Jeszcze na plusie

0
20
Zuber-Marek

Główny Urząd Statystyczny podał wstępne dane dotyczące polskiego PKB w pierwszym kwartale 2020 roku. Wciąż mamy wzrost, choć już tylko o 1,9% rok/rok. Cudów jednak nie będzie. W drugim kwartale będziemy na minusie i to dość solidnym.
W pierwszym kwartale polska gospodarka wciąż się rozwijała. I to wciąż w tempie wyraźnie powyżej zera. Średnia prognoz mówiła o poziomie 1,2% w ujęciu rok/rok, czyli w porównaniu z pierwszym kwartałem 2019 roku. Tymczasem mamy 1,9% rok/rok. Ale, jak pisałem kilka tygodni temu, prognozowanie w tych warunkach obarczone jest takim błędem, że, prawdę mówiąc, jest to trochę sztuka dla sztuki. Choć faktem jest, że pierwszy kwartał już za nami i powinno być łatwiej. Jeśli chodzi o przyszłość, to w tych absolutnie nadzwyczajnych czasach za dużo jest po prostu zmiennych, które kompletnie nie wynikają z procesów ekonomicznych. Jak choćby kwestia tempa odmrażania gospodarki. I to nie tylko polskiej, bo to też ma na Polskę wpływ. Tak czy inaczej mamy prawie dwa procent wzrostu, choć trzeba także pamiętać o tym, że to pierwsze przybliżenie, ostateczne dane mogą się sporo różnić.

Problem w tym, że w pierwszym kwartale koronawirus zaczął mocniej na nas oddziaływać dopiero w marcu i to głównie w jego drugiej połowie. Oczywiście jakiś wpływ wcześniej także obserwowaliśmy, choćby w kwestii zaburzenia łańcucha dostaw. Pamiętajmy o tym, że pandemia w pierwszym kwartale mocno dotknęła Chiny. Z drugiej strony koniec marca to także początek zakupów na zapas, które trochę poprawiały ogólny obraz gospodarki.
Najgorszy, wszystko na to wskazuje, będzie kwartał drugi. Tu realnego spadku PKB nie unikniemy, choć wciąż pytaniem otwartym jest o ile się skurczy. Odmrażanie się zaczęło, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że do normalności będziemy wracać przynajmniej kilka kwartałów. A w przypadku niektórych branż, jak hotelarstwo czy gastronomia, prawdopodobnie wręcz lat. Techniczna recesja, a zatem dwa kwartały na minusie, czyli obok drugiego trzeci, są także niemal pewne. Dla ścisłości: mam tutaj na myśli dwa kwartały ujemnego PKB w ujęciu rocznym. Teoretycznie o recesji możemy mówić także w odniesieniu do danych kwartał do kwartału, czyli porównujemy dany kwartał z poprzednim. Ważniejsze jest jednak to pierwsze ujęcie, choćby dlatego, że jest pozbawione sezonowości. Jednak warto odnotować to, że w ujęciu kwartał do kwartału już jesteśmy na minusie. Po raz pierwszy od 1998 roku.

Patrząc na dane za pierwszy kwartał na tle innych państw Europy, a nawet świata, wyglądamy całkiem nieźle. Wynika to z kilku kwestii. Ja chciałbym zwrócić uwagę na trzy. Pierwsza, oczywista, to czas zaatakowania przez wirus. Są takie kraje, jak choćby Włochy, gdzie problem pojawił się wcześniej, wcześniej zatem zaczął oddziaływać także na gospodarkę. Działa to w dwie strony. Czechy np. są bardziej niż my zaawansowane w kwestii odmrażania gospodarki. A zatem tam szybciej sytuacja zacznie się poprawiać. U nas dołek był po prostu później. Tak na marginesie, teoretycznie przynajmniej dzięki temu mieliśmy trochę więcej czasu na to, żeby przygotować się na pandemię i jej efekty.
Druga kwestia to wcześniejsza sytuacja w gospodarkach. Niemcy na przykład w okres spowolnienia weszły tak naprawdę w drugiej powie 2018 roku. I od trzech kwartałów pełzały nieznacznie powyżej zera. Koronawirus musiał oczywiście zrobić swoje i pchnął naszych zachodnich sąsiadów na „złą stronę mocy”. W pierwszym kwartale ich PKB spadł o 2,3% rok/rok. Do nas to pierwotne spowolnienie również dotarło, ale z opóźnieniem. To zresztą kolejny element w układance dotyczącej tego, że polska gospodarka może wolniej, z opóźnieniem, budzić się po tąpnięciu. Już nie tylko z powodu koronawirusa.

No i trzecia kwestia, czyli struktura gospodarki. Wiemy doskonale, które branże najbardziej ucierpiały w związku z pandemią. Turystyka, hotelarstwo, gastronomia, organizacja imprez masowych, sport, kultura, część usług itd. itp. Oczywiście w przemyśle, choćby motoryzacyjnym, też mieliśmy przerwy w produkcji, ale jednak znacznie krótsze i nie powszechne. Udział większości z tych branż w polskim PKB jest znacznie mniejszy, niż na przykład we Włoszech, czy Hiszpanii. Weźmy choćby turystykę. We Włoszech to około 13% PKB, w pierwszym kwartale PKB Włoch zmniejszyło się o 4,8% rok/rok, w Hiszpanii około 12% PKB, spadek PKB o 4,1% rok/rok. W Polsce zaś turystyka to niecałe 5% PKB. W dodatku odmrożenie turystyki nie spowoduje dynamicznego, potężnego odbicia, bo ludzie będą się po prostu dalej bali wyjeżdżać na urlopy. A zatem sytuację każdego kraju trzeba rozpatrywać oddzielnie. Przynajmniej w kwestii jego strat wynikających bezpośrednio z koronawirusa.

Jedno to straty gospodarcze z tytułu pandemii, drugie to tempo wyjścia z problemów. A ono też będzie wynikało z wielu czynników. Może być tak, że PKB Niemiec skurczy się w drugim kwartale np. o 10%, ale w czwartym zobaczymy wzrost o 9%. W sumie w całym 2020 roku gospodarka Niemiec się zmniejszy, lecz być może nieznacznie. A zatem, aby oceniać pełny wpływ obecnego kryzysu na sytuację gospodarek, trzeba patrzeć na dłuższy okres czasu. Przynajmniej na cały 2020 rok.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o