Donald Tusk w Brukseli

0
44
REKLAMA

Widzę w tym ewidentny wpływ zaplecza prezesa Kaczyńskiego, bo gdyby patrzeć na elektorat prezesa, który radośnie rechotał w odpowiedzi na czwartkowe i piątkowe żarty prezesa, to do sobotniej wolty by nie doszło.
Odejście Tuska z polskiej polityki powinno Kaczyńskiego jedynie zmartwić, bo od 2005 roku obaj ci politycy zrobili z własnego sporu sens politycznego istnienia. Donald Tusk, obejmując stanowisko szefa Rady Europejskiej, poszedł do przodu. Otrząsnął się z Kaczyńskiego. Jarosław Kaczyński został sam. Argument, że Tusk był najgorszym premierem w ostatnim 25‑leciu, wobec jednogłośnej decyzji Europy o powołaniu polskiego premiera na ważne stanowisko traci mocno na znaczeniu. Europa nie ma skłonności samobójczych. Owszem, Unia Europejska jest niemrawa, działa wolno i często jest nieskuteczna, ale naprawdę nie powoływałaby Donalda Tuska na stanowisko szefa Rady Europejskiej, gdyby to jej zagrażało.
Z drugiej jednak strony warto sobie powiedzieć, że stanowisko obejmowane przez Donalda Tuska nie jest zbyt ważne. Herman van Rompuy, poprzednik Donalda Tuska, był (i jest) postacią średnio ważną na naszym kontynencie. Owszem, dobrze zapisał się w sprawie zwalczania kryzysu gospodarczego ostatnich lat, ale naprawdę daleko mu do takiego znaczenia dla Europy, jakie ma Angela Merkel, François Holland czy David Cameron.
W minioną sobotę byłem wzruszony. To, że Donald Tusk zostaje wybrany jednogłośnie przez całą zjednoczoną Europę, jest moim osobistym sukcesem. Jestem z tego zadowolony tak jak z tego, że tego samego dnia Polska ograła Serbię w siatkówkę. Wybór ten gładzi moje ego. Ale jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że przyszłość Donalda Tuska i nas wszystkich zależy od tego, czy Europa potrafi na nowo zdefiniować się wobec rosyjskiego zagrożenia. W czasach, gdy najważniejsze jest zarabianie, pytania fundamentalne nie mają sensu. Gdy zysk nie jest Bogiem, warto zapytać się o to, po co to wszystko się dzieje. Dziś, po doświadczeniach I wojny światowej i jej kontynuatorce II wojnie, warto zapytać czy Europejczycy gotowi są na ofiary w obronie jakichkolwiek wartości. W 1938 i 1939 Europa na to gotowa nie była i skończyło się tak, jak się skończyło. Być może dziś jest tak, że jesteśmy w stanie jako Europa podejmować decyzje, których nie będziemy się musieli wstydzić za czas jakiś. Decyzje, które być może ocalą całość projektu europejskiego. I nie sposób nie zauważyć, że jednym z decydentów jednak będzie nasz rodak, to naprawdę jest budujące.
W tym kontekście mniej ważne staje się to, że w kraju czeka nas teraz polityczne trzęsienie ziemi. Niektórzy komentatorzy uważają, że PO bez Donald Tuska rozleci się, inni twierdzą, że sobotnia nominacja wzmocni partię rządzącą, a na początek powstrzyma tendencję spadkową w sondażach. Jak będzie – nie wiem. Sytuacja jest bezprecedensowa. Ale intuicja podpowiada mi, że dobrze się stanie, gdy przerwany zostanie ten morderczy uścisk, w którym od 9 lat są Donald Tusk i Jarosław Kaczyński. Polityka nie powinna polegać na tym, że jeden lider mówi o drugim, że jest największym szkodnikiem, kimś w rodzaju Wujka Samo Zło, a drugi straszy wyborców tym pierwszym, przekonując, że wybranie tamtego będzie prawdziwą katastrofą dla kraju. Marzy mi się kraj, w którym polityka służy budowaniu.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments