Byle do lata?

0
62
REKLAMA

Oczywiście kluczem do wszystkiego jest sytuacja w strefie euro. Moim zdaniem, w roku 2012 podjęto decyzje, które de facto doprowadziły do powstania nowych fundamentów strefy. Nie wszystko zostało jeszcze ustalone w szczegółach, jednak powoli kolejne kwestie są uzgadniane. Pakiet fiskalny, nadzór bankowy, odważne i zdecydowane reformy w poszczególnych krajach, decyzje Europejskiego Banku Centralnego dotyczące skupu obligacji państw, które mają problemy z finansowaniem swojego długu, itd. 2013 rok będzie z kolei, jak sądzę, rokiem, w którym świat uwierzy w to, że strefa euro naprawdę ma szanse przetrwać i się rozwijać. Jeśli tak będzie, powróci chęć inwestowania w strefie. To z kolei powinno poprawić nastroje konsumentów i przedsiębiorców, pokazać lepsze perspektywy. Powinny także pojawić się pierwsze efekty reform. Oczywiście w krótkim okresie cięcia wydatków czy podwyżki podatków były czynnikiem hamującym wzrost gospodarczy. Jednak poprawa sytuacji finansów publicznych, ich uporządkowanie, bardziej efektywne zarządzanie środkami oraz, dzięki temu, wzrost zaufania do poszczególnych państw i całej strefy powinny wreszcie przynieść efekty. Podobnie jak działania restrukturyzacyjne w poszczególnych firmach w związku z trudniejszą sytuacją w ostatnich kwartałach. Jaskółki widzimy już resztą w państwach, które zaczęły jako pierwsze, czyli w Irlandii i Portugalii. Oczywiście nie ma, niestety, mowy o jakimś boomie. Niemniej powolutku w drugim półroczu sytuacja w Europie powinna się zacząć poprawiać.
To oczywiście przeniesie się także na sytuację w Polsce. Nie chodzi tu tylko o sam wzrost zamówień eksportowych. Skoro będzie lepsza atmosfera, lepszy klimat, zapewne odblokuje to decyzje inwestycyjne polskich firm i zachęci konsumentów do zwiększonych zakupów, bo nie będą się oni bali przyszłości. Co prawda nie należy się spodziewać cudów, ale odczuwalną poprawę powinniśmy zobaczyć. Stopy procentowe powinny być wyraźnie niższe niż obecnie, a zatem tańszy będzie kredyt. Powinna także zostać poluzowana śruba kredytowa, czyli złagodzone powinno zostać podejście do liczenia zdolności kredytowej. Łatwiej będzie zarówno o kredyt hipoteczny, jak i konsumpcyjny. Szkoda tylko, że nie widzimy na razie jakichś rewolucyjnych projektów w celu skokowej poprawy otoczenia gospodarczego. To z pewnością byłoby istotnym czynnikiem pomagającym w trudniejszych czasach. Mamy co prawda zapowiedź programu „inwestycje polskie”, nie wiemy jednak, czy będzie on efektywny, bo dalej nie wiadomo, jak dokładnie będzie realizowany.
A zatem byle do lata! Trzeci kwartał powinien dać nam już odrobinę optymizmu i pozwolić odważniej patrzeć w przyszłość. A kolejne lata, moim zdaniem, będą już wyraźnie lepsze. I mówię tu o okresie nawet 7‑10 lat. Dlaczego tak sądzę? Do tego tematu wrócę. Na razie, oby spełniło się to, co napisałem powyżej.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o