Gdzie Putin, gdzie Krym?

0
61
REKLAMA

Byłem bodaj jedynym polskim publicystą, który przypominał, że najbardziej aktywna część demonstrantów na kijowskim Majdanie podczas „pomarańczowej rewolucji” była opłacana za amerykańskie, najprawdopodobniej, pieniądze; że p. Juszczenkę nawet sztucznie podtruto, by wywołać dlań sympatię jako do ofiary KGB (tylko ja jeden podkreślałem, że jeśli p. Juszczenko zachorował po kolacji z oficerami KGB, to dla mnie najważniejszą informacją w tym zdaniu jest to, że p. Juszczenko jada kolacyjki z wysokimi oficerami KGB…).
Na reżymie i jego sługusach nie robiły wrażenia informacje, że p. Juszczenko popiera na Ukrainie skrajnie antypolskie ugrupowania. Po prostu „polska” kompradorska klasa polityczna wykonywała robotę dla Amerykanów czy federastów ze Wspólnoty, interes Polski mając głęboko gdzieś.
Rządy p. Juszczenki szczęśliwie dobiegły końca. Szczęśliwie i dla Niego, bo uniknął więzienia. Nastał JE Wiktor Janukowycz i Polacy (karmieni przez reżymową propagandę wieściami, jaki to z Niego potwór) oczekiwali, że już‑już, a nowy Prezydent przyłączy Republikę do Federacji.
Tylko ja tłumaczyłem, że żaden nr 1 nie zgodzi się bez bicia, by pozbawiono go pozycji Numeru Jeden. Czy nazywa się Wiktor Janukowycz, czy Aleksander Łukaszenka. To elementarna wiedza o zasadach polityki. Chyba że ktoś dorwał się do władzy jako agent i potem, na polecenie szefów wciąga np. Polskę do Unii Europejskiej…
I teraz Polacy znów ze zdumieniem czytają, że JE Wiktor Janukowycz wcale nie chce wstąpić do postulowanej jeszcze przez śp. Aleksandra Sołżenicyna wspólnej Strefy z Białorusią, Kazachstanem i Rosją, tylko wspomina o stowarzyszeniu się z Unią Europejską. Natomiast w UE działa agentu… pardon: silne lobby pro‑rosyjskie, które nie chce przyłączenia Ukrainy.
Prawda, że wszystko jest odwrotnie, niż mówiły reżymowe pismaki?
Teraz Ukraina trzęsie się z oburzenia. JE Włodzimierz W. Putin nie tylko spóźnił się cztery godziny na spotkanie z JE Wiktorem Janukowyczem, ale jeszcze, zamiast się spieszyć, zatrzymał po drodze samochód by zamień kilka słów z „Nocnymi Wilkami”, grupą rosyjskich motocyklistów przypadkowo (a może nieprzypadkowo?) przejeżdżających tą trasą.
Bo, jak już się otwarcie mówi, prezydent Federacji Rosyjskiej wcale nie kocha prezydenta Republiki Ukraińskiej. JE Włodzimierz Putin ma swojego faworyta: jest nim też Wiktor, ale Medwedczuk. P. Medwedczuk, współpracownik p Leonida Kuczmy, to znany prawnik i businessman, były poseł do ukraińskiego sejmu. Do tego prezydent Federacji jest ojcem chrzestnym córki p. Medwedczuka, a jej matką chrzestną jest… żona p. Dymitra Miedwiediewa!!
Na Ukrainie, która coraz bardziej jednoczy się wokół swego Prezydenta, słyszane są obecnie dwie wersje: prezydent Federacji będzie chciał ulokować p. Medwedczuka jako premiera rządu Republiki albo będzie chciał, by został on szefem Autonomicznej Republiki Krymu. I gotów jest za to obniżyć cenę gazu.
Są to koncepcje sprzeczne. Albo Moskwa chce zhołdować Ukrainę, albo oderwać od niej Krym. Krym zresztą nigdy nie należał do Ukrainy, Kozacy zaporoscy nigdy go nie zdobyli. Krym podarował Ukrainie śp. Anicet Chruszczow, niejako w rekompensacie za „hołodomor”, i ludność tamtejsza przyjęła to z lekki zdumieniem.
Jeśli Moskwa zdoła od Ukrainy wyłuskać Krym, na którym ma bazy, to rzecz jasna zrobi sobie z Ukraińców wrogów. A przecież na wschodzie Ukrainy jest wielu sympatyków, którzy mówią mieszaną gwarą albo wręcz po rosyjsku…
Ciekawe, jaki kurs wybierze JE Włodzimierz Putin?

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o