Dziel i rządź!

0
65
REKLAMA

Oczywiście, o ile w ogóle będą pobierali. Tygrys, który raz skosztował ludzkiej krwi, jest trudny do powstrzymania. Co szkodzi „Rządowi”, gdy wyda np. kolejne 200 miliardów na „walkę z GLOBCIem”, powiedzieć, że znów nie ma pieniędzy, i wiek emerytalny należy podnieść do 75 lat?
Jak raz złamano zasadę, że umów trzeba dotrzymywać, to dalej już z górki…
Zastanówmy się jednak, dlaczego „Rządowi” ten rabunek się udał? Wiadomo, że „Rząd” w dwa tygodnie rabuje ludzi na sumę znacznie większą niż wszystkie mafie zrabują przez rok, ale to jest naprawdę: mega‑bandytyzm! Ludzie powinni wyjść na ulicę…
… a nie wyszli!
Nie wyszli, bo siedem milionów emerytów nie jest tym zainteresowanych. Im już niczego nie odbiorą, a liczą nawet na jakieś podwyżki (czyli na swoją dolę z tego rabunku!).
Dla młodych z kolei, energicznych ludzi czy 65, czy 67 to jeden czort. Natomiast kobiety to istoty potulne, które protestować na ulicach też nie będą. Zresztą młoda kobieta ze zgrozą odrzuca myśl, że może mieć 65 lat!
Natomiast reszcie ludzi porozkładano ten rabunek na raty, no, i jakoś to przełknęli. W efekcie tylko Trybunał Konstytucyjny może zapobiec temu rabunkowi…
Obawiam się, że tego nie zrobi. Oświadczy, że wprawdzie ustawa narusza prawa nabyte, ale biorąc pod uwagę, że tak się robi w całej Europie (np. we Francji podniesiono wiek emerytalny z 60 na 62 lata…), należy orzec, że nie narusza.
Taka lewicowa euro‑logika.
Teraz popatrzmy na przedsiębiorców. Są oni gnębieni przez absurdalne przepisy. Protestują przeciwko nim, ale jakoś miękko. Bez dramatyzmu. Dlaczego?
Dlatego, że te przepisy są bardzo uciążliwe, ale oni już umieją je omijać. Umieją z nimi żyć…
…natomiast są one nie do zniesienia dla tych, co dopiero zakładają przedsiębiorstwa!!
Przepisy te chronią więc przemysł średni i wielki przed konkurencją przemysłu drobnego i… zerowego. Konkurencją tych, którzy dopiero chcą zostać przedsiębiorcami!
Dla tych pierwszych są więc być może nawet korzystne. A ci drudzy nie mogą założyć Związku Zawodowego Przyszłych Przedsiębiorców ani Izby Przyszłych Pracodawców. Nie znają wzajemnie swoich telefonów, więc nie mogą się zrzeszyć.
A Władzuchna rozmawia tylko z Kolektywami: Związkami Zawodowymi, Związkami Pracodawców… „Przyszli przedsiębiorcy” z jej punktu widzenia nie istnieją. Nawet nie dlatego, by nie chciała ich popierać, nie, nie może, bo ich po prostu jako kategorii NIE MA.
A poza tym z istniejącymi przedsiębiorcami spotyka się na bankietach, polowaniach, popijawach itd., a z przyszłymi: nie.
Weźmy teraz, na przykład, taksówkarzy. Ci ostro protestują przeciwko projektowanej przez JE Jarosława Gowina deregulacji. A przecież obecne regulacje są dla nich bardzo kłopotliwe…
No, tak, ale oni już przez te procedury przeszli, egzaminy, nikt im straconego czasu, wysiłku i pieniędzy nie zwróci. Więc zamiast domagać się, by zniesiono te absurdalne, obowiązujące ich przepisy, domagają się, by stosować je w stosunku do potencjalnej konkurencji.
By zniszczyć ją w zarodku.
A „potencjalna konkurencja” jest niezorganizowana, więc się nie liczy!
I teraz liczymy. W wyniku pozbycia się konkurencji taksówkarze zarabiają o, powiedzmy, 400 zł miesięcznie więcej; razem milion. Natomiast klienci taksówek tracą na główkę może 9 zł miesięcznie, ale razem 2 miliony…
Ale klientom nie chce się protestować!
A ONI zacierają ręce i liczą zrabowaną kasę.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o