Gdzie jest plan?

0
91

Niestety, mam wrażenie, że w naszym kraju jesteśmy mistrzami w improwizowaniu i tworzeniu prowizorek.
Od 15 lat wiemy na przykład, że czeka nas klęska demograficzna, przez lata nie robimy nic, by to zmienić, a potem nerwowo wydłużamy urlopy macierzyńskie. Z góry można przewidzieć, że to niczego nie załatwi. W mojej firmie kobiety nie chcą dłuższych urlopów, tylko lepszych i łatwiej dostępnych żłobków i przedszkoli. W telewizji technologia szybko się zmienia i istnieje duże ryzyko, że po roku kobieta nie będzie miała odpowiednich kwalifikacji, by wrócić do pracy. Wystarczy przyjrzeć się Polkom na Wyspach Brytyjskich, które rodzą tam dzieci na potęgę, ale nie dlatego, że mają dłuższe urlopy, tylko dlatego, że za plecami mają cały wachlarz konkretnych propozycji państwa, które pomaga wychowywać dzieci.
Inny przykład. W ubiegłym tygodniu usłyszałem, że nasze państwo podjęło decyzję o unowocześnieniu polskiej armii. W dość krótkim czasie ma być na to wydane 140 miliardów złotych. W czasach, gdy USA coraz mniej się interesują Europą, taki ruch wydaje się być nawet całkiem rozsądny, zwłaszcza że to przezbrajanie się naszej armii ma się dziać w polskich fabrykach. Jest jednak jedno „ale”. Nic nie słyszałem o tym, żeby Polska starała się dogadać z Europą w sprawie europejskich sił zbrojnych. Na zdrowy rozum takie siły Europa powinna tworzyć, ale jeżeli tak, to nie chaotycznie. Nie każdy kraj powinien mieć okręty podwodne i nie każdy myśliwce strategiczne. Takich samolotów nie mają kraje nadbałtyckie – i słusznie, skoro możemy potraktować nasze przestrzenie powietrzne jako wspólne i patrolować niebo nad Litwą, Łotwą i Estonią. Tak więc przezbrajanie miałoby sens, gdybyśmy byli w tej sprawie dogadani przynajmniej z największymi krajami naszego kontynentu, a nie jesteśmy.
Poza tym do jak wyglądającej wojny my się szykujemy? Mamy zamiar produkować nowe czołgi i pojazdy opancerzone. Czy w przyszłej, oby tylko hipotetycznej, wojnie kluczową rolę miałby zagrać sprzęt pancerny? Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, ale widzę, jak wygląda wojna w Afganistanie. Największą rolę odgrywają tam bezzałogowe samoloty, które godzinami kręcą się po niebie i wypatrują jakiegoś ruchu po stronie wroga. A gdy taki ruch zidentyfikują, to potrafią ten ruch unicestwić. Ktoś powie, że w Afganistanie trwa wojna nietypowa, bo przeciwnikiem nie jest armia, ale partyzanci. Ale na to odpowiem tak, że moim zdaniem typowych wojen już nie będzie. Najbliższy duży konflikt światowy zacznie się od cyberataku na podstawowe instytucje jakiegoś państwa. Jeżeli ktoś by zabrał Warszawie prąd i łączność, to żadne czołgi by nam nie pomogły.
I na koniec. Za 7 lat przestaną płynąć do nas unijne pieniądze. Jeżeli nie chcemy zapaści, to już dziś powinniśmy mieć klarowny plan, który pokaże, w jaki sposób planujemy zastąpić pomoc unijną, inaczej mówiąc: gdzie zamierzamy zarabiać pieniądze potrzebne do funkcjonowania państwa. 7 lat to naprawdę niedługo. Za 7 lat nie będzie można zrobić skoku na OFE, bo OFE już nie będzie. Pieniądze, które zaczną do nas wkrótce płynąć z UE, nie mogą być przejedzone, bo skaże to nasze dzieci i wnuki na dosyć ponurą przyszłość, która i tak nie będzie różowa, skoro zadłużenie naszego kraju zbliża się do biliona (!) złotych.
No, panowie politycy – gdzie jest jakiś plan?

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o