Jaki kraj, taka Nancy Pelosi

0
131

Przewodnicząca Izby Reprezentantów demokratka Nancy Pelosi podarła tekst przemówienia p. Trumpa, który nie podał jej ręki na otwarciu posiedzenia Kongresu, co trudno określić inaczej, niż jako – delikatnie mówiąc – brak kultury i wychowania dość typowy dla tego pana. Do tego gestu najprawdopodobniej (wykluczam przypadek) nawiązał sędzia Nawacki, drąc ostentacyjnie i przed kamerami wręczone mu stanowisko sędziów Sądu Rejonowego w Olsztynie, żądających zaprzestania szykan w stosunku do sędziego Pawła Juszczyszyna i umożliwienia mu pracy. Pan Nawacki demonstruje typową pogardę dla przeciwników i manifestację poczucia siły. Trwa coraz bardziej zaostrzający się i pogłębiający chaos atak partii rządzącej na sądy i generalnie na instytucje od niej niezależne, ma miejsce zabawa w ciuciubabkę pomiędzy p. Kaczmarską z kancelarii Sejmu a sędzią domagającym się respektowania wezwań do sądu i wyroków. Trwa spektakl lekceważenia i dyskredytowania sędziów i sądów, które nie zachowują się tak, jak chciałoby PiS, przez p. Dudę, co miejscami nabiera przedziwnie farsowego charakteru, i co wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej zajmująca się praworządnością Vera Jourova określiła jako „reformę dokonywaną za pomocą łomu”. Trwa oczekiwanie na konkretne działania instytucji unijnych. Z pewnością p. Nawacki, wsławiony szykanami wobec sędziego Juszczyszyna, związanymi z nim niejasnościami w kwestii podpisów poparcia do neoKRS i szeregiem działań – delikatnie mówiąc – dość kontrowersyjnych, nie stał się osobistością formatu Nancy Pelosi, tak jak szef Solidarności p. Duda nie stał się – mimo widocznych wysiłków – Lechem Wałęsą, a p. Czaputowicz mężem stanu. Pani Witek mówi o „sporze kompetencyjnym między Sejmem a Sądem Najwyższym”, choć taki spór nie istnieje, p. Przyłębska nie chce przyjść na posiedzenie Senatu, aby „nie podważać swojej konstytucyjnej pozycji”, a p. Duda stwierdza, że dyskusja o poparciu kandydatur do KRS nie ma sensu, bo ważne jest mianowanie sędziów przez prezydenta zgodnie z Konstytucją. Takie rozumowanie całego procesu legislacyjnego jest zbędne, bo przecież na końcu ustawę podpisuje prezydent i można od tego zacząć. W tego typu działania doskonale wpisuje się prorządowa manifestacja zwiezionych autokarami z prowincji zwolenników PiS-u, bardzo w formie i treści przypominająca analogiczne „wiece poparcia” w czasach Polski Ludowej. Historia wraca na razie w dużym stopniu jako farsa (Marks miał rację), ale ta farsa ma coraz bardziej tragiczne konsekwencje.

REKLAMA

Sondaże powoli, ale niezmiennie wskazują na słabnące poparcie dla pisowców, które spada szybciej niż poparcie dla p. Dudy i zasadniczym pytaniem jest, czy nadchodzący coraz wyraźniej kryzys ekonomiczny oraz załamanie gospodarcze odbije się na nastrojach ludzi, dla których inne działania pisowców są mało istotne. Raczej o desperacji świadczą przebąkiwania p. Dudy o dalszym skróceniu wieku emerytalnego, co oznaczałoby przyspieszenie w/w katastrofy, ale człowiek w desperacji zdolny jest do różnych działań. Generalnie mam prośbę do tych wszystkich, którzy dobrze życzą Polsce, a więc nie chcą drugiej kadencji p. Dudy, aby nie atakowali polityków i partii opozycji, a zwłaszcza Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Każdy taki atak, powtarzanie stereotypów, krytykowanie detali, jak w przypadku Szymona Hołowni lub uparte wmawianie politykom PSL, że chcą zawrzeć koalicję z PiS-em, służy wyłącznie przedłużeniu kadencji obecnego lokatora Belwederu, czyli w najlepszym wypadku status quo, a raczej dalszy rozwój i krzepnięcie dobrej zmiany. Można, cytując znane powiedzenie po załamaniu się nadziei związanych z październikiem ‘56 – nowe wraca, powiedzieć, że dobrą zmianę może zastąpić zmiana lepsza i ze śmiechu się nie powstrzymamy. Dlatego błagam – opozycja nie może się atakować w pierwszej rundzie, bo bardzo będzie potrzebna jej jedność w drugiej.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o