Grupa Azoty, czyli konsolidacja polskiej chemii

0
90
REKLAMA

Po połączeniu z zakładami w Puławach, co nastąpi zapewne w roku 2013, cała grupa ma potencjał do dalszego rozwoju i odgrywania coraz większej roli nie tylko w Europie, ale i na świecie.
Historia ostatnich kilkunastu lat polskiego przemysłu chemicznego, w każdym razie tej jego części, która funkcjonowała w czasach komunistycznych, pokazuje, jak wiele może dać rynek kapitałowy. Najdobitniej widać to na przykładzie Azotów Tarnów. Jak wiemy, firma powstała jeszcze w okresie międzywojennym. W czasach powojennych odgrywała istotną rolę na mapie gospodarczej Polski ludowej. Po przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych stanęła wobec wyzwań rynku kapitalistycznego, konkurencji, z bagażem z lat minionych, i bez zdecydowanej strategii właścicielskiej. Jest sytuacja była zatem, delikatnie mówiąc, różna. W dodatku latami dyskutowano nad koniecznością dokonania konsolidacji całej polskiej chemii. Przy czym pomysły na to były najróżniejsze. Tak czy inaczej, kluczowych decyzji nie podejmowano. Dopiero wejście tarnowskich zakładów na warszawską giełdę było punktem zwrotnym ich rozwoju. Dzięki przeprowadzonym emisjom spółka była w stanie przejmować kolejne firmy, które dzisiaj tworzą całą grupę. Apogeum tego procesu, także z punktu widzenia samej koncepcji, samego pomysłu, jest przejecie Zakładów Azotowych Puławy. I w ten sposób, niejako przy okazji, dokona się także konsolidacja istotnej części polskiego przemysłu chemicznego.
Zmiana brandu i wszystko, co jest z tym związane, to konsekwencja procesu rozwoju i konsolidacji. I podkreślenie efektu synergii, który jest jednym z efektów tych działań. Po połączeniu z „Puławami” będziemy mieli do czynienia z koncernem o istotnym znaczeniu w europejskiej chemii, choć jeszcze nie potęgą, uwzględniając choćby kapitalizację, która wyniesie około 1,5 mld euro. Zostanie jednak stworzony fundament, który może doprowadzić w perspektywie, pewnie raczej kilkunastu niż kilku lat, do powstania podmiotu widocznego nie tylko na europejskiej mapie gospodarczej. I, być może, będzie to pierwszy polski podmiot o takim znaczeniu. Tym bardziej że już dzisiaj nie jest on anonimowy.
Zakłady w Tarnowie około 60% swojej produkcji przeznaczają na eksport i to na rynki nie tylko Starego Kontynentu. Warto zwrócić uwagę na ten potencjał, ponieważ największe polskie firmy, Orlen, Lotos, cała energetyka, telekomunikacja, swoją potęgę zbudowały na polskim rynku. A ich możliwości wyjścia na zewnątrz są, delikatnie mówiąc, ograniczone. Mamy oczywiście na przykład KGHM, ale działa on w branży surowcowej, jego sytuacja jest zatem inna. Na tym tle Grupa Azoty może rzeczywiście odgrywać w budowaniu polskiej marki na świecie istotną rolę. Może być pierwszym polskim podmiotem, który osiągnie status znaczącej firmy globalnej.
W tym wszystkim warto pamiętać o jednym: Tarnów, Police, Kędzierzyn Koźle to nie są największe miasta w Polsce. Zakłady chemiczne, które są w nich umiejscowione, stanowią zatem istotny element funkcjonowania tych miast. Najlepiej widać to na przykładzie Tarnowa, którego rozwój ostro przyspieszył właśnie dzięki podjętej w 1927 roku decyzji o powstaniu zakładów. Wspierają one lokalną aktywność na różnych płaszczyznach. To często nie miliony, ale tysiące złotych, które w budżecie firmy nie mają istotnego znaczenia, ale są bardzo widoczne w odziaływaniu na mieszkańców. To różne inicjatywy, które inspirują do działania i podnoszą komfort życia. Wierzę w to, że to się nie zmieni. Tym bardziej że na świecie jest wiele przykładów potężnych, ponadnarodowych firm, które nie zapominają właśnie o działaniach lokalnych.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o