Co dalej z euro w Polsce?

0
76

Już wcześniej można było przypuszczać, że Europa dwóch prędkości jest bardzo prawdopodobnym rozwiązaniem. Teraz, po zwycięstwie Emmanuela Macrona we Francji, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Strefa euro będzie się znacznie bardziej integrować, a to, de facto, oznacza właśnie Europę dwóch prędkości.
We wspólnej Europie nigdy nie było tak, że wszyscy ze wszystkimi współpracowali z tą samą zażyłością. To jasne. Były sojusze, mniej czy bardziej trwałe, no i była strefa euro, która oznaczała jednak nieco inne relacje z tymi, którzy wspólnej waluty nie posiadają. Ale co do zasadniczych kwestii najważniejsze decyzje zapadały jednak na forum całej UE. W 2012 i 2013 roku, w związku z kryzysem zadłużeniowym, jaki dotknął kraje strefy, zacieśnienie współpracy między jej uczestnikami stało się wymogiem na miarę przetrwania obszaru. To wtedy powstał nowy pakt fiskalny, to wtedy Europejski Bank Centralny przejął formalną kontrolę nad systemem bankowym we wszystkich krajach posługujących się euro.
Mniejszych zmian było znacznie więcej. Na poziomie krajów strefy doszło do zbliżenia, jednak wciąż nie było ono na tyle silne, żeby jakoś specjalnie martwić się mieli ci, którzy wspólną walutą się nie posługiwali. Choć to wtedy po raz pierwszy zaczęto przebąkiwać o tym, że dalsza, szybsza integracja jest konieczna. I jest logiczna. Emisja wspólnych papierów dłużnych, coś w rodzaju ministerstwa finansów dla całego obszaru, to tylko niektóre propozycje. Niewiele z nich jednak wynikało. Także dlatego, że w wielu krajach zaczęły dochodzić do głosu te siły, które nie były orędownikami dalszej integracji. Mało tego: nie były one fanami samej UE. W dodatku była jeszcze Wielka Brytania, która posiadała swoją walutę i o jej zamianie na euro nie było nawet mowy.
Wszelkie próby budowania mocniejszego jądra, opartego na krajach, które wspólną walutę mają, były zatem utrudnione niechęcią do takich rozwiązań ze strony Brytyjczyków. Nie chcieli oni przecież nie być w środku najważniejszych wydarzeń i decyzji.
Teraz sytuacja dość mocno się jednak zmieniła. Wielka Brytania wychodzi z Unii Europejskiej. Tak na pewno nie wiemy, czy się to stanie, w każdym razie nawet na Wyspach słychać głosy, że być może bardziej jest to płonna nadzieja, że ten proces się jednak nie zrealizuje. Ale na dzisiaj musimy zakładać, że jednak tak. A we Francji objął rządy człowiek, który od początku mocno naciska na zacieśnienie współpracy w ramach strefy euro. Emmanuel Macron mówi o tym bardzo wyraźnie, mało tego – już rozpoczął konkretne działania w tym celu. Komisja Europejska pracuje nad propozycjami mocniejsza sukcesami euroentuzjastów nie tylko we Francji, ale też, na przykład, w Holandii. Oczywiście ważne będzie to, co zrobią Niemcy, trudno jednak obecnie zakładać, że będą torpedować zacieśnianie relacji. Choć pewne pomysły, jak emisja wspólnych obligacji, nigdy nie były dla nich łatwe do akceptacji.
Moim zdaniem koncepcja się zatem zrealizuje. I to wcześniej, niż później. Oczywiście bez nas, bez Polski, bo my, wspólnej waluty przyjąć na razie nie chcemy. Nie chce tego rząd, nie chce tego społeczeństwo. Wystraszone nie tylko obawą o wzrost cen (niektórzy politycy aż nadto postarali się o to, żeby ta obawa stała się powszechna), ale także pamiętające dramat, który się w strefie euro realizował pięć lat temu. Tak na marginesie: choć sytuacja gospodarcza Eurolandu wreszcie zaczęła się nieco bardziej poprawiać, to wciąż trudno mówić o wzroście gospodarczym na poziomie choćby tego co obserwujemy w Stanach Zjednoczonych. Zresztą nawet gdybyśmy chcieli przyjąć euro, to musiałoby nam to zająć przynajmniej cztery – pięć lat. I to jest wersja super optymistyczna.
Jesteśmy zatem skazani na jakiś rodzaj marginalizacji? Wydaje się, że jednak tak. Tym bardziej, że Słowacja, Litwa, Łotwa i Estonia wspólną walutę już mają, Czechy będą miały za chwilę, a Rumunia i Bułgaria chcą ja przyjąć. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że naprawdę trudno jest w dzisiejszych realiach oceniać, jak bardzo nam pomoże, a jak bardzo przeszkodzi ewentualne szybkie przyjęcie wspólnej waluty.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o