Chce im się wyć

0
124
Wiesław Ziobro - dziennikarz TEMI
REKLAMA

Z okazji uchwalania przez sejm tak zwanej ustawy futerkowej któryś z polityków stwierdził, że nawet los niektórych psów, trzymanych w blokach, bywa okrutny, bo często słychać, jak wyją w mieszkaniach. Mam wątpliwości, czy los zwierzątek obdzieranych ze skóry można porównywać z wyjącymi psami, które nie lubią same przebywać, ale faktem jest, że doświadczenia z psim wyciem mam spore.

REKLAMA

Najpierw przez lata, wył niemal nad moją głową, piętro wyżej, skromny piesek, ale z silnymi strunami głosowymi i dobrze utrwaloną pasją do wycia. „Śpiew” swój zaczynał zaraz rano, gdy wszyscy domownicy wychodzili z mieszkania do pracy i szkoły. Niedawno sąsiedzi z nim się wyprowadzili, więc pozostał inny piesek, zza ściany, który ma szczególne hobby. Wyje codziennie na Anioł Pański, gdy słyszy dzwon z pobliskiego kościoła. To ciekawe, bo na przykład moi rodzice mieli kiedyś kundelka, który „śpiewał” zaraz po usłyszeniu w radiu hejnału z wieży mariackiej.
Ale to nic. Od dawna słyszę wycie jakiegoś dużego psa, który mieszka na Osiedlu Legionów Henryka Dąbrowskiego. Nie pobudzają go ani kościelne dzwony, ani hejnalista z Kościoła Mariackiego. Wyje tak głośno, że słychać go z odległości trzystu metrów, już na innym osiedlu. Chyba przesiaduje on na balkonie.

Dlatego warto przemyśleć posiadanie psa, czy będziemy mieli dość czasu dla niego, by nie czuł się długo osamotniony. Może lepszy będzie kot? Nie próbujmy także robić z czworonoga rasy alaskan malamute poczciwego kanapowca, gdyż nic z tego nie wyjdzie.

Kończę, bo zaraz będą dzwonić na Anioł Pański. Mój psi sąsiad już zapewne szykuje się do koncertu. Warto posłuchać w skupieniu, jak dzisiaj wyciąga górne tony.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o