Miliardy dla Ukrainy

0
73
REKLAMA

Będzie miał szczęście, jak nie trafi do więzienia. Najbliższe miesiące przyniosą nam zapewne dalsze istotne rozstrzygnięcia polityczne dotyczące naszych wschodnich sąsiadów. A niemniej istotne, z punktu widzenia także przyszłej stabilności politycznej, będą rozstrzygnięcia dotyczące pomocy finansowej dla Ukrainy.
Ukraina jest bankrutem. Te słowa wielokrotnie słyszeliśmy od przedstawicieli nowych tymczasowych władz. I jest to absolutnie prawda. Trudna sytuacja wynika z wielu czynników. Faktem jest, że ukraińska gospodarka jest przestarzała, dramatycznie energochłonna, w dodatku totalnie skorumpowana. Nie mówiąc już o tym, że w dużej mierze jest w rękach oligarchów, którzy z nikim, przynajmniej na własnym terenie, nie musieli konkurować. Na dodatek totalnie uzależniona od Rosji, nie tylko w kwestii energetycznej, ale także wymiany handlowej. Jest to zresztą jedyny istotny kierunek eksportowy, biorąc pod uwagę słabą konkurencyjność ukraińskich produktów. Nowy przemysł zaczyna dopiero kiełkować, po części także dzięki polskim inwestycjom w tym kraju, które sięgają już w sumie około miliarda dolarów. Potrzeba lat, nasz przykład jest tu aż nadto przekonujący, aby zmienić strukturę gospodarki. Jednak, i to jest optymistyczne, da się to zrobić, znowu widać to wyraźnie na przykładzie naszego kraju.
Czas. To jest dzisiaj największy problem. Rozwój gospodarki, zmiany struktury, nowe przedsiębiorstwa, to wszystko wymaga czasu. Tymczasem Ukraina tego czasu nie ma. Sam dług gazowy wobec Rosji wynosi już około 30 mld USD. Za chwilę zacznie brakować środków na realizację podstawowych zadań państwa. Bez pomocy międzynarodowej dojdzie do totalnego załamania. A to z kolei może pogrzebać budowę nowego, w pełni demokratycznego systemu. Wiemy doskonale, że są tacy, którzy tylko na to czekają. Co zatem trzeba zrobić?
Najpierw trzeba poczekać na rozstrzygnięcia polityczne. Wszelkie decyzje muszą być podejmowane przez prawowite władze, które mają poparcie społeczne, są zatem stabilne. Pomoc nie może polegać na doraźnym przekazaniu czy pożyczeniu jakichś środków. To musi być kompleksowe działanie nakierowanie nie tylko za zapychanie dziur, ale, a może przede wszystkim, na totalne zreformowanie ukraińskiej gospodarki. Oczywiście na takie działania musi być zgoda samych zainteresowanych, czyli Ukraińców. I to może być największy problem. Bo, co dobitnie było widać w ostatnim czasie w wielu krajach Europy, także w Polsce, nie wszystkie działania będą się w krótkim okresie podobały całemu społeczeństwu. W dodatku, nawet przy optymistycznym scenariuszu, nie wystarczy na to oferowane w 2013 roku przez międzynarodową społeczność około 20 mld euro. Będzie potrzeba znacznie, znacznie więcej.
Świat dźwiga się dopiero po kryzysowych wydarzeniach ostatnich lat. Ratowanie poszczególnych gospodarek oraz stabilizowanie finansów publicznych w Grecji, Portugalii, Hiszpanii czy Irlandii kosztowało setki miliardów dolarów. I to z pewnością niestety także, przynajmniej w niektórych środowiskach politycznych, choćby w Europie, jest elementem hamującym decyzje o przeznaczeniu jakichkolwiek środków dla Ukrainy. Ale trzeba pokonać tego typu myślenie. Trzeba pomóc państwu, które ma szansę wybić się na prawdziwą niepodległość i gruntować demokrację. Finansowa pomoc ma nie tylko aspekt moralny i etyczny. Ona jest w interesie Polski, Europy i świata. Co do Polski jeszcze, to nie należy się obawiać przyszłej konkurencji gospodarczej ze strony Ukrainy. Dlaczego? O tym w którymś z kolejnych felietonów.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments