Dziwny kraj (i to niejeden)

0
19

Dlatego ludzie pełniący w tych firmach funkcje menedżerskie muszą mieć prawdziwe, a nie wydumane kwalifikacje. Powinni być dobrze wykształceni i mieć spore doświadczenie zdobyte na różnych szczeblach firm niekoniecznie ubezpieczeniowych, ale praktyka mówi, że 9 na 10 prezesów i wiceprezesów takich przedsiębiorstw doświadczenie zdobywało właśnie w ubezpieczeniach.
Pani Małgorzata Sadurska, bo o niej mowa, była jedną z lepszych parlamentarzystek w latach 2005 – 15. Była pracowita, odpowiedzialna i spokojna. Kiedy trzeba było, potrafiła wypunktować przeciwników politycznych z PO na przykład za obsadzanie kolegami spółek Skarbu Państwa. Nie są to jednak przymioty, które dają przepustkę do bycia wiceprezesem PZU. I jakoś dziwnie jestem przekonany, że nie jest przypadkiem fakt, że pracy pani Sadurskiej nie zaproponowała żadna spółka, która uważnie musi liczyć pieniądze, ale zrobiła to spółka Skarbu Państwa, której majątek jest naszym wspólnym majątkiem, czyli w rozumieniu polityków majątkiem niczyim.
Zaiste w dziwnym kraju żyjemy, skoro cała dyskusja na temat transferu byłej szefowej kancelarii prezydenta do PZU, toczy się zaledwie w kilka tygodni po ogromnej i niezwykle nagłośnionej dyskusji na temat tego, że były aptekarz, asystent ministra obrony, nie powinien zasiadać w wysoko płatnych zarządach państwowych spółek. I decyzją władz partii (władcy partii) byłemu aptekarzowi głowę odcięto.
Zaiste w dziwnym kraju żyjemy, jeżeli po zakatowaniu na posterunku policji młodego człowieka odwołuje się kilku policjantów, ale po wcześniejszych awansach, które otrzymali już po tym zakatowaniu, o którego szczegółach ewidentnie wiedział wiceminister odpowiedzialny za policję. Wiceministrowi włos z głowy nie spadł.
Zaiste dziwnym jest kraj, w którym 7 lat po ogromnej (i co tu ukrywać zawstydzającej, bo poprzedzonej złamaniem wszystkich niemal procedur) katastrofie lotniczej, w której zginęło 96 osób, wśród nich urzędujący prezydent, trwają ekshumacje, z których wynika, że nie bardzo wiadomo, kto i gdzie został pochowany. I nie ma winnych tego bałaganu. W dodatku opłacana z pieniędzy podatników komisja dwa miesiące temu oświadczyła, że katastrofa ta wcale nie była katastrofą, ale zamachem bombowym. Dowiedzieliśmy się nawet z ust przedstawicieli komisji, że bomba była termobaryczna. I co? Nastąpiły może jakieś aresztowania? Wypowiedzieliśmy komuś wojnę? Nie. W dodatku szef komisji zniknął w USA po tym, jak okazało się, że w Polsce poruszał się na granicy prawa, a nawet może i poza jego granicą. Zresztą, jak donosi prasa, w USA też miewał kłopoty z prawem. Zdaniem ministra obrony nie jest to żadną przeszkodą, by nadal pracował we wspomnianej komisji.
Zaiste dziwny to jest kraj, w którym co i rusz publikowane są zapisy rozmów polityków podsłuchanych w kilku restauracjach. Ani policja, ani prokuratura nie do końca wiedzą, kto i dlaczego nagrywał. Dwie rzeczy są pewne. Pierwsza: nagrania były przestępstwem. Druga: zdecydowanie wpłynęły na stan polskiej polityki i wyniki wyborów w 2015 roku. Po trzech latach przerwy właśnie upubliczniono kolejne nagrania, w których główną rolę gra ksiądz znany z tego, że nie lubi dzisiejszej władzy. O tych nagraniach podobno nie wiedziała policja. Ergo – będą następne.
Tak sobie ostatnio myślałem o tych różnych dziwnościach, których jest niestety jeszcze dużo, dużo więcej, i trochę zrobiło mi się smutno, że lata mi uciekają, a ja ciągle żyję w dziwnym kraju, ale potem mnie olśniło. Otóż Polska nie jest jedynym dziwnym krajem. Dookoła są same dziwne państwa. Największe z nich właśnie przesłuchało niedawno zwolnionego szefa gigantycznej służby wywiadowczej, który przyznał, że na spotkania z prezydentem swojego kraju chodził z notatnikiem, bo obawiał się, że prezydent będzie potem kłamał. Dał też do zrozumienia, że jego zdaniem prezydent jego kraju był blisko związany z konkurencyjnym mocarstwem. Zaiste w dziwnych żyjemy czasach.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o