Juan wkracza do akcji

0
33
REKLAMA

Amerykański dolar pełni na świecie absolutnie nadzwyczajną rolę. I z roli tej Stany Zjednoczone korzystają. USD jest bowiem główną walutą rozliczeniową i rezerwową. Rozumiemy to doskonale, przecież do dzisiaj część z nas uważa, że mimo wszystko najbezpieczniej jest mieć trochę „zielonych” zakamuflowanych na wypadek nadzwyczajnych okoliczności. Dolar to dolar. Oczywiście to myślenie nie jest pozbawione sensu. To nie tak, że pod koniec wojny na konferencji w amerykańskim Bretton Woods, przez pomyłkę zapewniono USA jakiś irracjonalny przywilej. Dolar, zgodnie z postanowieniami spotkania, miał być bowiem jedyną walutą w pełni wymienialną na złoto. Co prawda system ten załamał się w roku 1971, ale zaufanie do dolara pozostało. Głównie ze względu na potęgę gospodarki amerykańskiej.
Tak czy inaczej, dotychczasowa wymiana handlowa między Chinami a Japonią odbywała się głównie za pośrednictwem USD. Czyli jeśli jakaś japońska firma kupowała coś w Chinach, to najpierw nabywała dolary, w dolarach płaciła kontrahentowi z Chin, a potem ów kontrahent mógł sobie wymienić dolary na juany, którymi się posługuje we własnym kraju. Ponieważ dolar był pośrednikiem, cała operacja więcej kosztowała. W dodatku zwiększało się ryzyko kursowe.
Teraz będzie inaczej. Na mocy porozumienia zawartego kilka miesięcy temu wymiana handlowa będzie mogła być prowadzona z rozliczeniem bezpośrednio Juan – Jen. Dlaczego dopiero teraz? Wcześniej nie było zgody na takie działanie ze strony władz chińskich, a dokładnie chińskiego banku centralnego. Największym problemem jest bowiem to, że juan nie jest walutą wymienialną. Jej kurs nie wynika z mechanizmu rynkowego, czyli z popytu i podaży, tylko jest określany właśnie przez bank centralny. Rozliczenia importu i eksportu muszą przejść przez tą instytucję. Tego problemu nie ma w Japonii. To głównie dlatego chińska waluta nie pełni znacznie większej roli wynikającej choćby z systematycznego wzrostu znaczenia chińskiej gospodarki. To czemu nie uwolniono juana? Bo jego uwolnienie doprowadziłoby do wyraźnego umocnienia. Jeśli przez lata eksport Chin był większy niż import, to w normalnych warunkach oznaczałoby to napływ innych walut do Państwa Środka. Ich wymiana na juana, czyli wzrost popytu na tę walutę, musiałaby doprowadzić do wzrostu jej wartości. A co by się wtedy stało z przewagą konkurencyjną Chin? Jeśli uznamy, że większość chińskich towarów kupujemy dlatego, że są tanie, to oznaczałoby to koniec tejże przewagi. Bo wzrost wartości juana to wzrost cen chińskich towarów.
Dodatkowym elementem podkreślającym poprawę relacji Chin i Japonii, do tej pory były one delikatnie mówiąc różne, jest fakt, że Japonia zdecydowała się nabyć chińskie obligacje skarbowe. Mówimy tu o niewielkich kwotach, ale chodzi o sam fakt.
Z pewnością decyzja rządów Chin i Japonii ma duże znaczenie dla Azji i w ogóle dla świata. Mówimy bowiem o gospodarkach numer dwa i numer trzy, o łącznym PKB na poziomie prawie 13 bilionów USD. Przypomnijmy, że USA to około 15 bln USD, podobnie zresztą jak Unia Europejska. Rozpoczął się proces umiędzynaradawiania juana, absolutnie logiczny w związku ze wzrostem znaczenia Chin. Dopóki jednak juan nie będzie w pełni uwolniony, jego znaczenie będzie ograniczone. Ale mimo wszystko kolejny etap budowania chińskiej potęgi został rozpoczęty.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o