Jaka cena?

0
79

W Polsce do władzy dorwała się grupa nacjonalistycznych populistów, ludzi ograniczonych, którym przyświeca tylko jeden cel – za wszelką cenę utrzymać się u władzy. Wszystko inne jest wtórne i nieistotne. Jest to dość antypatyczna dyktatura, podobna do autorytarnych reżimów z lat trzydziestych, wyjątkowo nieudolna, podsycająca nastroje nacjonalistyczne, żerująca na populizmie i najbardziej prymitywnie rozumianej religijności. Niestety, nie po raz pierwszy w historii bardzo negatywną rolę odgrywa Kościół. Ostatni raz taką rolę odegrał Kościół, popierając Targowicę przeciwko reformom Konstytucji 3 Maja, którą pojmował jako wpływ rewolucji francuskiej. Przeważająca część biskupów, a niektórzy w skandalicznej formie, zwalczają demokrację, angażując się w popieranie rządzącej partii, przy okazji ujawniając niebywałą ignorancję, promując kłamstwo i zacofanie: zwalczanie m.in. zapłodnień in vitro, GMO, szczepionek, wspieranie bredni smoleńskiej, atakowanie teorii ewolucji, fałszowanie historii poprzez branie udziału w pisowskich uroczystościach, temu fałszowaniu służących.
Panująca w Polsce dyktatura nieuchronnie oznacza konfliktowanie naszego kraju z demokracjami zachodnimi, przede wszystkim z Unią Europejską, i stopniowo izoluje nas od Zachodu, przekreślając historyczne uwieńczenie walki wielu pokoleń Polaków, jakim było przekreślenie zależności od Rosji. Unia Europejska powstała jako reakcja na zbrodnie i bestialstwa nacjonalizmów, zwłaszcza podczas II wojny światowej. Polityka zwalczania Unii prowadzi do powrotu do wojen i konfliktów. Jest to największe przestępstwo popełniane w imię dążenia do utrzymania władzy za wszelką cenę, prowadzące w efekcie do zagrożenia naszej wolności i niepodległości.
Polska przez ostatnie 300 lat była zagrożona przez Rosję i Niemcy, ale przede wszystkim przez Rosję (od czasów Piotra Wielkiego z małymi przerwami przez 300 lat wojska moskiewskie okupowały nasz kraj) i przeciwko Rosji wymierzone były nasze powstania narodowe. W efekcie jałtańskiego podziału Europy wydawało się, że sytuacja jest beznadziejnie utrwalona i już na zawsze znaleźliśmy się w rosyjskiej strefie wpływów. Niespodziewane i cudowne (jak w listopadzie 1918 roku) odzyskanie niepodległości i wolności w 1989 roku jest dziś przekreślane przez politykę J. Kaczyńskiego, polegającą na izolowaniu i stopniowym wyprowadzaniu Polski z Unii. Unia jest bowiem zrzeszeniem państw demokratycznych i nie ma w niej miejsca dla dyktatur.
Spór, czy Polska jest dyktaturą, czy tylko do tego zmierza, jest moim zdaniem jałowy. Państwo bez niezależnych sądów, z przywróconą cenzurą, wszechwładzą aparatu państwa, kontrolą nad gospodarką, kulturą, edukacją i nieposzanowaniem swobód obywatelskich jest dyktaturą i nieuchronnie będzie pozbawione wszystkich korzyści, jakie daje członkostwo w Unii.
Demokracja oznacza możliwość zmiany rządów w drodze wolnych wyborów. Zmiany ordynacji wyborczej narzucane obecnie przez PiS uczynią taką zmianę niemożliwą. Jak w systemie komunistycznym, gdzie wybory były rutynowym, nieistotnym zabiegiem, który niczego nie mógł zmienić, a już na pewno nie rząd. Zmiany w tamtym systemie dokonywały się w efekcie ulicznych rozruchów i protestów. Dokładnie w takim kierunku zmierza pisowski system rządów. Raczej już niedługo nastąpią działania uderzające w pisowski reżim za łamanie swobód obywatelskich.
Za to kiedyś będą odpowiadać politycy, którzy do tego doprowadzili, ale nim to się stanie, Polska może stanąć w obliczu rosyjskiego zagrożenia, pozbawiona zachodnich sojuszników.
Polska Kaczyńskiego i Węgry Orbana ze swoją agresywną, antyunijną polityką skazują się na izolację ekonomiczną i polityczną. Ekonomiczną można z czasem nadrobić, izolacja polityczna może oznaczać utratę niepodległości.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o