GP Morgan w Polsce

0
79

Trudno się dziwić rządowi, że chwali się, kiedy dzieje się coś, co dobrze wygląda z punktu widzenia postrzegania Polski na świecie. Albo rządu w Polsce. Trudno się dziwić w szczególności Mateuszowi Morawieckiemu. Przez kilka ostatnich tygodni, najpierw nieoficjalnie, potem oficjalnie, słyszeliśmy o tym, że jeśli jeden z największych banków świata wybiera nas jako miejsce lokalizacji jednej ze swoich central, to znaczy, że zaczynamy się liczyć. No właśnie, czy faktycznie zaczynamy?
GP Morgan, nazywany często po prostu GP, to rzeczywiście legenda. Olbrzymia kapitalizacja, wielkie aktywa, gigantyczne zyski. Dla GP zarobić dwadzieścia kilka miliardów USD w rok to wielkość absolutnie do osiągnięcia. W zeszłym roku właśnie tyle zostało osiągnięte, dokładnie 25 mld USD, przy przychodach sięgających prawie 100 mld USD. Wartość aktywów banku przekroczyła 2,5 biliona, czyli tysięcy miliardów USD. Dla porządku dodajmy jeszcze, że GP zatrudnia ćwierć miliona ludzi na całym świecie.
Ale czy rzeczywiście wejście tego banku do Polski to przełom? Oczywiście, że nie, i to przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze tego typu instytucje w Polsce już są, i robią dokładnie to samo, co chce robić amerykański gigant, czyli mają tzw back office, a więc zaplecze administracyjne, realizujące zadania pomocnicze dla tych części banku, które bezpośrednio generują przychody. W 2007 roku pojawił się w Polsce UBS, czyli jeden z najważniejszych banków Szwajcarii, nomen omen kraju z banków słynącego oraz HSBC, czyli największy bank Wielkiej Brytanii. Oba ulokowały się w Krakowie i tu głównie są obecne do dzisiaj, systematycznie zwiększając liczbę zatrudnionych. W 2009 roku w Szczecinie pojawił się UniCredit, będący jeszcze wtedy jednym z najpotężniejszych banków w Europie. Tak, to ten sam, który był właścicielem PKO SA. Inwestycja w Szczecinie polegała również na realizacji usług pomocniczych. Wspomnijmy jeszcze o roku 2015, dokładnie o lecie tego roku, kiedy o swoim wejściu do Polski, właśnie po to, żeby tworzyć back office, poinformował Goldman Sachs, równie znany jak GP amerykański gigant finansowy. GP nie jest zatem pierwszy. Mało tego, jest w pewnym sensie spóźniony, bo sporo jego konkurentów już dawno nad Wisłą się pojawiło. Mówię tu tylko o najważniejszych i tylko z branży finansowej. Bo w sumie tego typu inwestycji jest w Polsce znacznie więcej.
Druga kwestia dotyczy samej inwestycji. GP wchodzi do Polski głównie dlatego, że są tu wykwalifikowani pracownicy. Owszem, teraz jest o nich trudniej niż jeszcze cztery lata temu, ale za to kwalifikacje tych, którzy przez ten ostatni okres gdzieś pracowali (gdzieś – w sensie realizacji zadań charakterystycznych dla back office), są teraz wyższe, czyli dalej w tym sensie jest to dobre miejsce. I wciąż płaci się tym specjalistom mniej niż na przykład w USA. No i wciąż jesteśmy, i nie zapowiada się na szczęście, żeby się to zmieniło, w Unii Europejskiej, czyli w obszarze bezpiecznym. I warto podkreślić, sama inwestycja w sensie jej wartości wielka nie będzie. To w końcu nie jest budowa fabryki samochodów, tylko wynajem i wyposażenie biur.
Warto też w tym miejscu wspomnieć, że GP ma potężne centrum usług pomocniczych na Filipinach, które z pewnością z krajem wysoko rozwiniętym i super konkurencyjnym nam się nie kojarzą. I zatrudnia tam 14 tysięcy osób, czyli prawie pięć razy więcej, niż na razie planuje zatrudnić w Polsce.
Możemy oczywiście mówić, że polskie miejsca pracy stworzone przez GP będą bardziej wyrafinowane. Tak mówi Morawiecki. Może i będą, ale do końca tego nie wiemy. Zresztą patrząc na rozwój tych firm, które już się w Polsce ulokowały, proces wzrostu wyrafinowania czy też wartości dodanej działalności w naszym kraju postępuje od lat. Widać to bardzo wyraźnie w moim rodzinnym Krakowie, choćby patrząc na to, co teraz dzieje się we wspomnianym już UBS. Czyli jeśli w GP od razu będą realizowane nieco bardziej zaawansowane usługi, to też trudno mówić o pionierstwie.
Nie mamy się zatem z czego cieszyć? Oczywiście, że mamy. Będą nowe miejsca pracy, będzie dobry PR. Chodzi mi tylko o to, że to żaden przełom. Po prostu kontynuacja (i dobrze) procesu, który w Polsce obserwujmy od wielu, wielu lat.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o