Czy świat naprawdę tak bardzo się zmieni?

0
34
REKLAMA

Marek Zuber„Nic już nie będzie takie samo….” – to sentencja, którą możemy często usłyszeć w kontekście zmian w związku z koronawirusem. Czy rzeczywiście na naszych oczach dzieje się rewolucja?
W sobotę późnym wieczorem postanowiłem wybrać się na spacer na stare miasto w Krakowie. Późnym wieczorem po części dlatego, że w ciągu dnia pracowałem, a jakże, przez internet, a po części dlatego, że chciałem zobaczyć, czy Kraków „żyje”, pomimo obecnej sytuacji epidemiologicznej. No i co zobaczyłem? Faktem jest, że ludzi było zdecydowanie mniej, niż rok temu. Ale co chwilę spotykałem się z grupami dość głośnych Brytyjczyków, tu wszystko wróciło do normy, a pod klubami panował spory tłok. Przy czym, żeby nie było wątpliwości, prawie nikt w tym tłoku nie miał maseczek. Prawie, bo obok nielicznych „klubowiczów” maseczki mieli ochroniarze wpuszczający do owych klubów. Gdyby nie te maseczki, kilka dosłownie maseczek – tak dokładnie – nikt by się nie zorientował, że coś się zmieniło. Choć, jeszcze raz to podkreślam, generalnie ludzi na mieście faktycznie było zdecydowanie mniej.
No właśnie. Czy rzeczywiście to, co się w tej chwili na świecie dzieje, doprowadzi do jakichś rewolucyjnych zmian naszych obyczajów? Czy zmieni się także w jakiś istotny sposób gospodarka? Czy też po wynalezieniu szczepionki, co mamy nadzieję, stanie się w przyszłym roku, wszystko wróci do stanu sprzed koronawirusa?

REKLAMA

Wiele osób twierdzi, że nic już nie będzie takie samo. W tym zdaniu jest oczywiście zawarta prawda, bo nigdy nic nie jest takie samo. Świat idzie do przodu i doskonale sobie z tego zdajemy sprawę. Ale nie chodzi mi oczywiście o debaty czysto filozoficzne. Chodzi mi o to, czy faktycznie zajdą tak poważne zmiany, że będziemy mogli mówić o rewolucji, przynajmniej w jakichś branżach.
Myślę, że mówiąc o zmianach mamy na myśli przede wszystkim dwa obszary. Pierwszy to szeroko rozumiany handel. Szczególnie w pierwszej fazie pandemii kazano nam siedzieć w domu, co wymusiło większe zainteresowanie się internetem. Niektóre portale internetowe zajmujące się handlem, odnotowały kilkudziesięcioprocentowy wzrost obrotów w stosunku do analogicznego okresu rok temu. Sądzę, że nie przypadkowo właśnie teraz Allegro zdecydowało się na wejście na giełdę. Z jednej strony wyraźnie poprawiło przychody, z drugiej rynek jest rozgrzany, wiara w ten kanał sprzedaży mocno wzrosła, co z kolei przełożyło się na wyceny. Największa platforma transakcyjna na świecie, czyli Amazon, przekroczyła już wyraźnie wartość 1,5 biliona dolarów. W konsekwencji jej twórca i największy akcjonariusz, stał się najbogatszym człowiekiem globu. Jego majątek przekroczył w pewnym momencie wartość 200 mld USD. No dobrze, ale co będzie dalej?
No i to jest kluczowe pytanie. Faktem jest, że internetem musiały zainteresować się także te osoby, którym wcześniej nie przychodziło to łatwo. Pewnie część z nich nie zrezygnuje już z tej formy zakupów. Ale czy będzie to efekt gremialny? Czy nie wrócimy do tradycyjnych form? Mamy już pierwsze badania na ten temat i wyniki są niejednoznaczne. Okazuje się bowiem, że relatywnie duży odsetek osób wcale nie jest specjalnie zadowolony z kanału internetowego. Czy zmiany będą zatem dalej postępować? Nawet jeśli, to chyba już nie tak szybko, jak w ostatnich miesiącach.

Drugi obszar, o którym chciałem wspomnieć to szeroko rozumiana praca zdalna. Na pewno dotarły do Państwa głosy o tym, że tu także ma się dokonać rewolucja. Branża biurowców ma wejść w kryzys, wszyscy będziemy siedzieć w domu i realizować w spokoju zadania dla naszych pracodawców. Efektywniej i taniej, bo nie będzie trzeba płacić za czynsz. Taniej oczywiście z punktu widzenia owego pracodawcy. Tak na marginesie znam takich, którzy kazali pracownikom wyposażyć się technicznie w atrybuty konieczne do pracy zdalnej, takie jak choćby komputer. Oczywiście na koszt owych pracowników. No cóż…
Ale i tu nie spodziewam się rewolucji. Już dzisiaj mamy analizy, które pokazują, że wystarczająco duża cześć pracowników nie jest wystarczająco efektywna w pracy zdalnej. W tym kontekście biura mają po prostu sens. Dają też możliwość lepszej komunikacji. Lepszej, bo bezpośredniej. Oczywiście wiele się zmieni ze względów epidemiologicznych. Już się zmieniło. Ale w załamanie na rynku biurowców nie wierzę. Być może skończyła się hossa, którą obserwowaliśmy od lat. Być może tempo powstawania nowych powierzchni biurowych spadnie. Być może spadnie również cena najmu, choć tu dużym ograniczeniem możliwości działania po stronie właścicieli są koszty finansowania obiektów. Ale nie sądzę, żeby z pejzażu na przykład Krakowa, 75 tysięcy miejsc pracy w samym outsourcingu usług, w najbliższych latach biurowce miały zniknąć. Mam natomiast nadzieję, że pracodawcy będą bardziej elastyczni. I że praca zdalna, która dla wielu z nich była nie do pomyślenia, będzie dla pracowników realną alternatywą. Może nie na cały tydzień pracy, ale na przykład na dzień, czy dwa. Z pewnością dla wielu byłaby to bardzo ciekawa i zachęcająca opcja.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o