Klaso próżniacza ocknij się!

0
60
REKLAMA

O stopniu ich oderwania od rzeczywistości najlepiej może świadczyć to, że marszałkowie Sejmu i Senatu nie widzieli niczego niestosownego w przyjmowaniu horrendalnie wysokich premii. W czasie, gdy stoją przed nami naprawdę wielkie wyzwania, politycy przez cały miesiąc zajmowali się związkami partnerskimi. Mnie związki takie kompletnie nie przeszkadzają, nawet jeżeli to są związki homoseksualne.
Nie miałbym też nic przeciwko temu, żeby związki takie mogły adoptować dzieci. Nigdzie bowiem nie jest powiedziane, że związki heteroseksualne są gwarancją szczęścia i bezpieczeństwa dziecka. Co chwilę dowiadujemy się jak bardzo krzywdzą dzieci tradycyjne rodziny. Madzia z Sosnowca została zabita (najprawdopodobniej) w tradycyjnej rodzinie. Podobnie chłopczyk znaleziony kilka lat temu w Cieszynie. Gdyby Madzia została adoptowana przez dwie mamusie, a nawet przez dwóch tatusiów i żyłaby dziś otoczona miłością i troskliwością, to świat byłby lepszy, niż jest.
Ale w całej swej hipokryzji politycy tego nie zauważają. Biją pianę nad sprawą, która jest do załatwienia w kilka dni. Podejmują fikcyjne działania, które i tak wiadomo jak się skończą. Odrzucają na przykład wszystkie wnioski w sprawie wspomnianych związków partnerskich, uniemożliwiając tym samym jakąkolwiek dyskusję. Potem godzą się napisać kolejny projekt, jak to określają bardziej konserwatywny, który być może pozwoli doprowadzić do dyskusji, ale do niczego więcej. W sprawie tych związków jest bowiem podobnie jak w sprawie zapłodnienia in vitro. W obu sprawach nie można znaleźć kompromisu. Zagadnienia są z zakresu zero – jedynkowego. Albo się godzimy na związki partnerskie, albo nie. Albo dopuszczamy do zamrażania zarodków, albo nie. W sprawie związków partnerskich doskonale jasno widać, że w Sejmie ta inicjatywa nie znajdzie większości.
I przyjmuję tę informację z pokorą. Trudno, taki sobie Sejm wybraliśmy. Może też jest tak, że większość społeczeństwa ma zdanie inne niż ja. Tylko po co tracić czas na kolejne jałowe ruchy. Na kolejne międlenie tego tematu, na kolejne świętoszkowate wypowiedzi polityków, którzy o życiu wiedzą tyle co nic, i na kolejne połajanki płynące z ust dostojników kościoła.
A wokół są naprawdę pytania bez odpowiedzi. Na przykład: co dalej będzie z Europą? Czy jako Polska widzimy interes w tym, żeby Stary Kontynent się coraz bardziej integrował, a w jakiejś nieodległej perspektywie stał się Unią nie tylko gospodarczą, ale i polityczną, czy wręcz przeciwnie? Co zrobić ze służbą zdrowia, skoro nawet potrojenie wydatków na nią nie postawiło jej na nogi? Jak zreformować edukację, skoro wiemy, że przyszłość należeć będzie do tych, którzy potrafią wymyślać nowe zjawiska, a nie do tych, którzy sprawnie wypełniają testy na egzaminach gimnazjalnych czy maturalnych? Co powinniśmy zrobić, żeby uniknąć kolapsu energetycznego? Czy energetyka jądrowa to nasza przyszłość, czy pułapka? Co z tą naszą demografią? Najnowsze dane pokazują, że katastrofa demograficzna nastąpi w najbliższych latach, a nie dziesięcioleciach. Co zrobić z naszym zadłużeniem publicznym, które dziś wynosi prawie 842 miliardy złotych i nadal rośnie?
Na wszystkie te pytania naprawdę nie ma odpowiedzi, a my dyskutujemy o związkach partnerskich, i o tym, czy Anna Grodzka zasługuje na to, by zostać członkiem prezydium Sejmu.
Klaso próżniacza ocknij się. Czas ucieka.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o