Jak to wszystko pogodzić?

0
98
REKLAMA

Trudno jest pogodzić ogień z wodą. A, niestety, tak czasem wygląda próba osiągnięcia kompromisu między związkami zawodowymi a przedstawicielami pracodawców. Każdy widzi swój interes i uważa, że tylko jego prawda jest prawdą obiektywną. W tym wszystkim nie pomaga to, że w ekonomii bardzo często nie ma rozwiązań oczywistych. I nie wiemy tak dokładnie, jak zadziała jakaś koncepcja w konkretnym momencie, w danych warunkach, w określonej rzeczywistości. Stąd, na przykład, kompletna niezgodność ocen wprowadzanych właśnie rozwiązań zwiększających elastyczność rynku pracy.
Generalnie trudno nie zgodzić się z tym, co mówią związkowcy. Płaca minimalna na poziomie 1500 PLN jest rzeczywiście szalenie niska. Jeśli wyobrazimy sobie rodzinę, w której tylko mąż zarabia, nie jest łatwo funkcjonować, mając takie dochody. Podobnie rzecz się ma z umowami śmieciowymi. Miały one być tylko marginesem wszystkich umów regulujących świadczenie pracy, a stają się ich istotną częścią. I tego typu problemów możemy wymieniać wiele. Część zadowolonych z siebie polityków zapomniała chyba, że osób zarabiających owe 1500 PLN jest w Polsce bardzo dużo. Przyzwyczaili się oni do danych GUS, z których wynika, że średnie wynagrodzenie oscyluje wokół 4000 PLN. Średnie rzeczywiście tyle wynosi, ale ponad połowa pracowników otrzymuje nie więcej niż 3000 PLN. Mówię oczywiście o kwotach brutto. To, co w Warszawie jest pensją nie do przyjęcia, w wielu miejscowościach na wschodzie Polski jest marzeniem. Pytanie tylko: jak to wszystko zmienić? I czy w ogóle jest to wykonalne w krótkim okresie czasu?
Problem w tym, że zapominamy o ważnym fakcie. Wciąż jesteśmy jednym z najbiedniejszych krajów Unii Europejskiej. Już nie na końcu stawki, ale jednak daleko nam do Niemców czy Francuzów. Wciąż nie potrafimy pracować tak bardzo wydajnie. To nie jest najczęściej nasza wina, pracujemy ciężko i z poświeceniem, ale nie mamy tak nowoczesnej gospodarki. Mówiąc innymi słowy: wciąż nie mamy na czym – w sensie technicznego zabezpieczenia pracy, dorównywać w wydajności pracy najlepszym, choć w ciągu ostatnich dwudziestu lat zrobiliśmy olbrzymi postęp. Nie ma zatem możliwości, abyśmy osiągali dochody porównywalne z Niemcami czy Francuzami. Zresztą nawet w Niemczech po dwudziestu latach zasypywania różnic wciąż te różnice nie zostały zasypane. We wschodnich landach, czyli byłej NRD, zarabia się średnio 30% mniej niż w landach zachodnich.
Zgadzam się z tym, że pensje powinny być wyższe. Ale nie w wyniku decyzji rządu czy parlamentu. Bo po pierwsze nie rząd i nie parlament powinny o tym decydować. A po drugie, jeśli by zaczęły, to skończyłoby się to wielką katastrofą. Dramatycznym spadkiem konkurencyjności polskich przedsiębiorstw. W konsekwencji wzrostem bezrobocia. Wzrost pensji będzie w Polsce następował tak, jak następuje od lat. Jednak jedynym sposobem przyspieszenia tego procesu jest poprawianie otoczenia gospodarczego, czyli ułatwianie życia przedsiębiorcom. Bo to oni w końcu, czy się to komuś podoba, czy nie, tworzą miejsca pracy. A im więcej miejsc pracy, tym większa presja na wzrost wynagrodzeń.
Nie mam pretensji do rządu, że nie chce podnieść płacy minimalnej. Zgadzam się z tym, że jej podniesienie, na przykład do 2000 PLN, spowoduje w wielu miejscach Polski albo wzrost bezrobocia, albo wpędzanie ludzi w szarą strefę. Bo przerabialiśmy to już w 2002 i 2003 roku. Zgadzam się z tym, że, paradoksalnie, uelastycznienie rynku pracy może pomóc, a nie zaszkodzić pracobiorcom, szczególnie teraz, kiedy powoli, ale systematycznie sytuacja gospodarki będzie się poprawiać. Przedsiębiorcy będą bowiem odważniej zatrudniali nowych pracowników. Pretensje do rządu mam o co innego. O to mianowicie, że niewiele, i piszę to z pełną odpowiedzialnością, zrobił, żeby ułatwić życie polskim przedsiębiorcom. Obiecywano rewolucję, a są jedynie pojedyncze decyzje niezmieniające strukturalnie sytuacji. Warto przyjrzeć się reformom wprowadzanym w Niemczech w połowie poprzedniej dekady przez kanclerza Schroedera. Dzisiejszy sukces naszych zachodnich sąsiadów w dużej mierze wynika z rozkwitu małych i średnich przedsiębiorstw, który jest efektem właśnie tamtych zmian.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments