Bez Stalina

0
36
REKLAMA

Z drugiej strony zdumiewającym jest, że wielu ludzi, także wybitnych intelektualistów i polityków, przez wiele lat zachwycało się tym zbrodniarzem. Orson Wells pisał: „Nigdy nie spotkałem człowieka, który by był bardziej szczery, uczciwy i szlachetny i tym właśnie zaletom, nie zaś czemuś tajemniczemu i groźnemu, zawdzięcza on swój imponujący i niezaprzeczalny wpływ w Rosji”. Trudno uwierzyć, ale w podobnym stylu kilka razy wypowiedział się Churchill, także po wojnie, a przecież doskonale wiedział, że ma do czynienia z masowym mordercą i ludobójcą.
Przez wiele lat w obozie komunistycznym i szerzej rozumianej lewicy trwał spór o to, czy stalinizm był wypaczeniem idei Lenina, czy ich istotą i twórczą kontynuacją. Spór raczej jałowy, gdyż gdziekolwiek do władzy doszli komuniści, zawsze kończyło się tak samo: terrorem, nędzą, pogardą dla ludzkiego życia, kłamstwem i totalitarną dyktaturą. Najbardziej konsekwentny był pod tym względem Pol Pot, który wymordował w ciągu czterech lat około 1/4 własnego narodu, w tym całą prawie ekonomiczną i duchową elitę.
Podstawowe założenia komunizmu wprowadził w życie Lenin z zasadą, że partia ma zawsze rację, a dobre jest to, co służy utrzymaniu władzy bolszewików, bez względu na koszty. Stalin nie powiedział niczego innego, jedynie zastosował tę zasadę w Rosji i na wszystkich obszarach, które udało mu się podbić.
Stalin pokonał wszystkich swoich wewnętrznych konkurentów w walce o władzę, a zwłaszcza najwybitniejszego z nich – Trockiego. I chociaż trafnie przez wielu wybitnych historyków został nazwany mściwym, ograniczonym paranoikiem i prostakiem, chociaż sam Trocki nazywał Stalina „najwybitniejszą z miernot”, to jednak ta „miernota” pokonała Hitlera, oszukała w Teheranie i Jałcie zachodnich przywódców i stworzyła wielkie imperium, militarne supermocarstwo współdecydujące o losach świata. Czytając dziś protokoły zwłaszcza z konferencji z Jałty, gdy decydowały się granice i losy Polski, można tylko kiwać głową nad naiwnością i krótkowzrocznością Roosvelta i Churchilla.
W sobotę 28 lutego późnym wieczorem na daczy Stalina spotkali się Beria, Chruszczow, Malenkow, Bułganin i oczywiście Stalin. Od tego momentu relacje historyków są sprzeczne i to nawet w takich kwestiach, czy Stalin był pogodny i rozluźniony, czy też zły i spięty. Rozpoczynała się kolejna fala terroru uderzającego na razie przede wszystkim w Żydów i „lekarzy‑trucicieli”. Nie jest jasne, co Stalin w swoim starczym ogłupieniu i postępującej paranoi planował. W tym okresie nie ufał nikomu, rysował wilki, odsunął najbliższych współpracowników, a jodyną leczył go wojskowy felczer. Następnego dnia znaleziono go nieprzytomnego i nigdy już przytomności nie odzyskał. Umarł 5 marca 1953 roku. Istnieje bardzo wiele hipotez, w tym także kilka wersji zamordowania Stalina. Trudno je zweryfikować.
Śmierć Stalina oznaczała koniec najokrutniejszej wersji komunizmu, przynajmniej w Europie. Stalinizm po dziś dzień istnieje tylko w Korei Północnej. Stopniowo następował demontaż systemu terroru, a ciało wodza zostało po cichu usunięte z mauzoleum i pochowane pod murem kremlowskim. Jak mówił do swoich współpracowników, po mojej śmierci „wybiorą was jak ślepe kocięta”, a chodziło mu chyba o przegraną wojnę z Ameryką. Ale równocześnie następował powolny i upadek komunizmu, i sowieckiego imperium.
Dzisiejsza Rosja straciła w porównaniu do Związku Sowieckiego około 5 mln km2 i 100 milionów ludzi. Jest to jedna z największych klęsk w jej historii i w dziejach świata. Nic dziwnego, że istnieje tam wielka trauma i jednocześnie ma miejsce kult Stalina jako zwycięskiego wodza i twórcy imperium. W Polsce pozostaje w pamięci jako ludobójca, sprawca mordu w Katyniu, kompan Hitlera w najeździe na nasz kraj i uczestnik IV rozbioru Polski.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o