Dobra koniunktura

0
76

Świat wreszcie wyzwolił się z marazmu. Zresztą lepiej byłoby mówić o Europie niż o świecie, bo w innych częściach globu sytuacja była jednak wyraźnie lepsza niż na Starym Kontynencie. Oczywiście proszę mnie dobrze zrozumieć. Jeśli trzy lata temu Wietnam rozwijał się w tempie 5%, a Francja była na granicy wzrostu, to nie oznacza, że Wietnam był w lepszej ogólnej sytuacji od Francji. Dochód na mieszkańca piątej gospodarki świata, czyli Francji, jest dwadzieścia razy wyższy niż w Wietnamie. Nie zmienia to jednak faktu, że wyraźnie szybszy wzrost cechuje teraz także Francję. Mówiąc o innych częściach globu, nie sposób nie wspomnieć o Stanach Zjednoczonych, które relatywnie szybki wzrost mają w zasadzie od końca 2009 roku, czyli od wielkiego światowego kryzysu.
Można oczywiście mówić, że to nie jest prawdziwy wzrost, bo przecież w dużej mierze wynika on z drukowania pieniędzy. Zaczęły USA, potem przyłączyła się Japonia, chociaż akurat ten kraj z drukowaniem pieniędzy (tyle tylko, że nie na taką skalę) był za pan brat już wcześniej. I wreszcie strefa euro. To wszystko prawda, jednak tak czy inaczej wreszcie ruszyło nawet we wspomnianej strefie euro, której wszyscy członkowie są na plusie (w sensie wzrostu PKB) po raz pierwszy od 2008 roku. Nawet Grecja.
Szczególnie dobrze wygląda sytuacja w naszej części Europy. Pomyślicie Państwo pewnie, że piszę głównie o nas, z naszym 3,9 – procentowym wzrostem. Rzeczywiście jest dobrze, choć martwi mnie struktura tego wzrostu, a dokładnie słabość inwestycji. Do tego tematu jeszcze wrócę. Tak czy inaczej, wzrost jest wysoki. Tyle tylko, że są od nas lepsi. Weźmy choćby naszych południowych sąsiadów. Czeskie PKB urosło w drugim kwartale 2017 o 4,7% rok/rok. Jeszce lepiej jest w Rumunii, która osiągnęła 5,9% rok/rok. Szybciej od nas rozwijają się także Estonia 5,7%, Słowenia, 4,4%, oraz Litwa i Łotwa po 4%. A europejskim rekordzistą jest Malta ze wzrostem 6,4%. Niewiele gorzej niż u nas jest w Bułgarii – 3,6%, na Słowacji – 3,3%, i na Węgrzech – 3,2%, czyli, powtórzę, mamy koniunkturę!
Nie ma co ukrywać, że dobry wzrost w naszym regionie nie wynika głównie z działań rządów, choć z pewnością jedne bardziej sprzyjają tworzeniu podstaw do wzrostu, a inne mniej. Wiem, wiem… W Polsce możemy usłyszeć, że wzrost to głównie program 500+, ale tłumaczyłem już, że efekt tego programu jest ograniczony. Efekt jest, ale z pewnością nie pchnął on gospodarki o punkt procentowy wzrostu PKB do przodu. Głównie rozwijamy się (i cały nasz region) dlatego, że poprawiło się wreszcie u naszego głównego partnera handlowego jako całości, czyli w strefie euro. Cała strefa urosła o 2,3% w drugim kwartale 2017. Na co czekaliśmy prawie 10 lat. Ostatni raz taką sytuację odnotowaliśmy w 2008 roku. Wzrost obserwujmy nawet tam, gdzie najdłużej widzieliśmy problemy, choć trzeba uczciwie przyznać, te kraje mają jeszcze daleką drogę, żeby uzyskać taki poziom PKB jak przed kryzysem. „Rekordzistą” jest Grecja, której PKB spadło w ostatnich dziewięciu latach o jedną trzecią. 0,8% wzrostu obserwowanego teraz nie poprawia istotnie sytuacji społeczeństwa.
Jak więc Państwo widzicie, wzrost gospodarczy w Polsce nie jest czymś wyjątkowym, także w naszej części Europy, i wcale nie jesteśmy liderem wzrostu. Warto o tym pamiętać, gdy zastanawiamy się, co doprowadziło do wzrostu i co jest na przykład głównym czynnikiem spadku bezrobocia.
A najważniejsze w tym wszystkim jest jeszcze coś innego: skoro jesteśmy tak bardzo związani koniunkturą zewnętrzną, to co będzie, gdy jej zabraknie? Czy wtedy także będziemy w stanie dopiąć budżet?

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o