Chamstwo i hipokryzja

1
143

W ostatnim tygodniu obserwowaliśmy coś, co wydawało się już niemożliwe i niepotrzebne w obliczu przekroczenia przez pisowców w polityce tego wszystkiego, co można określić jako chamstwo i hipokryzja. Jednak nie gest p. Lichockiej, która kiedyś, gdy telewizja publiczna była normalna, a nie narzędziem propagandy jednej partii, chciała uchodzić za bezstronną dziennikarkę, był – nawet jak na pisowskie standardy – czymś niesłychanym. Jeszcze bardziej podłe, a przede wszystkim politycznie szkodliwe okazało się tłumaczenie, że to przecież drapanie się po oku czy coś w tym rodzaju, a nie żaden obsceniczny gest, który jest – jak wiadomo – typowy dla przeciwników PiS. Trudno oczywiście przewidzieć, w jakim stopniu gest Lichockiej, który wypełnia właściwie cały niepropisowski internet wpłynie na kampanię wyborczą, ale trudno sobie wyobrazić, aby pomógł on p. Dudzie? Dodatkowo sprawa jest dla pisowców co najmniej kłopotliwa, bo przyznanie ogromnych (prawie 2 mld zł) pieniędzy na wyborczą kampanię p. Dudy i propisowską propagandę, zamiast na leczenie onkologiczne, nie może się podobać wyborcom. Już wiemy, na co te 2 mld będą wydawane, z grubsza rzecz biorąc na propagandę, taką jak dotychczas (bo jej radykalizacja wydaje się już niemożliwa – tak jak trudno być bardziej radykalnym niż Rybak czy Pawłowicz), na obronę Lichockiej oraz opluwanie Unii?
Ale obok chamstwa, którego kwintesencją był gest Lichockiej, naśladowany przez jakiegoś nieznanego pisowskiego posła i zdaje się jeszcze kogoś dość nieudolnie, mogliśmy oglądać w tym samym czasie Himalaje hipokryzji. Chodzi o święte oburzenie pisowskich dziennikarzy i polityków, którzy oburzają się już tydzień na podłe chamstwo, jakim był bezprzykładny atak na p. Dudę w Pucku i Wejherowie. Poszło o to, że grupa mieszkańców tych miast protestowała przeciwko działaniom (raczej ich braku) i zachowaniu p. Dudy przy pomocy haseł i plakatów oraz okrzyków typowych dla politycznych protestów. Pisowska propaganda za wszelką cenę usiłuje wrobić w ten protest Małgorzatę Kidawę‑Błońską, starając się wykazać, że to właściwie ona była organizatorką i główną siłą motoryczną tych protestów. Oczywiście przy okazji pisowcy mówią o „politycznej kulturze” demokracji, mowie nienawiści i przemyśle pogardy oraz partii hejterskiej, która od dawna niszczy w Polsce demokrację i dialog publiczny, a której czołową działaczką jest Małgorzata Kidawa‑Błońska. Nie pamiętają, kto organizował wrzaski i wycie podczas składania wieńców przez prof. Bartoszewskiego 1 sierpnia na Powązkach. Kto organizował ordynarne demonstracje przeciwko Prezydentowi Komorowskiemu (komoruski itp.), kto zakłócał jego spotkania wyborcze, utrudniał spotkania i kontakt z wyborcami? Kto wreszcie podzielił naród i przedstawia od wielu lat przeciwników PiS‑u jako zdrajców, złodziei, komunistów, targowicę, pachołków Rosji, wrogów Polski, religii. I czy to nie przypadkiem p. Duda rozpoczął debatę z Bronisławem Komorowskim, stawiając na stoliku zaskoczonego Prezydenta plakietkę mającą dowodzić związków i uzależnienia Komorowskiego od Platformy Obywatelskiej?
Jedyne pytanie, które warto zadać przy okazji ostatnich występów polityków i dziennikarzy dobrej zmiany jest takie – czy więcej w ich działaniach chamstwa czy hipokryzji? I do czego to wszystko prowadzi, a czekają nas jeszcze polemiki naszych wytrawnych dyplomatów z Unią Europejską i przekonywanie wszystkich dookoła, że PiS nie chce żadnego polexitu, że to oszczerstwo, że jest partią proeuropejską, wsłuchaną w głos Polaków, demokratyczną i kochającą praworządność.

REKLAMA
REKLAMA

1
Dodaj komentarz

1 Liczba komentarzy
0 Odpowiedzi
0 Obserwują
 
Komentarze z największą ilością reakcji
Najbardziej negatywny komentarz
1 Autorzy komentarzy
  Ustaw powiadomienia  
NAJNOWSZE NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Powiadom o
#STOP_AGRESJI

Dziwi mnie fakt, że moja Temi publikuje tak zajadłe felietony autorstwa Pana Niesiołowskiego.
Szkoda, bo przez to straciła wielu sympatyków i czytelników.
Pamiętam jak Jego opcja polityczna rządziła krajem i pamiętam też w jakich okolicznościach odsunął się w cień … i jest w lokalnej gazecie.