EBC i drukowanie pieniędzy

0
50
REKLAMA

A jednak zarząd banku, choć nie bez sprzeciwu przedstawiciela Niemiec, podjął decyzję o tym, że będzie skupywał obligacje państw, które mają kłopoty. Czy to największy błąd w historii EBC, czy też decyzja ta ma sens?
Każdy kraj, który wydaje więcej, niż zarabia, czyli ma deficyt w budżecie, musi go jakoś sfinansować. I robi to, pożyczając pieniądze. Głównym sposobem realizowania tych pożyczek jest sprzedaż obligacji skarbowych. Nasz kraj postępuje dokładnie tak samo. Oczywiście nikt nie pożyczy pieniędzy za darmo. Najlepszym wymiarem kosztu pożyczki jest rentowność obligacji. Rentowność, czyli realny zysk związany z jej posiadaniem. Im jest on wyższy, tym więcej trzeba wysupłać pieniędzy z budżetu na jego wypłatę. W przypadku Polski będzie to w tym roku około 40 mld złotych.
Jak wiemy, dramatem części państw strefy euro jest to, że ich długi przerosły ich możliwości. Tak było w przypadku Grecji, Irlandii i Portugalii. W kilku innych przypadkach istnieje ryzyko takiego rozwoju sytuacji. I niestety chodzi tu także o znacznie większe państwa, czyli Hiszpanię i przede wszystkim Włochy. Kiedy słyszymy o tym, że znowu wzrosła rentowność np. włoskich papierów skarbowych, oznacza to wzrost kosztu obsługi tych papierów dla Włoch. I ryzyko, że przekroczona zostanie granica, przy której ten koszt okaże się po prostu za wysoki.
Decyzja EBC oznacza, że bank centralny strefy euro może obligacje kupować. Czyli w konsekwencji zapewniać finansowanie i obniżać rentowność. A zatem zmniejszać koszty obsługi długu. Niby wszystko wydaje się sensowne. Istnieją jednak dwa podstawowe problemy. Po pierwsze pochodzenie pieniędzy. EBC musi je bowiem de facto wydrukować. A to w konsekwencji oznacza, prędzej czy później, wzrost inflacji i konieczność walki z nią, a skutkiem tego będzie hamowanie gospodarki.
Druga kwestia jest chyba jeszcze bardziej istotna. I jej najbardziej, jak można sądzić, obawiają się Niemcy. Skoro znalazł się dobry wujek, który będzie kupował długi państw z kłopotami, to po co się starać? Po co podejmować ciężkie i niepopularne reformy ograniczające wydatki i zmniejszające dziurę w budżecie? Oczywiście nie muszę dodawać, że przy takim podejściu żadne problemy nie zostaną rozwiązane. Przedłuży się tylko agonia całej strefy. Mało tego: za jakiś czas zawali się ona z jeszcze większym hukiem. A zatem, jeśli już to drukowanie pieniędzy ma nastąpić, to tylko jako absolutnie nadzwyczajne rozwiązanie. Nadzwyczajne, przy maksymalnym zagwarantowaniu, że kraj, który skorzysta z pomocy, będzie realizował odważny program reform.
I właśnie w tym kierunku podąża EBC. Działania mają dotyczyć tylko części obligacji, tych, które stosunkowo niedługo zapadają, w ten sposób spadnie ryzyko związane z niewykupieniem długu. A państwa, które skorzystają z pomocy, będą musiały zgodzić się na warunki narzucone przez EBC. Czyli reformy.
Drukowanie pieniędzy nie jest rozwiązaniem problemów zadłużeniowych strefy euro. Nie ma też gwarancji, że przy wykupie obligacji państwa, która wdrażają reformy lub będą je wdrażać, w przyszłości będą pilnowały państwowej kasy. Alternatywą dla działań EBC może być jednak całkowita utrata zaufania do kolejnych państw strefy. A tego, szczególnie, gdy problem dotknąłby Włoch, może ona nie przetrwać.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o