Cały ten świat

0
45
REKLAMA

Na Ukrainie trwa niby rozejm. Niby, bo codziennie padają tam strzały i codziennie giną ludzie. Część krajów Unii Europejskiej chce nagradzać Putina za każdy dzień tego niby rozejmu, jakby nie rozumiejąc, że zawieszenie broni w sytuacji zajęcia przez Rosję części wschodniej Ukrainy jest w istocie zaakceptowaniem tego zajęcia. Uczciwy rozejm to taki, który ogłasza się po wycofaniu agresorów, a jeszcze bardziej uczciwy byłby wtedy, gdyby Rosja wycofała się także z Krymu, o którym politycy europejscy z ulgą zapomnieli. Ale Krym wydaje się być tematem straconym, nieoczekiwanie stracona została także szansa gospodarczego przyciągnięcia Ukrainy do Europy. W ostatnich dniach Zachód zgodził się na to, by odłożyć podpisanie stosownych dokumentów między UE i Ukrainą do końca 2015 roku. Tym samym spełniono oczekiwania Rosji w tym zakresie, a całe to odsunięcie wpisuje się w szerszy stosunek Unii i NATO do Rosji i Ukrainy. NATO Ukrainy nie przyjmie, żeby nie denerwować Rosji. Pytanie, czy i jak Unia i NATO zareagują na dalsze kroki Rosji tym razem na przykład w krajach bałtyckich? Stawiam to pytanie niechętnie, bowiem obawiam się, że znam na nie odpowiedź.
A wszystko to dzieje się w sytuacji, gdy na naszych oczach wypala się dotychczasowy porządek i gdy wiodące dotychczas kraje zadłużają się bez pamięci. Co prawda nowy budżet Niemiec po raz pierwszy od prawie 50 lat jest zrównoważony, co oznacza, że nasi zachodni sąsiedzi w przyszłym roku mają zamiar wydać tylko tyle, ile wpłynie do kasy państwa, ale jest to wyjątek, reguła jest niestety inna. Dzieje się to także w czasach, gdy bałagan na Bliskim Wschodzie sięga zenitu. Na naszych oczach powstaje Państwo Islamskie, które jawnie zapowiada krwawe rozliczanie się ze wszystkimi, którzy myślą inaczej. Jako dowód, że nie są to tylko zapowiedzi, co kilka dni publikowane są nagrania, na których ścinane są głowy zakładników z Europy i ze Stanów Zjednoczonych.
Wspólnym mianownikiem tej sytuacji i sytuacji na Ukrainie jest to, że Zachód nie wie, co z tym zrobić. Najważniejsi politycy naszego kręgu kulturowego ograniczają się do wydawania pełnych oburzenia oświadczeń. I może lepiej, że nie biorą się do czynów, bo gdy w marcu 2003 roku George W. Bush zabrał się do roboty i zaatakował Irak, to skutki tego były od razu opłakane, a z czasem chaos się tylko pogłębia.
W ostatnich dniach trochę ciszej jest nad trumną nazywaną „konflikt izraelsko – palestyński”, ale nie łudźmy się – społeczność międzynarodowa nie ma najmniejszego pojęcia, co z tym fantem zrobić. Żeby było zabawniej, (o ile tu cokolwiek może być zabawne) właśnie mija 20 lat od przyznania pokojowej nagrody Nobla Jaserowi Arafatowi, Icchakowi Rabinowi i Szymonowi Peresowi za próby rozwiązania tego konfliktu. To chyba z tamtych lat pochodzi słynne określenie „mapa drogowa” jako plan rozwiązywania konfliktów. Dzisiaj nie ma nie tylko map, ale i dróg raczej nie widać.
I na koniec to wszystko dzieje się w czasie, gdy każdego dnia umierają ludzie zarażeni wirusem Ebola. Dzieje się to jednak przede wszystkim w Afryce, czyli na kontynencie, którym cywilizowany świat (czytaj koncerny farmaceutyczne) nie jest specjalnie zainteresowany. Tenże świat koncentruje się przede wszystkim na tym, by nie dopuścić do siebie zarazy, a mówiąc szerzej, by strzec swoje bogate społeczeństwa przed biedą. O tym, że jest to niemożliwe, pierwsze przekonało się Rzymskie Imperium.
Oczywiście widzę różnicę między tym, co działo się 2 tysiące lat temu a współczesnością. Wtedy na przykład nie było samolotów…

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments