Miałoby być lepiej

0
75

Nie wiemy jeszcze tak dokładnie, ile wyniósł deficyt budżetowy do PKB w roku 2016, nie mamy bowiem dokładnych danych o PKB. Sam deficyt jest o 15% niższy niż zakładano. Jeszcze w listopadzie niektórzy przedstawiciele ministerstwa finansów snuli plany o fantastycznie niskim deficycie i rekordowo niskim wskaźniku deficytu budżetowego do PKB. W grudniu wszystko się zmieniło, okazało się bowiem, że dochody z podatku VAT były znacznie niższe niż w założeniach z listopada.
Ministerstwo finansów uspokaja i mówi, że nic się nie stało, wskazując na przykład na to, że niższe wpływy mogą być związane z wyższymi inwestycjami w budownictwie. W grudniu znacząco wzrosła bowiem skala zwrotów podatku VAT. Czy rzeczywiście to jest główny powód? Tego nie wiemy w tej chwili.
Być może chodziło także o to, że w ciągu roku ociągano się nieco ze zwrotem VAT i w obawie na przykład przed sprawami sądowymi zdecydowano się wreszcie zrealizować płatności. A może chodziło też o to, żeby poprawić szanse realizacji budżetu na 2017 rok, który jest z pewnością bardziej napięty. Zwiększono zatem wydatki tam, gdzie było to możliwe, „oszczędzając” nieco w roku 2017.
Tak czy inaczej, budżet 2016 roku nie spowodował destabilizacji, co niektórzy pod koniec 2015 roku wieszczyli – wykonano niższy deficyt niż plan na 2017 rok, przy wyższym planowanym wzroście gospodarczym. W tym sensie budżet na rok 2017 jest mniej ambitny i bardziej niebezpieczny. Pamiętajmy jednak o tym, że w 2016 roku nie zrealizowano wydatków na poziomie ponad 7 mld PLN. Ministerstwo mówi tutaj o „naturalnych oszczędnościach”, ale trudno nie wiązać tego faktu z opóźnieniami środków unijnych. Do tego było 9 mld PLN nadzwyczajnych wpływów z aukcji LTE i 10 mld PLN z zysku NBP. Z drugiej strony wydano 17 mld PLN na program 500+.
To, co mnie osobiście niepokoi najbardziej, to niejasność dotycząca zwiększenia ściągalności podatków. Otóż w danych za całe 12 miesięcy trudno się doszukać optymizmu. To już nawet nie chodzi o porównanie z rokiem 2015, ale o plan na rok 2016. Pamiętamy ministra Szałamachę, który pod koniec swojego urzędowania, czyli w połowie roku, mówił, że wzrost ściągalności podatków po pierwszych sześciu miesiącach wynosi około 6,5 mld PLN. Po dwunastu miesiącach tego efektu nie widać. A jeśli uwzględnimy, że o kilka miliardów PLN powinny wzrosnąć dochody z VAT i akcyzy tylko z uwagi na pakiet paliwowy, to sukces walki na przykład z karuzelami VAT‑owskimi jest pod dużym znakiem zapytania. Okazuje się bowiem, że trudno w ogóle mówić o zwiększeniu ściągalności VAT z tego tytułu.
Dochody z VAT wzrosły co prawda o 2,8%, ale pamiętajmy, że mieliśmy przecież wzrost gospodarczy mniej więcej na takim poziomie. No i wspomniany pakiet paliwowy.
Mateusz Morawiecki sam przyznaje, że aby bezpiecznie finansować nowe programy socjalne, potrzeba zwiększyć ściągalność podatków o 20 – 30 mld PLN rocznie. Czy po lekturze wykonania budżetu na 2016 rok rzeczywiście wydaje się to realne?

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o