Dobry czas dla gospodarki amerykańskiej?

0
24
REKLAMA

Obecne czasy nie są łatwe. O tym wiemy doskonale, wielokrotnie zresztą zajmowaliśmy się tą problematyką na łamach TEMI. I są to czasy nadzwyczajne pod wieloma względami, choćby w związku z największym kryzysem finansowym w historii, który przeżywaliśmy w latach 2008‑2009. Takie czasy wymagają nadzwyczajnych działań i właśnie takie działania obserwujemy obecnie w Stanach Zjednoczonych. Jednym z nich jest drukowanie pieniądza na wielką skalę. Oczywiście nie używa się określania „drukowanie”, ale znacznie bardziej wyrafinowanego „luzowanie ilościowe”. Tak czy inaczej, proceder ten nie podoba się wielu ekonomistom, duża część uważa jednak, że to działanie w dobrym kierunku.
Drukowanie pieniądza, które przeprowadza amerykański bank centralny, czyli Fed, nie polega oczywiście na drukowaniu banknotów i monet. Chodzi tu o zwiększenie podaży pieniądza elektronicznego. Nie zmienia to jednak faktu, że ilość dolarów, którymi świat się posługuje, rośnie. Zwiększanie ilości pieniądza w sytuacji, kiedy nie idzie za nim zwiększanie ilości dóbr i usług, musi powodować wzrost inflacji. I to jest największy zarzut wobec polityki Fedu. Warto jednak zwróć uwagę na dwie kwestie.
Po pierwsze, inflacja na razie rosnąć nie będzie, nie ma bowiem w gospodarce amerykańskiej silnego popytu na kredyt. Innymi słowy: i bez tego drukowania, pieniędzy, wobec popytu na nie ze strony na przykład konsumentów, jest dość. Lub jeszcze bardziej trywialnie: na razie zostają one w kasach banków. Ale w momencie odblokowania gospodarki, wyraźnego przyspieszania procesów konsumpcji i inwestycji naprężenie inflacyjne wystąpi. Tyle tylko że z nim potrafimy walczyć. Po prostu stopy procentowe pójdą w górę. To oczywiście będzie hamowało szybszy wzrost. I to tak naprawdę będzie największy koszt obecnej polityki. Hamowało, nie oznacza jednak, że wpędzi w recesję – po prostu wzrost będzie, tylko mniejszy.
Druga kwestia związana z drukowaniem pieniądza to zmniejszenie realnej wartości amerykańskiego długu. Spadek wartości pieniądza będzie oznaczał, że do oddania w dolarach będzie tyle samo, ale w wartościach rzeczywistych mniej. A zatem z punktu widzenia USA sytuacja będzie lepsza. Dlaczego zatem dalej świat kupuje amerykańskie papiery? Bo to wciąż, pomimo tego wszystkiego, szalenie bezpieczny kraj.
A zatem tak naprawdę największy problem z drukowaniem pieniędzy jest właściwie tylko jeden: nie można tego robić w nieskończoność. Pytanie, na razie otwarte, brzmi: czy procesy wzrostu zaskoczą? Czy dzięki drukowaniu, które pełni rolę swoistego zapalnika, dojdzie do eksplozji w procesie rozwoju gospodarki?
Warto jeszcze podkreślić, że kilka istotnych czynników gospodarce USA sprzyja. Kto wie, czy nie najważniejszym z nich jest prawdziwy boom łupkowy, który obecnie w Stanach obserwujemy. Konsekwencją jest to, że cena gazu jest o 80% niższa niż w Europie, a w ciągu dwóch – trzech lat USA będą samowystarczalne, jeśli chodzi o ropę naftową. Jakie to ma znaczenie dla przedsiębiorstw i klientów indywidulanych, nie trzeba dodawać.
Co zatem czeka największą gospodarkę świata? Moim zdaniem całkiem niezły okres. Oczywiście parę problemów trzeba rozwiązać, na czele z narastającym zadłużeniem. Ale znając odpowiedzialność polityków amerykańskich, do kompromisu w tej kwestii dojdzie.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o