Czekamy na decyzje

0
28
REKLAMA

Pożyczanie pieniędzy przez osoby prywatne nie jest niczym złym. Wielokrotnie zajmowałem się zresztą tym tematem na łamach TEMI. Dzięki kredytowi czy pożyczce możemy na przykład wcześniej zrealizować nasze marzenia o posiadaniu jakichś dóbr albo zainwestować w swój rozwój, opłacając choćby kurs zawodowy czy językowy. Chodzi tylko o to, żeby nie przesadzić i żeby mieć świadomość, że pieniądze pożyczone trzeba oddać, a za to, że ktoś nam pożyczył, zapłacić. Jeśli wiemy ile płacimy i stać nas na to, godzimy się na zaproponowane warunki, to czemu nie? Pytanie tylko, czy każdy z nas jest w stanie ocenić, czy na jakiś kredyt go stać albo stać będzie w przyszłości.
Z drugiej strony dzięki kredytowi i pożyczce może szybciej się rozwijać gospodarka. Konsumujemy, kupujemy usługi, nieruchomości, to napędza wzrost gospodarczy. A im wyższy wzrost, tym stajemy się bogatsi, tym więcej jesteśmy w stanie zarobić jako społeczeństwo.
Oczywiście mamy jeszcze wiele innych kwestii związanych z pożyczaniem. Choćby nastawienie społeczeństw. Są takie, jak choćby japońskie, czy chińskie, które nie lubią pożyczać. Wolą magazynować, czyli oszczędzać. Są i tacy, jak Amerykanie, którzy kochają pożyczać i spełniać swoje zachcianki. My jesteśmy w tym zestawieniu gdzieś pośrodku.
Jeśli społeczeństwo pożycza mało, nie ma elementu dodatkowego napędzania gospodarki. Jeśli za dużo, może wpaść w kłopoty z uwagi na problemy z obsługą długów. Widzimy to dzisiaj na świecie nader często. Potrzebny jest zatem złoty środek. Pytanie tylko: jak go znaleźć?
I tu właśnie przydają się takie podmioty, jak, w polskim przypadku, Komisja Nadzoru Finansowego. Jej działanie polega między innymi na pilnowaniu tego, żeby system finansowy nie przesadził z kredytami i pożyczkami. Żeby w konsekwencji nie doprowadził do załamania całego sytemu. I to właśnie w obawie przed problemami z obsługą kredytów i pożyczek, w obawie przed tym, że sami możemy się wpędzić w kłopoty, ulegając chęci pożyczania, od około dwóch lat KNF przykręca śrubę tym, którzy chcą się zadłużać. A robi to przede wszystkim przez dawanie bankom odpowiednich rekomendacji. Przez owe rekomendacje banki zmieniły, czytaj zaostrzyły, podejście do ustalania zdolności kredytowej. Co oznacza, że o kredyt jest teraz dużo trudniej.
W efekcie dynamika akcji kredytowej mocno spadła. Trudnych kredytów, czyli takich, z którymi są jakieś kłopoty, nie przybywa w sposób, który może budzić niepokój. Z drugiej strony powstaje coraz więcej instytucji parabankowych, które udzielają różnego rodzaju prostych pożyczek, a nad którymi KNF nie ma kontroli. Bo nie są one bankami. Czyli obserwujemy obchodzenie prawa. Wszystko to z pewnością nie służy odpowiedniemu rozwojowi nie tylko rynku usług finansowych, ale i całej gospodarki. Pora zatem na wnioski i zmiany.
Sam przewodniczący KNF kilka tygodni temu dał do zrozumienia, że trzeba przyjrzeć się wpływowi nowych przepisów na sytuację. Wierzę, że już niedługo podjęte zostaną decyzje, które doprowadzą do poluzowania obecnych zasad. Bo z kredytobiorcami, jak już napisałem, w przeważającej większości nic złego na szczęście się nie dzieje, a gospodarka coraz bardziej zwalnia.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o