zbyt wiele. Fiat, VW, Opel i to właściwie wszystko. Wielkość naszej produkcji, 540 tysięcy sztuk w 2012 roku, nie pozwala nam mówić o sobie jako o potentacie. Dla porównania w Niemczech w tym czasie powstało 5,4 mln aut. Stąd przeciętny Kowalski uważa, że Polska z pewnością branżą motoryzacyjną nie stoi. Nie jest jednak tak źle.
Przez ostanie kilkanaście lat obserwujemy wyraźny rozwój sektora automotive. Bo sektor automotive to nie tylko gotowe pojazdy, ale także różnego rodzaju części. I właśnie z produkcją części jest coraz lepiej. A jest tak z dwóch powodów. Po pierwsze zaczęły się w Polsce pojawiać tego typu inwestycje bezpośrednie. Bardzo istotnym graczem są tu Japończycy. Faktem jest, że w naszym kraju nie powstaje niestety żaden japoński samochód, ale za to na przykład polskie fabryki Toyoty zaopatrują w silniki i skrzynie biegów fabryki samochodów tego koncernu położone na Starym Kontynencie i w Afryce. Tak na marginesie fabryka silników Diesla Toyoty, znajdująca się w Jelczu Laskowicach, produkowała w momencie powstania najnowocześniejsze silniki na świecie, wyposażone w będący wtedy absolutną nowością tzw. wtrysk piezoelektryczny.
Produkcja części to zarówno skomplikowane silniki, skrzynie biegów, systemy klimatyzacji czy elektroniki, jak i produkcja stosunkowo prostych, choć nie oznacza to, że łatwych w opracowaniu i wykonaniu z uwagi na wymagania techniczne i jakościowe, elementów gumowo-metalowych, śrubek i tym podobnych. Także tego typu elementy produkują fabryki, które są efektem inwestycji zagranicznych.
Drugi tor rozwoju sektora automotive w Polsce to produkcja realizowana przez firmy rodzime, rdzennie polskie. I z takiej produkcji jesteśmy, co jasne, szczególnie dumni. Tym bardziej że rozwija się ona znakomicie, a polscy przedsiębiorcy produkują coraz bardziej skomplikowane podzespoły. To już nie tylko wspomniane śrubki, czy poduszki pod silnik. To coraz bardziej zaawansowane układy, dzięki którym mocno podnosi się kultura techniczna naszego przemysłu.
I tu dochodzę do meritum. Kolejną fabrykę samochodów, jaka, mam nadziej, zostanie w Polsce zbudowana, należy rozpatrywać nie tylko przez pryzmat jej bezpośredniej produkcji i ludzi w niej zatrudnionych. Taka fabryka pociągnie za sobą setki, jeśli nie tysiące firm, które będą mogły z nią kooperować. Z całą pewnością gdyby nie inwestycje Fiata czy GM w Polsce, gdyby nie skrzynie biegów i silniki Toyoty, nie bylibyśmy dzisiaj, jako polscy przedsiębiorcy, w tym miejscu, w którym jesteśmy. Fabryki te, szukając dostawców, wymuszały odpowiedni poziom technologii, jakości i oczywiście także ceny. Ci, którzy chcieli się dostosować, musieli podjąć wyzwanie. Ciężko pracowali, ale w efekcie produkują dzisiaj nie tylko do tych fabryk, ale są w stanie konkurować swoimi wyrobami w dowolnym miejscu na świecie. Inwestycje zagraniczne były zatem katalizatorem zmian. Przyspieszyły restrukturyzacje starych lub powstanie nowych, nowoczesnych zakładów. I to między innymi dlatego sektor automotive stanowi dzisiaj istotną część, około 15%, polskiego eksportu.
A zatem inwestycja VW, jeśli to on jest rzeczywiście tą firmą, o której tajemniczo mówi wicepremier i minister gospodarki, pisząc te słowa, jeszcze tego nie wiem, będzie oznaczała nie dwa tysiące, tylko znacznie więcej miejsc pracy i wzrost obrotów wielu przedsiębiorstw. Już dzisiaj się mówi, że od początku produkcji przynajmniej 60% części do samochodów w niej powstających będzie pochodziło z Polski.
Czego nam zatem brakuje? Oczywiście chcielibyśmy, żeby za tą fabryką poszły kolejne. Podobno do nowych inwestycji szykuje się koncern Hyundai Kia. No i, ale to chyba kwestia znacznie dłuższego czasu, przydałby się wreszcie jakiś polski, a nie tylko produkowany w Polsce, samochód. Technologicznie i technicznie jesteśmy coraz lepsi. Problemem może się jednak okazać kapitał, bo mówimy tu o miliardach euro.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments