Lot MH17

0
62
REKLAMA

Wtedy zginęło 269 osób. Ale wtedy można było winę zwalić na zbieg różnych okoliczności. Koreański samolot zboczył z kursu, zresztą do dziś nie wiadomo dlaczego. W pobliżu półwyspu Sachalin kręcił się amerykański samolot szpiegowski, a ponieważ systemy wykrywania przeciwników były mniej doskonałe niż dziś, to można uznać, że Rosjanie mogli trochę zgłupieć i wziąć pasażerską maszynę za szpiega. Chociaż z drugiej strony pilot, gdy odpalił rakietę, musiał koreańskiego boeinga widzieć i musiał zdawać sobie sprawę z tego, że to nie jest samolot wojskowy. Pilot ten zresztą aż do śmierci twierdził, że strzelał do samolotu wojskowego, tak sobie chyba pomagał psychicznie. Różnica między tragedią z 1 września 1983 roku a tragedią najnowszą jest taka, że dziś winnych jest wielu po obu stronach konfliktu. Rosjanie i Putin winni są temu, że dostarczają na Ukrainę ciężką broń, w tym wyrzutnie rakiet, ale oni robią to od wielu miesięcy przy milczącym przyzwoleniu na to Zachodu.
Władze Ukrainy są winne, bo mogły zamknąć przestrzeń powietrzną nad Ukrainą, zwłaszcza po tym, gdy na początku minionego tygodnia separatyści, albo inaczej mówiąc rosyjscy żołnierze w mundurach bez dystynkcji, zestrzelili ukraiński wojskowy samolot transportowy An‑26. Samolot ten leciał na wysokości 6 tysięcy metrów. Ręczne wyrzutnie rakiet, a takie są dostępne dla terrorystów na całym świecie mają zasięg mniej więcej półtora, w porywach do trzech kilometrów. Wyrzutnia rakiet zdolna do operowania na wysokości 6 kilometrów jest w stanie strącać samoloty lecące dwukrotnie, a nawet trzykrotnie wyżej. I władze Ukrainy musiały sobie z tego zdawać sprawę. Nie chcę nikogo oskarżać, ale może prezydent i premier Ukrainy po cichu liczyli na to, że Rosjanie strącą jakiś pasażerski samolot i w ten sposób wojna toczona na wschodzie Ukrainy przestanie być sprawą lokalną? Niestety, trochę na to wychodzi. Śmierci 298 osób można by też uniknąć, gdyby zadziałała Organizacja Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO). Mądrale z tej organizacji są w stanie uziemić wszystkie „dreamlinery” tylko dlatego, że w jednym samolocie przypalił się akumulator, a uchodzi ich uwagi fakt, że w pobliżu Donbasu fruwają rakiety.
Pragnę zauważyć, że władze kilku linii lotniczych, w tym LOT– u, zmieniły trasy lotów na wschód i chociaż to wychodzi drożej, samoloty tych przewoźników omijały niebezpieczną przestrzeń. Mądrale z ICAO obudziły się dopiero 17 lipca. Krajom Europy zachodniej trudno będzie przejść do porządku dziennego po zestrzeleniu malezyjskiego boeinga. Zwykle po katastrofie lotniczej na miejscu upadku samolotu pojawiają się specjalistyczne służby. Fachowcy zajmują się identyfikacją zwłok, inne grupy zbierają bagaże, tak by mogły one potem trafić do rodzin zabitych. Jeszcze inni zbierają części, szukają czarnych skrzynek i starają się wyjaśnić wszystkie okoliczności tragedii. Tymczasem na Ukrainie panuje chaos. Jakieś uzbrojone po zęby brodate indywidua nie dopuszczają do resztek po samolocie specjalistycznych służb. Nie wiadomo, co się stało z czarnymi skrzynkami. Ciała ofiar leżały po krzakach przez 3 dni. Możecie sobie państwo wyobrazić, co państwo by czuli, gdyby ktoś z państwa bliskich leżał martwy w krzakach przez 3 dni?
Trudno będzie zachodnim politykom znowu zmarginalizować wojnę na Ukrainie, ale obawiam się, że jednak znowu to zrobią. Politycy to są naprawdę zdolne bestie.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments