Co z tym Antonim?

0
66

Proszę się nie dziwić temu, że mam takich egzotycznych znajomych, bo wytłumaczenie tej sprawy jest proste, spotykamy się na spacerach z psami i to one są głównym tematem naszych rozmów, no może jeszcze trochę piłka nożna, ale nigdy nie rozmawialiśmy o polityce, a tu tymczasem taka niespodzianka. Starałem się na to pytanie jakoś odpowiedzieć, ale dosyć szybko się poddałem, bo uznałem, że sam nie wiem, o co chodzi z tym Macierewiczem.
No, bo chociaż ta ostatnia sytuacja. Podjęcie przez służby podległe Antoniemu Macierewiczowi jakiegoś tajemniczego postępowania wobec generała Jarosława Kraszewskiego, które to postępowanie odbiera generałowi prawo do wglądu w znaczną część dokumentów, już samo w sobie jest postępowaniem dziwnym. Ale nieinformowanie, o co chodzi, jego przełożonego, czyli prezydenta Andrzeja Dudy, nieodpowiadanie na listy w tej sprawie jest naprawdę zdumiewające. Prezydent, jako zwierzchnik sił zbrojnych, nie powinien w ciemno akceptować 46 (sic!) propozycji Antoniego Macierewicza, a taką grę w pewien rodzaj rosyjskiej ruletki zaproponował prezydentowi minister. Po ubiegłorocznej fali dymisji generałów (głównie wykształconych w USA), teraz generalskie wężyki mieli dostać ludzie, o których dosyć mało wiadomo. Generał Kraszewski, sam przecież człowiek nie z poprzedniego systemu, przez ostatni rok PRL był w toruńskiej szkole podchorążych, mógłby prezydentowi zaopiniować te kandydatury, ale zabrano mu dostęp do dokumentów. Dlaczego? No właśnie, nie wiadomo.
Tak samo nie wiadomo, dlaczego Antoni Macierewicz storpedował kontrakt na francuskie helikoptery. Miały je zastąpić amerykańskie, ale jakoś nie zastąpiły. Amerykańskie są też samoloty dla VIP –ów, kupione bez przetargu od koncernu, w którym pracował Wacław Berczyński, człowiek, który z rekomendacji Macierewicza był szefem komisji smoleńskiej i który publicznie się chwalił, że „wykończył” caracale (to te francuskie helikoptery), po czym czmychnął do USA.
Nie Berczyński, ale blisko 50 lat młodszy od niego Bartłomiej Misiewicz był najbardziej znanym protegowanym Antoniego Macierewicza. Dlaczego? Znowu nie wiadomo. Trwał mimo oficjalnych zapowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, że dni jego są policzone. I wcale bym się nie założył, że za chwilę znowu gdzieś nie wypłynie.
Na koncie ministra obrony jest też publiczne powielanie żartu rosyjskiego blogera o tym, że słynne dwa mistrale, budowane przez Francuzów dla Rosji, po aneksji Krymu miały trafić do Egiptu, a stamtąd gdzie? Ano do Rosji. Nie było pewne jedynie, czy kosztowały po dwa dolary za sztukę, czy dwa dolary za obydwa. Polski minister obrony mówił o tym z trybuny sejmowej ze śmiertelnie poważną miną. Czy sam w to wierzył? Znowu nie wiadomo, ale na Kremlu podobno chichotano. Dla porządku, mistrale pływają w najlepsze w służbie marynarki egipskiej. Stacjonują w Aleksandrii.
10 lat temu Antoni Macierewicz przekazał ówczesnemu prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu raport na temat WSI. Raport został opublikowany, chociaż druga jego część pozostała tajna. Powszechnie uważa się, że była to akcja ujawnienia polskiej agentury, a nasze państwo przegrywa proces za procesem wytaczane przez osoby, które przez raport czują się poszkodowane.
Decyzją Antoniego Macierewicza raport przetłumaczono na język rosyjski. Dlaczego? Znowu nie wiadomo, bo przyjęcie narzucających się wniosków powodowałoby cierpnięcie skóry. No i wreszcie mamy książkę Tomasza Piątka „Macierewicz i jego tajemnice”. Ciekawe, że w zasadzie nikt nigdzie nie odnosi się do zarzutów postawionych w tej książce. A Piątkiem ma się zająć bodajże wojskowa prokuratura, jako facetem stanowiącym zagrożenie dla polskiego bezpieczeństwa. Czyli to Piątek jest zagrożeniem? Hmm. Drogi sąsiedzie, sam widzisz, że ja też nic z tego nie rozumiem.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o