Hamujemy…

0
67
REKLAMA

Produkcja przemysłowa spadła w Polsce w czerwcu 2019 roku o 2,7% w porównaniu z czerwcem 2018 roku. W porównaniu z majem 2019 spadek wyniósł 5,9%. To złe dane, dużo gorsze od oczekiwań. Większość prognoz mówiła o 2‑3 procentach na plusie w ujęciu rocznym. Owszem, negatywnie na wynik roczny wpływa mniej dni roboczych w czerwcu 2019, ale nawet uwzględniając ten efekt, dane rozczarowują. Oznaczają, że drugi kwartał będzie wyraźnie gorszy od pierwszego, jeśli chodzi o wzrost PKB. Przypomnę, że w pierwszym gospodarka rozwinęła się o 4,7% (choć to wciąż nie są dane ostateczne). Wciąż bardzo szybko, ale jednak wolniej, niż w apogeum, czyli w drugim kwartale 2018, kiedy odnotowaliśmy 5,3% wzrostu. Bardzo prawdopodobne, że w drugim kwartale zeszliśmy poniżej 4,5%. Byłoby to dalej bardzo szybko, ale trend spadkowy jest wyraźny. No i wielką niewiadomą pozostaje to, co się wydarzy w drugim półroczu. Moim zdaniem niektóre ośrodki trochę przedwcześnie zaczęły weryfikować w górę prognozy na cały 2019 rok. Wydaje się jednak, że zapisane w budżecie 3,8% jest niezagrożone. Nie zmienia to jednak faktu, że końcówka roku może oznaczać wzrost wyraźnie, naprawdę wyraźnie poniżej 4%. Rząd zwiększa transfery, choćby przez program 500+ na pierwsze dziecko, ale biorąc pod uwagę to, co się dzieje w Europie, nie powstrzymają one spadku dynamiki PKB. A będą bardzo kosztowne, o czym już wielokrotnie pisałem.
Dlaczego hamujemy? Najkrócej mówiąc, dlatego, że hamuje Europa. Przede wszystkim zaś hamują Niemcy. Nasz wzrost gospodarczy, ten wzrost, który obserwujemy od 2014 roku, zawdzięczamy przede wszystkim koniunkturze w Europie, głównie właśnie w Niemczech. To, dlatego rozwijał się szybko cały nasz region. Oczywiście w naszym kraju pomagały także programy społeczne, jak 500+. Pomagały, ale to nie one były główną przyczyną wzrostu konsumpcji.
Niemcy hamowały właściwie przez cały zeszły rok. Od szczytu, czyli od czwartego kwartału 2017, kiedy PKB wzrosło o 2,8% rok/rok dynamika zeszła do zaledwie 0,6% rok/rok w czwartym kwartale 2018 roku. Pierwszy kwartał 2019 roku był tylko ciut lepszy. Najgorsze jest to, że perspektywy się nie poprawiają. Mało tego, wskaźnik PMI dla sektora produkcyjnego, który ostatnio jest jednym z najbardziej obserwowanych nie tylko w Europie, pokazujący optymizm kadry menedżerskiej, osiągnął w ostatnim odczycie poziom 43,1. Czyli tyle, ile w apogeum kryzysu zadłużeniowego strefy euro. Przypomnę, że Niemcy weszły wtedy de facto w recesję, a my się o nią otarliśmy. Niższy od owych 43,1 poziom PMI odnotowano w Niemczech tylko w okresie kryzysu 2008‑2009.
No dobrze. Ale póki co spadek dynamiki PKB w Polsce jest znacznie mniejszy, niż w Niemczech. A przecież Niemcy to nasz największy partner handlowy, odpowiadający za ponad 28% polskiego eksportu. A jak dodamy do niego drugie pod względem wielkości naszego eksportu Czechy, to za grubo ponad 30%. Czemu dodałem Czechy? Bo gros eksportu do Czech wynika z niemieckich inwestycji w Czechach. Albo ze współpracy tamtejszych firm z czeskimi. Dlaczego zatem tak dobrze się trzymamy?
Z pewnością jest kilka odpowiedzi na to pytanie. Po pierwsze, umowy dotyczące dostaw towarów i usług, na przykład w branży automotive, to umowy długoterminowe. A zatem musi minąć pewien okres, aby przełożyły się one na wyniki polskich firm. Po drugie, jeśli mamy hamowanie to poszukuje się tańszych odpowiedników dotychczas kupowanych towarów i usług. A my produkujemy wciąż taniej. Obserwowaliśmy ten efekt w 2009 roku, gdzie dodatkowo „tanienie” naszych produktów wsparte było osłabiającym się złotym. Po trzecie, nie mamy na razie załamania w niemieckim eksporcie, szczególnie eksporcie do Chin. A wiele polskich firm działa właśnie w tym łańcuchu dostaw. Czyli produkują coś, co Niemcy potem eksportują. Po czwarte, pomagają nam wspomniane już przeze mnie transfery socjalne, choć z pewnością nie są dominujące. No i po piąte, wreszcie mamy nieco lepszy poziom inwestycji krajowych, głównie ze strony budżetu centralnego, samorządów i większych firm posiłkujących się środkami unijnymi.
Problem w tym, że pierwszy i trzeci efekt w najbliższych miesiącach może przestać działać tak mocno na plus. Także w kontekście tego, że Chiny również odnotowują obecnie gorsze wyniki gospodarki. Dramatu nie oczekuję, ale kolejne kwartały moim zdaniem będą wyraźnie gorsze.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o