Emocje czy prawo

0
258
Temat Trybunału Konstytucyjnego, Krajowej Rady Sądownictwa i Sądu Najwyższego przeszedł już w taki etap, że większość z Państwa może stracić orientację, co jest źródłem konfliktu i o co chodzi w sprawie, która dla jednych jest już zamachem na demokrację, a dla innych rokoszem sędziowskim lub też zamachem na ustrój państwa. A w większości rozmów i debat temat ten wszedł już na poziom wyłącznie emocji, które kiedy stają się jedynym moralnym kryterium, to nie ma mowy o podejmowaniu decyzji opartych na rozumie i logice.
W sporze o sądy wystarczy poczytać sprawozdania stenograficzne posiedzeń Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, w tym np. to z 4 posiedzenia z 23 stycznia br., gdzie w części dotyczącej pytań do sprawozdania Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka o uchwale Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Sądzie Najwyższym oraz niektórych innych ustaw nie usłyszałem ze strony opozycyjnej żadnego merytorycznego pytania do ustawy, a jedynie oceny i niczym niepoparte wnioski, no i oczywiście epitety i pohukiwania (zainteresowanych odsyłam do źródła: www.sejm.gov.pl.).
W wielu dyskusjach i publicystyce przez obie strony sporu z równą zaciętością przywoływane jest prawo unijne, traktat lizboński, wyroki TSUE, uchwały SN, ale są one cytowane w bardzo wąskim kontekście, zazwyczaj nie rozjaśniając, a gmatwając i tak skomplikowany obraz pola bitewnego wokół sądów.
Nie ukrywam, że i moje wystąpienie w Sejmie nie było pozbawione elementu emocjonalnego, ale istotą jego była próba zmuszenia adwersarzy do merytorycznej dyskusji poprzez zasadnicze odniesienie ad meritum. Bezskutecznie.
Chciałbym więc w tych krótkich felietonach przybliżyć fakty a nie emocje. Może warto na chwilę zapomnieć, która ze stron reprezentuje jaki pogląd, poznać fakty, wniknąć w rzeczywistość głębiej, poddać ją analizie rozumu i logiki, i na końcu przypisać samego siebie do którejś ze stron tego konfliktu – jednym słowem wiedzieć „o co biega”.
Żeby Państwu ułatwić zadanie celowo będę starał się unikać wskazywania barw politycznych do opisanych niżej działań, ograniczając je do fundamentalnych wydarzeń, chociaż do wielu z nich Państwo łatwo sami przypiszecie te barwy.
Na wstępie koniecznym jest przywołanie Konstytucji RP, która jasno i precyzyjnie wskazuje na trójpodział władzy określając, że ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej (Sejm i Senat), władzy wykonawczej (Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów) i władzy sądowniczej (sądy i trybunały). Jednym słowem wiemy, do kogo należy uchwalanie uchwał, do kogo ich wykonywanie, a do kogo ocena. Równocześnie Konstytucja jasno określa, kto sprawuje władze zwierzchnią w RP – a mianowicie – Naród – przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio.
Pierwszym faktem, który niewątpliwie zapoczątkował spór o sądy był wybór przez sejmową większość (PO – PSL) w październiku 2015 dodatkowych dwóch sędziów Trybunału Konstytucyjnego w miejsce tych, których kadencja upływa w grudniu 2015 r. Trybunał w wyroku K34/15 uznał wówczas, „że z art. 194 ust. 1 konstytucji wynika obowiązek wyboru sędziego Trybunału przez Sejm tej kadencji, w trakcie której zostało opróżnione stanowisko sędziego Trybunału. Wybór sędziego Trybunału nie może więc zostać dokonany niejako z góry (przed czasem) w stosunku do stanowisk sędziowskich, które zostaną zwolnione dopiero w trakcie kadencji przyszłego Sejmu”/tamże/. Konsekwencją wyroku TK jest więc to, że w wypadku dwóch sędziów Trybunału, których kadencja upływa 2 i 8 grudnia 2015 r., podstawa prawna wyboru ich następcy została uznana za niekonstytucyjną… cdn.
 
PS Zapraszam do dyskusji i weryfikowania przedstawianych przeze mnie informacji na adres redakcji.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o