Defilada

0
64
REKLAMA

Tym samym pojawia się porównanie obecnych rządów z rządami tamtej ekipy Władysława Gomułki, nazywanymi dyktaturą ciemniaków.
Moim zdaniem obecna infantylna dyktatura geniusza z Żoliborza czy szerzej – dyktatura nieuków, wypada przy ekipie Gomułki gorzej, tak samo jak obecna defilada, będąca pokazem rzęchów i złomu udającego armię, gdzie jedynym elementem nadającym się do pokazania były grupy rekonstrukcyjne. Na tle uzbrojenia i warunków pola walki sprzęt i siły zbrojne pokazane w 1966 roku prezentowały się znacznie nowocześniej niż to, czym dowodzą obecnie Kaczyński i Błaszczak. Nie wiem, czy to możliwe i nie jest moją rolą dociekanie, jak było naprawdę, ale w Internecie mieliśmy okazję obejrzeć grupę rekonstrukcyjną husarii bez koni – to trochę jak czołgi i samoloty bez silników oraz spadochroniarze bez spadochronów. Na tle Morawieckiego, Kaczyńskiego, Karczewskiego, Szydło, Dudy itp. Cyrankiewicz, Gomułka, Moczar, Kliszko, Loga‑Sowiński, Zawadzki wyróżniali się osobistą odwagą (Gomułka postawił się w latach czterdziestych Stalinowi, a w październiku 1956 roku ostro Chruszczowowi), pewną klasą, kulturą, wykształceniem. Tak więc twierdzenie, że PiS‑ owscy dygnitarze wyżej wymienieni są PRL‑owską grupą rekonstrukcyjną, uważam za nieuzasadnioną złośliwość. Podobnie jak po raz kolejny przepraszam Władysława Gomułkę, że porównałem go kiedyś do Kaczyńskiego. To obraza Władysława Gomułki, który na takie porównanie niczym sobie nie zasłużył.
Ta defilada to przejaw postępującej degradacji PiS‑owskiego państwa. Mamy do czynienia z jakąś trudną do wyjaśnienia serią idiotycznych wypowiedzi p. Morawieckiego np. o prowadzonych przez niego rokowaniach wprowadzających nasz kraj do Unii Europejskiej. A brednie w rocznicę zwycięskiej bitwy z Armią Czerwoną pod Warszawą w 1920 roku i osobistej interwencji Matki Boskiej w tym starciu? Po pierwsze, termin „cud nas Wisłą” był wymierzony przez publicystów endecji w Piłsudskiego. Chodziło o to, że tylko cud przy tak nieudolnym wodzu naczelnym mógł ocalić Polskę. A po drugie, skąd p. Morawiecki wie, że Matka Boska pomogła w ofensywie znad Wieprza i później nad Niemnem i w bitwie pod Komarowem? Generalnie angażowanie Pana Boga w działania militarne, sportowe i polityczne jest ryzykowne, bo dlaczego Pan Bóg nie pomógł nam w 1939 roku, w powstaniu warszawskim, w sowieckiej niewoli itp. I pojawia się dramatyczne pytanie: gdzie był Pan Bóg w obliczu zbrodni dyktatur nazistowskiej, komunistycznej i innych?
Posługiwanie się Panem Bogiem dla własnych potrzeb było ulubioną metodą sprawowania władzy przeróżnych zbrodniarzy satrapów i tyranów i nie powinno nigdy mieć miejsca. Na powyższy temat chętnie usłyszę odpowiedź geniusza historycznego dr Morawieckiego, polskiego papieża Terlikowskiego, żoliborskiego Napoleona, a może dr Rydzyka („jeżdżę maybachem, a czym mam jeździć? Na krowie?” – kolejny przykład kultury i inteligencji tego pana), ale on chyba nie wie, o czym mówimy, zajęty gromadzeniem pieniędzy na swoje medialne, i nie tylko, imperium?
Degradacja ma miejsce w pisowskiej kampanii samorządowej – nie chodzi tylko o brednie p. Jakiego (myli Pragę czeską z warszawską, Dunaj z Dunajcem, otacza się nacjonalistami, kibolami, antysemitami itp., bredzi w Bułgarii), ale o australijską wizytę p. Dudy. Myli Nową Zelandię z Irlandią, kłamie na temat polskiej praworządności i wrogości PiS‑owskiego reżimu wobec uchodźców. Jest p. Duda żałosnym przykładem upadku polskiego państwa. Ktoś taki (i ta pierwsza dama, która nie boi się prezesa, jej miny, gesty, ubrania – na coś takiego Polska przecież nie zasłużyła) to coś więcej niż wstyd. Jedyne, co zalecam, to całkowity bojkot tej pary. Przyjmowanie jakichkolwiek orderów czy odznaczeń od tych ludzi jest kompromitacją i nie przynosi dumy przyjmującym.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o