Co dalej?

0
127

Piszę ten tekst, gdy liczba zakażeń w Polsce przekroczyła 800, co jest rozmiarem obecnej i przyszłej katastrofy. Warto cały czas przypominać słowa p. Morawieckiego o koronawirusie, który jest w odwrocie i którego nie ma się co obawiać. Za te słowa i za całokształt swojej „działalności” powinien zniknąć z życia publicznego. Okazał się – moim zdaniem – absolutnie najgorszym i najfatalniejszym premierem w suwerennej Polsce po 1989 roku.

Chociaż trzeba przyznać, że konkurencja jest silna. Ta niezdolność pisowców do przedstawienia jakichkolwiek kompetentnych i starannie wykształconych osób na wysokie stanowiska jest jednym z dowodów na marność tej ekipy. Można mieć pretensję do historii, która nas nie rozpieszczała, do zaborców i najeźdźców, nazistów i komunistów, ale jest to pretensja jałowa. Dziś Polska jest suwerenna i odpowiada za politykę i jakość swojego rządu. Wyniszczenie elit, marność edukacji, brak reprywatyzacji, co zablokowało powstanie silnej klasy średniej, zapóźnienie cywilizacyjne, fala populizmu, która przetacza się przez świat, to wszystko i wiele innych powodów doprowadziło do obecnego fatalnego położenia Polski. Nasz kraj przestał być państwem demokratycznym i jest rządzony przez reżim autorytarny, któremu oczywiście zawsze będę zapisywał na wielki plus, że w przeciwieństwie do wielu innych nie morduje, ale to stanowczo za mało, aby uznać jego prawomocność. Zasadnicze pytanie o polską politykę – zamiast jak kiedyś: jak doprowadzić do odzyskania niepodległości – brzmi: jak odzyskać utraconą demokrację. Praktycznie oznacza to, co zrobić, aby odsunąć pisowców od władzy?

REKLAMA

Całą istotą ich rządów jest utrzymanie władzy. Temu podporządkowane jest wszystko, o nic innego w gruncie rzeczy nie chodzi i dlatego ułatwianie im rządów, branie udziału w pisowskich spędach, akademiach, marszach itp. jest działaniem na szkodę Polski. Popieranie tej władzy przedłuża procesy dewastacji Polski, wielokrotnie opisywane i dobrze znane. Utrwala korupcyjny system nagradzania swoich, pompowania pieniędzy podatników do kas partyjnych i przede wszystkim do swoich i dla swoich. Lista beneficjentów dobrej zmiany to stanowiska rządowe, wszystkie w zasadzie wysokie stanowiska w państwie, niezliczone spółki, fundacje, instytuty, zespoły i przeróżne instytucje oraz organizacje służące bogaceniu się aparatczyków i funkcjonariuszy. Nie jest to zjawisko nowe, każda partia u władzy i każdy rząd w jakimś stopniu nagradza ludzi będących jego zapleczem i podporą, tak jest wszędzie na świecie, ale skala tego zjawiska i to, co w tym obszarze wyprawia PiS jest czymś niewyobrażalnie większym i gorszym, jest nową jakością. Lista najbardziej znanych pisowskich afer i bierność prokuratury są powszechnie znane. I kłamstwo wszechogarniające Polskę. „Kłamstwo i strach to paliwo polityki. Politycy kłamią, bo są przekonani o swojej moralnej wyższości… Politycy kłamią, a to od razu przenika do opinii publicznej – przez internet, przez prasę. Ale jeśli dziennikarz skłamie, musi sprostować, polityków zaś nie obowiązuje żaden kodeks etyczny. Premier Morawiecki staje setny raz przed kamerami i, patrząc nam w oczy, setny raz powtarza nieprawdę… internet przezwał go Mateuszkiem Kłamczuszkiem. No, ale podobno kłamstwo setny raz powtórzone staje się prawdą”. (Tomasz Witkowski, „Przegląd”, 3.08. 2020 r.).

Triumf kłamstwa to nie tylko nierówne, nieuczciwe wybory i codzienny bagienny bulgot reżimowych mediów. To takie symboliczne plunięcie w twarz, jak przywrócenie Lichockiej, jak „wyjaśnienia” jakichś nieodróżnialnych pisowskich rzeczników i ministrów, jak opluwanie m in. Gajosa, Olbrychskiego, Stuhra, jak każda chyba wypowiedź p. Terleckiego? Wolność można odzyskać nie poprzez pokrętne tłumaczenia, uzasadniające branie udziału w pisowskich pokazach siły, czy w żyrowaniu reżimowych mediów swoim udziałem. Tak jak komunizm został pokonany poprzez głoszenie zasady – prawda was wyzwoli, tak samo zostanie pokonany PiS. Bojkot kłamstwa i kłamców, bojkot wszystkiego, co służy pisowcom, poszerzanie sfery wolności w tych obszarach, gdzie oni nie sięgają lub sięgają nie do końca (np. Senat), to nasza droga do wolności. To nie jest ich kraj, PiS to nie Polska. Ludzie związani z walką o demokrację na ogół jednoznacznie ocenili udział i samą uroczystość z p. Dudą w roli głównej, bojkot był według mnie najlepszym podejściem. Ale nie ma większej różnicy pomiędzy tą uroczystością a innymi pisowskimi imprezami, pomiędzy rządem a p. Dudą i jego zespołem. Wszyscy oni zasługują na jednakowe traktowanie i mam nadzieję, że to odczują. Ach, jacy potrafili być przyjaźni i serdeczni, byle tylko p. Duda miał audytorium. Ci, którzy być może z dobrych intencji tam poszli, szybko przekonają się, co warte są słowa pisowców.

Tym razem Kościół nie pomoże. Stoi po drugiej stronie, broni kłamstwa i reżimu. Oczywiście, nie cały i nie powszechny, ale w Polsce w wystarczająco dużym stopniu, aby w całości poniósł odpowiedzialność. Abp Stanisław Gądecki w kazaniu do pisowskich dygnitarzy powiedział: „Służebny charakter władzy zobowiązuje do przestrzegania zasad moralności w sprawowaniu rządów… nie da się uleczyć narodu i państwa bez moralności w polityce. W postulatach kardynała (Wyszyńskiego – przyp. mój) dostrzegamy dalekowzroczność i promocję nowoczesnego stylu sprawowania władzy, który jest oparty nie na przemocy i sile i strachu, ale na dialogu i odwoływaniu się do sumienia”. Całkowicie słusznie, tylko jaką to ma wartość. To hipokryzja, gdy trwa ochrona pedofilów, gdy na Jasnej Górze (coraz częściej nazywanej Brunatną Górą) mają miejsce manifestacje nacjonalistów wyciągających ręce w nazistowskim pozdrowieniu, gdy przy ołtarzach mają miejsce występy pisowskich dygnitarzy, gdy bez przeszkód głosi swoje „prawdy” Rydzyk. Jaką wartość mają tego typu i podobne słowa, gdy fakty i czyny związane z Kościołem w Polsce, będącym dziś niestety skrajnie niewiarygodną pisowską przybudówką, gruntownie im przeczą.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o