Cudu nie było

0
69

Mamy już wstępne dane o PKB w drugim kwartale 2020 roku. Zmniejszył się on o 8,2% w ujęciu rocznym. To największy spadek w okresie po zmianach ustrojowych.
Dane o PKB w drugim kwartale nikogo nie zaskoczyły. Wiadomo było, że będą one bardzo złe, że pokażą zapaść gospodarczą na niespotykaną skalę. Odgórne zamrożenie części gospodarki, ograniczenia w poruszaniu się i strach przez zachorowaniem skutecznie ograniczyły aktywność gospodarczą. Nie tylko zresztą nasze decyzje miały tu znaczenie. Oczywiście w tym spadku PKB jest efekt problemów w innych krajach. Tąpniecie w eksporcie wynikało przecież z tego, co działo się w Niemczech, czy u innych naszych partnerów handlowych. A spadek eksportu rozlał się na większą cześć gospodarki. A zatem za złe dane odpowiadają zarówno czynniki wewnętrzne, jak i zewnętrzne. Ale oczywiście główną pierwotną przyczyną jest koronawirus. Chociaż, co powtarzam za każdym razem, polska gospodarka już przynajmniej od połowy 2019 roku jest w fazie hamowania. Tyle tylko, że z pewnością bez negatywnych gospodarczych efektów pandemii hamowanie to byłoby nieporównywalnie płytsze.

REKLAMA

Żebyśmy uzmysłowili sobie co się stało: ponad 8 procent zmniejszenia gospodarki oznacza, że cofnęliśmy się, jeśli chodzi o jej wielkość, do roku 2017 – tego. I oczywiście wszystkie elementy wiążące się z PKB też się do tego poziomu cofną. Niektóre od razu, jak dochody budżetowe, inne nieco wolniej, jak choćby bezrobocie, które wciąż utrzymuje się na relatywnie niskim poziomie.

Jeszcze jedna mała uwaga, bo widzę w tym względzie pewien mętlik w przestrzeni medialnej. PKB spadł o 8,2% w ujęciu rocznym. Czyli wartość PKB w drugim kwartale 2020 zmniejszyła się o 8,2% w stosunku do wartości PKB w drugim kwartale 2019 roku. Mamy jeszcze drugą daną mówiącą o spadku o 8,9% kwartał do kwartału. To z kolei oznacza, że PKB w drugim kwartale 2020 roku zmniejszył się o 8,9% w stosunku do PKB w pierwszym kwartale 2020 roku. Jeśli dwa kolejne kwartały są ujemne, mówimy o recesji. I my już taką recesję mamy, jeśli uwzględnić dane kwartał do kwartału. W pierwszym mieliśmy bowiem spadek PKB o 0,4%. To pierwszy przypadek recesji od początku lat dziewięćdziesiątych. Jeśli weźmiemy pod uwagę dane rok/rok mamy dopiero pierwszy kwartał „na minusie”. Spodziewam się jednak ujemnych danych także w trzecim kwartale i wtedy mielibyśmy recesję także w ujęciu rocznym.

Z drugiej strony dane o polskim PKB wcale nie są takie złe, jeśli spojrzeć na większość innych krajów. I to nie tylko w Europie. Ale biorąc po uwagę nasz kontynenty mniejszy spadek zanotowało tylko kilka gospodarek. Na przykład litewska i fińska. Dokładnie jak wyglądała sytuacja dowiemy się dopiero za około dwa miesiące. Po pierwsze obecne dane są wstępne, różnice w ostatecznych mogą być spore, a po drugie nie wszystkie państwa opublikowały już dane za drugi kwartał. Tak czy inaczej, spadek w Polsce był mimo wszystko rzeczywiście ograniczony. Dlaczego tak się stało?
Powodów jest z pewnością kilka. Na pewno pomaga nam struktura naszej gospodarki. Mamy na przykład relatywnie mały, wynoszący około 5%, udział turystyki w PKB. A przecież jest to obszar, który pandemia dotknęła w sposób szczególny. W takiej sytuacji Hiszpania czy Włochy, gdzie ten udział jest dwucyfrowy, muszą notować wyraźnie gorsze wyniki. Nie mamy także tak dużego udziału branży automotive w PKB, jak choćby Czesi. A ta branża także w sposób szczególny ucierpiała w związku z pandemią. Ewidentnie pomógł nam także dodatni eksport netto, czyli różnica między eksportem i importem. Nie tylko za sprawą odbicia eksportu w czerwcu, ale także ograniczenia importu.

Co do tarcz i ich wpływu na ograniczenie spadku PKB, to oczywiście także był on pozytywny. Polski rząd spóźnił się trochę i z ogłoszeniem, szczególnie tarczy finansowej, i z rozpoczęciem operacji poprawy płynności w firmach, ale generalnie cały proces się odbył. Tyle tylko, że nie wyróżniał się on, jak się wydaje, w jakiś istotny sposób w porównaniu z tym, co robili Niemcy, czy Brytyjczycy. Trudno zatem stawiać tezę, że mniejszy spadek PKB w porównaniu z innymi krajami wynikał właśnie z działania tarcz. Wsparcie w utrzymaniu zatrudnienia czy płynności, absolutnie zresztą sensowne, nie mogło w jakiś istotny sposób rozkręcać gospodarki. Oczywiście jakiś efekt był, choćby taki, że skoro ludzie nie tracili pracy na skutek działania tarcz, to utrzymywali relatywnie wyższy poziom konsumpcji. A to podtrzymywało PKB. Chodzi mi o to, że takie działania widzieliśmy także w innych państwach, więc na tym tle specjalnie niczym się nie wyróżnialiśmy.

Teraz czekamy na dane szczegółowe, wtedy lepiej będziemy mogli ocenić poszczególne składowe PKB i to, co się z nimi stało. Ale tak naprawdę to już wszystko historia. Mamy trzeci kwartał, który będzie dużo lepszy, jeśli chodzi o odczyt aktywności gospodarczej. Moim zdaniem w ujęciu rocznym będziemy co prawda dalej na minusie, ale dużo mniejszym. Co oznacza, że w ujęciu kwartalnym spodziewam się w przypadku PKB danych na plusie. Wydobywamy się z dołka, co widać po miesięcznych danych choćby o produkcji przemysłowej, czy sprzedaży detalicznej. Inną kwestią są odczucia społeczne. Ale o tym już kilka tygodni temu pisałem.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o