Dużo czy mało?

0
32
REKLAMA

Gwoli ścisłości przypominam jeszcze raz, że stwierdzenie „wybrać OFE” jest nie do końca precyzyjne i nie oznacza, że wybierając OFE, rezygnujemy z ZUS‑u. Nawet ci, którzy wybrali OFE, i tak 83% składki będą odprowadzać do ZUS‑u. Tylko 17% będzie kierowane do Funduszy i to te pieniądze będą one inwestować.
No dobrze, przejdźmy do meritum. Czy 10% to sukces OFE? Przeciwnicy poprzedniego sytemu udowadniają, że jest to potwierdzenie nieufności Polaków do pomysłu, w którym prywatne firmy próbują pomnożyć składki emerytalne, albo przynajmniej do realizacji tego pomysłu. Rzeczywiście trudno uznać, przynajmniej na pierwszy rzut oka, taki wynik za sukces. Ale spójrzmy na to nieco inaczej. Po pierwsze na ewidentnie jednostronną kampanię prowadzoną w tej kwestii przez rząd. W połączeniu ze stosunkowo niską świadomością finansową w Polsce prowadziło to do poważnych trudności w podejmowaniu decyzji. Po drugie owa decyzja była jednak dość specyficznie przygotowywana przez ustawodawcę. Zostaliśmy wszyscy przeniesieni do ZUS‑u, czyli bycie w nim było punktem wyjścia. A zatem wybór OFE oznaczał naszą aktywność. A my, Polacy, specjalnie aktywni nie jesteśmy. Widać to, choćby patrząc na frekwencję ostatnich kilku wyborów. Jeśli dodamy do tego wspomnianą niską świadomość finansową, także w kontekście rozumienia sytemu emerytalnego, efekt musiał być jeden: brak chęci, żeby gremialnie udać się do ZUS‑u i zapisać do OFE. Po trzecie OFE rzeczywiście niespecjalnie mają się czym pochwalić, jeśli chodzi o ich wyniki inwestycyjne. Jest to związane z różnymi czynnikami, ale najważniejszym jest po prostu pech. Fundusze trafiły na największy kryzys finansowy w historii i największy od osiemdziesięciu lat kryzys gospodarczy. W efekcie zawaliła się warszawska giełda, a to oznaczało dotkliwe straty. Jak dodamy do tego fakt, że system nie rozpieszczał klientów, czyli nas ubezpieczonych, pod paroma innymi względami, choćby wysokością pobieranych prowizji, trudno liczyć na cud, czyli naszą wielką miłość do OFE.
Osobiście jednak owe około 10% uznaję za sukces. Biorąc pod uwagę właśnie wymienione przeze mnie czynniki niesprzyjające Funduszom, jak podają analizujący nasze społeczeństwo specjaliści, wybrali OFE raczej lepiej zarabiający i raczej mieszkający w miastach. Jedno z drugim się zresztą często łączy. Pewnie gotowi są oni na większe ryzyko, bo ewentualna strata nie oznacza dla nich być albo nie być. No i pewnie mają nieco większą świadomość inwestycyjną, co nie oznacza oczywiście, że muszą mieć rację w tej kwestii, czyli istotnie wyższej przyszłej emerytury. Pisałem przecież na ten temat, wskazując na korzyści i zagrożenia płynące z wyboru OFE.
Czy OFE przetrwają? Zapewne tak. Oczywiście pod warunkiem, że nie będzie kolejnych zmian w przepisach mówiących o ich funkcjonowaniu. Bo przecież nie możemy wykluczyć, że na przykład za pięć lat ktoś postanowi zlikwidować je do końca. Będziemy zapewne obserwować teraz jakieś fuzje, niektórzy będą bowiem za mali, aby efektywnie funkcjonować. Ale w sumie do wzięcia są wystarczająco duże pieniądze, żeby się nad nimi pochylić. Oby wyniki tego pochylania zadowoliły tych, którzy OFE wybrali.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments