Litera i cyfry

0
68
REKLAMA

To wszystko zepchnięto gdzieś poza nawias, wydając z siebie przeraźliwy krzyk oburzenia na Gowina, który od dawna już z racji swej odrębności kulturowej, jest jedynym przedstawicielem władzy podlegającym w mediach krytyce, a niekiedy nawet obrzucanym błotem.
Mimo iż wrzawy było dużo, nikt nie przypomniał, iż po pięciu latach rządów Tuska wróciliśmy do tego samego problemu, o który rozbił się rząd Kaczyńskiego. Do problemu czegoś, co Marek Jurek nazwał swego czasu „impossybilizmem prawnym”, czyli, mówiąc prościej − do ogólnej niemożności wszystkiego, jaka w III RP panuje. I to bynajmniej nie przypadkiem.
Zwróćmy uwagę, o co jest cała afera. Afera jest o to, że minister sprawiedliwości, teoretycznie sprawujący nadzór nad funkcjonowaniem całego aparatu sprawiedliwości, zajrzał do akt zamkniętych już spraw sądowych, prowadzonych niegdyś przeciwko aferzyście. Bo ktoś wpisał do przepisów, że minister nie ma prawa do takich akt zaglądać! Jak ma w takim razie sprawować nadzór nad sądami?
O to właśnie chodzi, i każdy to wie − żeby go sprawować nie mógł. Żeby jego nadzór był fikcją. Jest to drobny przejaw ogólnej prawidłowości w III RP, która od ponad 20 lat (bo zaczęło się jeszcze w PRL) budowana jest tak, żeby nic nie było można. Jeśli mówimy coraz częściej, że państwo polskie nie działa, to musimy pamiętać, że ono nie działa dlatego, iż je celowo rozmontowywano. Wprowadzając rozmaite przepisy, procedury i mechanizmy w interesie rozmaitych sitw, koterii czy wręcz mafii, paraliżujące państwo i czyniące je fikcją.
Jarosław Kaczyński wykreowany został na potwora, bo próbował coś robić mimo formalnie odbierających mu możliwość zrobienia czegokolwiek, paraliżujących zmiany przepisów. Jarosław Gowin znalazł się teraz na tej samej ścieżce. Podczas gdy zauważa on publicznie istnienie „sitwy prawniczej” i wypowiada jej posłuszeństwo − jego partyjny kolega Rafał Grupiński zapowiada (po raz pięćsetny, to inna sprawa) wniosek o trybunał stanu dla Kaczyńskiego. Za co? Za to, że powołał międzyresortowy zespół do wyjaśnienia afery węglowej, gdy zdaniem konstytucjonalistów‑skrupulantów prawo przewiduje tylko zespoły wewnątrzresortowe. Przyznacie państwo, że był to straszliwy zamach na demokrację. A Gowin szykuje następny.
Gowin ma rację, twierdząc, że „litera prawa” nie służy obecnie interesowi wspólnemu. Służy interesom, które się w III RP robi, masowo rabując jej obywateli, choć w sposób często niezauważalny. Interesom, które można wyrazić bardzo konkretnie, rzekłbym – w liczbach.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o