Gdzie zmierzasz NBP?

0
102

Nagle, niejako znienacka, dowiedzieliśmy się, że polski system bankowy wcale nie jest taki stabilny. W dodatku autor tej tezy, czyli Narodowy Bank Polski, nie do końca wydaje się w utrzymaniu tej stabilności pomagać.
Banki z pewnością nie należą do tych podmiotów, które darzone są szczególną sympatią. Także w Polsce. Trudno się zresztą dziwić. Motyw bankiera – wyzyskiwacza, niemającego za grosz empatii funkcjonuje chyba od czasu, kiedy działalność bankowa w ogóle powstała. Wiadomo: bankier kojarzy się z pieniędzmi. A dokładnie z tym, że on te pieniądze ma. Nie wytwarza w zasadzie niczego konkretnego. Nie daje chleba, ani butów, nie leczy zębów. A zatem właściwie to rodzaj darmozjada. Zresztą samo posiadanie pieniędzy to już zawsze potencjalnie była sytuacja, która nie zaskarbiała sympatii.

REKLAMA

Ostatnie lata, trzeba to uczciwie powiedzieć, nie pomogły w poprawie wizerunku banków. Kryzys 2008 – 2009 w dużej mierze wiąże się przecież także z ich działalnością. Często to one właśnie swoją, delikatnie mówiąc, niefrasobliwością doprowadziły wielu klientów do strat. I mamy na to sporo dowodów. Wystarczy popatrzeć, ile kar zapłaciły amerykańskie banki w związku z tym, co wyprawiały przed 2008 rokiem. Te kary to już często nie miliardy, ale dziesiątki miliardów dolarów. Najczęściej banki przyjmowały zarzuty bez zbytniej dyskusji i godziły się na dobrowolne płatności. Co też świadczy o twardych argumentach różnych instytucji nadzorujących ich działalność.
W Polsce, nie ma co ukrywać, też było różnie. Choćby w kwestii kredytów walutowych, szczególnie tych we frankach. Nie dziwi zatem to, że dla części np. polityków atak w system bankowy, to dodatkowe punkty do zebrania. A temat „wyrwania” czegoś z sytemu bankowego często pojawia się w kampaniach wyborczych.
Problem w tym, że czy nam się to podoba, czy nie, banki pełnią bardzo ważne funkcje. Na przykład są instytucjami zaufania społecznego. Czyli mamy mieć pewność, że środki, które im powierzamy są bezpieczne. I dlatego między innymi tak mocno kontroluje się ich działalność i jest ona tak precyzyjnie opisana w prawie. Szalenie istotne jest też to, że banki stanowią ważny element finansowania rozwoju gospodarki. Wszystko jedno, czy przez zaangażowanie w inwestycje firm, czy też finansowanie konsumpcji obywateli. Oczywiście są takie kraje, gdzie system bankowy nie jest na przykład najważniejszym źródłem finansowania firm, choćby Stany Zjednoczone, ale wszędzie ich wpływ będzie nie do przecenienia.
No i teraz po tym wstępie przechodzę do meritum. W ostatnich latach system bankowy w Polsce podlegał szczególnym naciskom. Politycy próbowali coś z niego wycisnąć. Najpierw podatek bankowy, a potem rozliczenie, nie do końca moim zdaniem uczciwe, kredytów frankowych. Mówię oczywiście o tym najdalej idącym pomyśle, czyli przewalutowaniu kredytów po kursie zaciągnięcia. Do tego wprowadzano coraz to nowe przepisy, które z jednej strony faktycznie zwiększały bezpieczeństwo, ale z drugiej powodowały nakładanie karbów na różne aspekty działalności. Zaostrzenie zasad i biurokracja to rzeczywistość ostatnich lat.
A teraz dochodzi do tego jeszcze obniżanie stóp procentowych. Wiadomo, walka ze skutkami koronawirusa to nadzwyczajne działania. Problem w tym, że Narodowy Bank Polski zaczął się chyba w tych działaniach gubić. Absolutnie podtrzymuję swoje zdanie o tym, że ostatnia obniżka stóp była kompletnie bez sensu. Już dzisiaj widzimy, że nie stanowi ona żadnego ułatwienia w braniu kredytów. Tak niskie stopy powodują wyraźny spadek zysków banków, a więc te podnoszą marżę, żeby swoją sytuację poprawić. Tak naprawdę to nie jestem pewien, czy wręcz nie jest teraz drożej, niż przed ostatnim ruchem Rady Polityki Pieniężnej. Jak już pisałem: decyzja kompletnie bez sensu.

Ale jeszcze ciekawsze jest co innego. Oto bowiem po latach informowania nas, że system bankowy jest w świetnym stanie, NBP wypuścił raport, z którego wynika, że wcale tak dobrze nie jest. W raporcie przedstawia nam zagrożenia, głównie, ale nie tylko, wynikające z obecnej sytuacji. Oczywiście recesja, będąca efektem koronawirusa, to więcej złych kredytów i problem z udzielaniem nowych. Ale czy rzeczywiście 4-5% spadku PKB, bo tyle oczekujemy w tym roku, to na tyle dużo, żeby doprowadzić do poważnych problemów w bankach? Skąd ta zmiana podejścia? I po co było obniżać tak bardzo stopy procentowe, skoro działają one ewidentnie na niekorzyść banków, a ich pozytywny wpływ na dotychczasowe kredyty jest niewielki? Nie pomaga to także istotnie eksportowi, bo problemem eksporterów nie jest obecnie kurs walutowy, ale słaby popyt.

A propos kursu złotego: w ostatnich tygodniach mamy pochodzące z NBP niejednoznaczne sygnały dotyczące tego, czy złoty powinien być mocniejszy, czy słabszy. Z raportu o systemie bankowym wynika, że słabszy złoty jeszcze bardziej pogorszy sytuację banków. Co jest zrozumiałe w związku z kredytami walutowymi. Z kolei mamy też takie sugestie, wręcz żal, że złoty się na razie za bardzo nie osłabił, a to nie pomaga gospodarce. To jak ma w końcu być?

NBP nie tylko zaskakuje nas wszystkich, ale jeszcze się z nami nie komunikuje. Nie urządza bowiem konferencji po posiedzeniach RPP, tłumacząc to kuriozalnie pandemią. A internetu przepraszam nie ma?
Wszystko byłoby jeszcze do zaakceptowania, gdyby przekaz i kierunek były jasne i klarowne. Ale, jak wspomniałem, tak nie jest. Bank centralny rynku nie zaskakuje i się z nim komunikuje, to zasady, które wszyscy w cywilizowanym świecie znają. Oby i do naszych bankierów centralnych to wreszcie dotarło.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o