Fuzja Orlenu z Lotosem

0
106

Po latach trudnych dyskusji dochodzi w końcu do połączenia polskich gigantów paliwowych. Orlen wchłonie Lotos. Stanie się to jednak w dość specyficzny sposób.
Fuzja to teoretycznie dobrowolne połączenie dwóch firm w jedną. Albo jedna z nich wchłania drugą, albo powstaje zupełnie nowy podmiot. Tyle teoria. W praktyce w przypadku fuzji chodzi o to, żeby 1 plus 1 dawało przynajmniej nieco więcej, niż 2. Czyli aby takie połączenie miało sens przede wszystkim dla właścicieli. Używam słowa fuzja, bo takiego słowa używają politycy i członkowie władz, głównie Orlenu, spółek, które mają się połączyć.

Ale zanim o połączeniu, odrobinę historii.
O stworzeniu jednej polskiej spółki paliwowej myślano od dawna. Poważne próby podjęto na początku wieku. Pamiętacie Państwo drugą sejmową komisję śledczą? To właśnie prywatyzacją Lotosu w kontekście późniejszego połączenia z Orlenem zajmowała się ta komisja. A w tle rosyjski inwestor, polskie służby, jeden z najbogatszych Polaków i m. in. dziwne spotkania we Wiedniu. Temat się skompromitował, a pomysł połączenia stał się na tyle cuchnący, że zostawiono go na lata. I dopiero niedawno koncepcja powróciła.
Teoretycznie wszystko się zgadza. Po co ten sam właściciel, czyli skarb państwa, ma mieć dwie firmy, które robią to samo? Niby tak. Ale w praktyce chodzi o to, żeby jednak na polskim rynku zachować choćby strzępy konkurencji. Biorąc pod uwagę, jaki procent produkcji i posiadanych stacji miałby połączony koncern, rzeczywiście jego pozycja byłaby jednoznacznie monopolistyczna. Ale faktycznie, argument od strony właścicielskiej jest zasadny. Tak czy inaczej, wreszcie po latach, decyzja została podjęta. Mamy także zgodę Komisji Europejskiej na przeprowadzenie połączenia. Ale tu zaczynają się schody.

REKLAMA

Połączenie Orlenu z Lotosem, przepraszam: zakup Lotosu przez Orlen, będzie połączeniem specyficznym. Komisja nakazała bowiem sprzedaż 80% posiadanych przez Lotos stacji trzeciemu podmiotowi. Jakiemu? Tego na razie nie wiemy. W dodatku to samo ma dotyczyć niemalże połowy możliwości produkcyjnych, składowania surowca itd. itp. Jak już wspomniałem, pomysłodawcy operacji uwielbiają w kontekście połączenia używać słowa fuzja, ale co to za fuzja, w której trzeba pozbyć się zasadniczej części jednej z firm? Mało tego: skoro trzeba znaczną część Lotosu sprzedać, to właściwie mówimy tu o prywatyzacji. W przypadku sieci stacji o prawie 400 sztukach. Czy obecnie rządzący, którzy tak nieufnie podchodzą do takiej formy zmiany własności państwowej, właśnie ją realizują. No chyba, że te 400 stacji kupi na przykład bank PKO BP. Ale nawet nie chcę rozwijać tej koncepcji.

Połączony Orlen z Lotosem będzie zatem tylko nieznacznie większy od obecnego Orlenu, bo reszta zostanie sprzedana. Jaki to ma sens? Szczególnie w kontekście haseł o budowaniu potężnej polskiej grupy przemysłowej. A propos potężnej grupy. Połączony Orlen z Lotosem to wycena rzędu 7-8 miliardów USD. Plus minus. Światowe tuzy to rząd wielkości od dziesięciu razy więcej w górę. Tak patrząc na sprawę połączenie niewiele zmienia.
Oczywiście są jeszcze efekty skali. Pytanie, czy rzeczywiście włączenie do orlenowskich zakupów, zakupów z Lotosu tak bardzo obniży cenę ostateczną zakupu ropy naftowej. Szczególnie, że z uwagi na konieczność sprzedania sporej części produkcyjnej Lotosu, te zakupy nie będą tak duże jak obecnie. Ale nawet jeśli, to te kwestie można było załatwić powołaniem kilkuosobowej komórki w Ministerstwie Aktywów Państwowych do spraw zakupu surowca dla Orlenu i Lotosu jednocześnie. W końcu obie firmy mają tego samego właściciela.

To po co to wszystko?
Jeśli Orlen kupi Energię, Lotos, a potem jeszcze PGNiG, a taki pomysł jak wiemy jest, to do budżetu Państwa wpłyną grube miliardy złotych. W sumie być może nawet ponad 30 mld PLN. A kontrola nad połączonym koncernem pozostanie w rękach polityków. I prawdopodobnie to właśnie jest głównym powodem tego, co obecnie obserwujemy. Oczywiście, jak już wspomniałem, jakieś efekty pozytywne z tego połączenia powinny się pojawić. Także w kontekście realizacji jakichś poważnych projektów inwestycyjnych. Bo co do tego, że świat się zmienia, szczególnie branża paliwowa i energetyczna, nie ma żadnych wątpliwości.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o