Co tam słychać w Europie?

0
77
REKLAMA

Europa, szczególnie strefa euro, przez pięć lat dusiła się w kryzysie. Najpierw w 2008 roku uderzyło w nią, jak i w cały świat, załamanie rynków finansowych. Miliardy euro wydane na ratowanie zwijających się gospodarek pomogły, wzrost gospodarczy w większości z nich powrócił. W niektórych, jak choćby w Niemczech, osiągnięto poziomy nienotowane od lat. Ale to był dopiero pierwszy akt. Bo szybko przyszedł drugi. Wtedy, gdy świat, na czele ze Stanami Zjednoczonymi, zaczynał powoli otrąbiać koniec kryzysu, Europa pogrążyła się w nowym. Okazało się, że trwające latami życie na kredyt, kredyt zwiększony skokowo koniecznością walki z załamaniem lat 2008 – 2009, doprowadziło w przypadku kilku państw do braku wiary w to, że państwa owe będą w stanie kiedykolwiek spłacić swoje długi. Ponieważ państwa te były członkami strefy euro, wstrząs dotknął całą strefę. I cała strefa ponownie wpadła w recesję.
Zarządzono jednak odważne reformy. I na poziomie całej strefy, i na poziomie poszczególnych państw, także w sektorze bankowym. I dzięki tym działaniom powoli zaczęło powracać zaufanie do Europy. Reformy, na czele z poważnym ograniczeniem transferów publicznych, musiały jednak doprowadzić do ograniczenia wzrostu gospodarki. Pogłębiły one zatem recesję, w niektórych krajach nawet bardzo poważnie. Ale w zeszłym roku wreszcie sytuacja zaczęła się powoli poprawiać. I tak jest do dzisiaj.
Wzrost gospodarczy obserwujemy już we wszystkich największych gospodarkach Europy, na czele z największymi Niemcami, które osiągnęły niemal 1,5% wzrostu PKB. Oczywiście to wciąż mniej niż w roku 2011, kiedy dynamika przekraczała nawet 5%. Wielka Brytania osiąga już prawie 3% wzrostu. Francja i Wochy są co prawda wyraźnie słabsze, ale jednak na plusie. Szczególnie cieszy sytuacja tych ostatnich, pamiętamy bowiem, jak bardzo są one zadłużone i jak poważnie obawiano się o sytuację ich finansów publicznych. Te państwa, o których było najgłośniej, czyli Grecja, i Hiszpania, wciąż dołują, ale spadki PKB są zdecydowanie mniejsze niż jeszcze rok temu. W zgodnej opinii ekonomistów w 2014 roku wejdą one na ścieżkę wzrostu, a Portugalia już na nią weszła. Generalnie zatem sytuacja się poprawia. Co jeszcze istotniejsze, poprawiają się wskaźniki optymizmu i koniunktury, co potwierdza, że przyszłość rysuje się raczej na plus.
Poprawa sytuacji jest jednak bardzo powolna. I taką pozostanie. A załamanie w niektórych państwach było naprawdę poważne. Jeszcze przez długi czas Europa będzie zatem odczuwać skutki kryzysu. I to też zapewne jest hamulcem przed poważniejszymi decyzjami w kwestii sankcji nakładanych na Rosję. Nie jest to może działanie zgodne z etyką i moralnością, ale z pewnością fakt, że np. ograniczenie wymiany handlowej z wielkim sąsiadem mogłoby, przynajmniej na krótko, wepchnąć Europę znowu w recesję, także ma wpływ na decyzje polityków. Tym bardziej że, jak już wspomniałem, nie we wszystkich państwach społeczeństwa rozumieją powagę sytuacji związanej z kryzysem na Ukrainie.
Tak czy inaczej wygląda na to, że najgorsze mamy już za sobą. Pod warunkiem oczywiście, wciąż takie założenie czynię, że nic nadzwyczajnego nas nie zaskoczy. A jak wielki sens ma to założenie, nie trzeba przypominać, patrząc na to wszystko, co zaskakiwało nas w ostatnich latach. Choćby wspomniany kryzys za naszą wschodnią granicą.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments