Krwiodawcy

0
36
REKLAMA

Tak to oczywiście wygląda z naszej strony. Z punktu widzenia krajów, które już w strefie euro są, wejście do niej Polski zwiększa szanse, że rozpad wspólnej waluty będzie dla nich mniej bolesny i przerzuca na Polaków część kosztów, które inaczej musieliby ponieść Niemcy i Francuzi. Czysty zysk.
Administracja Tuska i Komorowskiego, uporczywie zapowiadając wprowadzenie III RP do wspólnej waluty, kieruje się więc interesem państw obcych (eufemistycznie nazywając go „wspólnym interesem europejskim”) kosztem interesu polskiego. Trudno orzec, co jest przyczyną. Może zwykła głupota − wszak rządzą nami trampkarze bez merytorycznego przygotowania, którzy z ekonomicznych konsekwencji odrzucenia własnej waluty nie zdają sobie sprawy. Może naiwność − wielu przedstawicieli szeroko pojętej wiedzy zdaje się bezkrytycznie kupować brednie o jakimś nowym „narodzie europejskim”, do którego mamy się wlać, i bajki o „europejskiej solidarności”. A może przyczyna tych działań jest „najboleściwiej prosta” − Donald Tusk liczy przecież na przeskok do Komisji Europejskiej, a wielu jego niższych rangą pomocników też o niczym nie marzy bardziej niż o suto opłacanej europosadce. A na to trzeba się zasłużyć tym, którzy te posadki rozdają.
Tak czy owak, opóźnienie przez rząd sejmowej debaty nad planami wejścia do strefy euro to znak jego jak najgorszych intencji. Sens tego posunięcia jest łatwy do odkrycia − debata o wspólnej walucie ma być połączona z debatą o unijnym budżecie tak, aby rząd mógł propagandowo przykryć argumenty opozycji i użyć szantażu: „kto przeciwko euro, ten przeciwko unijnym dotacjom dla Polski”. Widać z tego, że kupno mieszkania w walącym się apartamentowcu rząd Tuska zdeterminowany jest przepychać wszelkimi sposobami.
Czy może mu się udać? Dopóki Polacy kompletnie opatrznie pojmują sens naszej obecności w Unii, może. Z jakąś niepojętą naiwnością uznaliśmy, że bogacze z Zachodu chcą nam bezinteresownie zrobić dobrze, po prostu, żeby nam było lepiej. Prawda jest zaś taka, że ci bogacze są śmiertelnie chorzy i pomóc im może tylko transfuzja świeżej, młodej krwi. I po to właśnie wydali na oswojenie nas wielkie pieniądze, by tę świeżą krew pozyskać. Oddajemy ją na różne sposoby. Przede wszystkim − oddając starzejącym się zachodnim społeczeństwom, w których ludziom nie chce się mieć dzieci, swoje młode pokolenie. Miliony młodych Polaków i ich dzieci będą budować dobrobyt Zachodu, a nie swojej Ojczyzny. Ale, jak widać, mogą się Zachodowi przydać także nasze pieniądze. Bo swoje już roztrwonił, a nadal chce żyć lepiej, niż go stać.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o