Kur zapiał!

0
204

Kiedy zakończył się spór sąsiedzki w sprawie trzymania koguta i kur w Tarnowie, który oparł się aż o sąd, przypomniała mi się batalia o drób prowadzona w Radzie Miejskiej bodaj dwa lata temu. Wówczas to ustalono, że skoro nawet w Krakowie można hodować – w wybranych dzielnicach miasta – do pięciu kur, to dlaczego miałoby być to niedopuszczalne w Tarnowie. To wtedy wyznaczono obrzeża miejskie, na których można trzymać niewielką, na własne potrzeby, liczbę drobiu.
I już wydawało się, że problem został rozwiązany, lecz straż miejska została zaalarmowana, iż na ul. Chopina, w samym środku miasta, jakiś kogut, którego tożsamość pozostawała nieznana, radośnie pieje o poranku, budząc dookoła mieszkańców. Nim strażnicy wpadli na trop głośno zachowującego się zuchwalca, poszła wiadomość, że właściciel akurat wywozi go na wieś i wnet nastąpi spokój. Nastąpił.
Teraz nie chciał wywieźć swego koguta i kilka kurek inny właściciel, który trzymał drób w rejonie ul. Klikowskiej. Ponieważ i jego kogut wykazywał poważne skłonności do piania, nagle przebudzeni mieszkańcy szybko pobiegli ze sprawą do sądu. W sądzie właściciel twierdził, że należący doń drób jest ozdobny, domowy, a nie zwyczajnie gospodarski, z którym wspólnie ogląda nawet telewizję. Swoją drogą ciekawe, czy to kurze towarzystwo bardziej preferowało filmy kryminalne, czy melodramaty. Owe niecodzienne tłumaczenia nic jednak nie dały. Kogut z kurami musi się z Klikowskiej wynieść.
Nie wydaje się, by ktoś stanął w jego obronie, tak jak niedawno stanęło po stronie francuskiego koguta Maurycego 140 tysięcy internautów z całej Europy. Tamtejszy sąd, mimo sprzeciwu okolicznych domostw, pozwolił Maurycemu piać choćby do utraty sił, tym bardziej, że mieszka on na wsi.
Na szczęście w Polsce rzadko kto protestuje przeciwko wiejskiemu pianiu. Większość rozumie, że wieś to wieś, a poza tym kogutów już coraz mniej. A takich, które pasjami oglądają telewizję, już w szczególności.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o