Jak sądzić rozsądnie

0
27
REKLAMA

Uwzględniając owe 321 sądów rejonowych i obszar Polski liczącej 312 tys. km kw., przeciętnie jeden sąd rejonowy obsługuje u nas 974 km kw. i przypada na niego ok. 120 tys. osób. W Niemczech, skąd polskie prawodawstwo nieustannie czerpie wzory rozwiązań, istnieje 687 sądów lokalnych (Amtsgerichte – sądy o znaczniej węższych kompetencjach niż polskie sądy rejonowe, a poza tym nie obejmujące sądownictwa pracy). Uwzględniając, iż powierzchnia Niemiec liczy 357 tys. km kw., to jeden sąd obejmuje średnio 519 km kw.
Z porównania powyższego wynika, iż w Polsce z realizacją prawa do sądu w rozumieniu geograficznym (bliskości do siedziby sądu) jest znacznie gorzej niż u naszego zachodniego sąsiada. Co więcej, infrastruktura komunikacyjna oraz usługi transportowe w Niemczech są znacznie lepiej rozwinięte niż w Polsce, więc można powiedzieć, iż obywatel Polski ma gorszy dostęp do sądu w opisanym ujęciu – statystycznie ma dwa razy dalej do sądu niż obywatel Niemiec.
Oba państwa są członkami Unii Europejskiej, a przepisy wspólnotowe nakazują, aby nie tylko państwa jako członkowie tej organizacji nie miały pozycji drugorzędnej, ale i narzucają podobne traktowanie obywateli przez wszystkie kraje członkowskie UE. Już teraz, a więc przed likwidacją w Polsce 116 sądów, polskie i niemieckie sądy obsługują porównywalne liczby obywateli, tyle tylko iż Polak ma dalej do sądu aniżeli jego sąsiad zza Odry.
Jeszcze bardziej niepokojące wnioski nasuwają się przy porównaniu sytuacji obywateli Polski i Austrii. W tym kraju istnieje 141 sądów rejonowych, a ma on ok. 84 tys. km kw. powierzchni. Na jeden sąd przypada więc ok. 595 km kw. i 57 tys. mieszkańców.
Z kolei w Czechach funkcjonuje 86 sądów obwodowych, a kraj ten liczy 78,8 km2. Na jeden sąd przypada 917 km2 i 118 tys. ludności.
Analizując powyższe dane, należy stwierdzić, iż w Polsce, w porównaniu do Niemiec, Austrii i Czech, nie ma nadmiernego rozdrobnienia jednostek sądowych. Przykładowo wskażę, iż przeznaczony do zniesienia Sąd Rejonowy w Bochni obsługuje teren powiatu bocheńskiego liczącego 649 km kw., z ludnością 101 tys. osób. Jest to obszar większy aniżeli przypadający na przeciętny sąd lokalny w Niemczech i Austrii. W porównaniu do sądów w Czechach, Austrii i Niemczech wskazana jednostka jest sądem średniej wielkości. W porównaniu z Austrią obejmuje liczbę ludności blisko dwukrotnie większą niż przeciętny sąd austriacki. Powyższe dane potwierdzają, iż już teraz statystycznie Polak ma dalej do sądu niż mieszkańcy naszych zachodnich sąsiadów. Doświadczenia wymienionych powyżej – dobrze zorganizowanych – państw wskazują, że w Polsce powinno się sądy dzielić na mniejsze i tworzyć nowe jednostki.
Widać wyraźnie, iż nasi sąsiedzi mający dobrze działające sądownictwo wystrzegają się gigantomanii przy tworzeniu jednostek Temidy i nie potworzyli takich molochów sądowych, jak istniejące w Polsce, zapewne również dlatego ich największe sądy dobrze działają. W Polsce najsprawniej funkcjonują sądy niewielkie, które Ministerstwo Sprawiedliwości chce w liczbie 116 znieść, tworząc duże jednostki sądowe, obejmujące ponad 200 tys. ludności i obszary wynoszące znacznie ponad 1000 km kw.
W Polsce społeczeństwo najbardziej skarży się na molochy sądowe w wielkich miastach, a Ministerstwo Sprawiedliwości co robi?. Ano wprowadza ideę dużych sądów na prowincji. Społeczności lokalne i samorządy protestują, ale władze centralne i tak wiedzą lepiej, co potrzebne jest ludziom, toteż rychło powiększą dwa razy sądy prowincjonalne. Jednocześnie zepsują sprawne jednostki na prowincji, które w ostatnich latach milionowymi nakładami przystosowano do samodzielnego funkcjonowania.
Nadto trudno zrozumieć ideę łączenia dwóch średnich sądów na prowincji w aspekcie poprawy stanu sądownictwa wielkomiejskiego. Na razie logiki tych zmian nie widać, ale może kiedyś zobaczymy, o co tak naprawdę chodzi?

REKLAMA

(Autor jest sędzią
Sądu Rejonowego w Bochni)

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o