Mój weekend ze służbą zdrowia

0
77
REKLAMA

Ponieważ ból był coraz silniejszy, zadzwoniłem po pogotowie. Tam miły pan poinformował mnie, z którego szpitala powinni przyjechać lekarze do mamy. Zadzwoniłem, opisałem objawy i kolejny miły pan poinformował mnie, że ktoś przyjedzie w ciągu kilku godzin. Nieoczekiwanie dwaj ratownicy medyczni przyjechali w ciągu pół godziny. Najpierw chcieli mamę zabrać do szpitala A. Ale gdy mama zaczęła się pakować, panowie zmienili zdanie. Powiedzieli, że w szpitalu A i tak mamie nikt niczego nie zaordynuje, bo jest sobotni wieczór, i dodali, że lepiej będzie, gdy mama rano pojedzie do szpitala B. Mama ochoczo się na to zgodziła, bo leżała jakiś czas temu w szpitalu A i ma o tym miejscu jak najgorszą opinię.
W niedzielę rano zawiozłem mamę do szpitala B. Na wstępie zderzyliśmy się z zepsutą windą, a potem przyszedł do nas kolejny ratownik medyczny, który bardzo się zdziwił, że dzień wcześniej jego koledzy polecili nam szpital B. Oświadczył, że powinniśmy trafić do szpitala A. Pojechaliśmy. W izbie przyjęć mama wypełniła ankietę i zaczęliśmy czekać. Po godzinie zapytałem miłą panią, jak długo mamy czekać. Pytanie było o tyle zasadne, że nawet nie było tam specjalnego tłoku, a mama się czuła coraz gorzej. Miła pani odparła, że nie wie. Drugą godzinę spędziłem na studiowaniu różnych ogłoszeń. Dowiedziałem się z nich, że w izbie nie wolno używać komórek. Chociaż nie było wytłumaczone, dlaczego nie. Ogromnego ogłoszenia zatytułowanego „Czy wiesz, dlaczego mężczyźni powinni dbać o nerki? ” nie chciało mi się czytać, bo wszyscy powinni dbać o nerki i w ogóle o swoje zdrowie. Potem zobaczyłem ogłoszenie, że jakiś ośrodek szuka chorych na alzheimera, astmę, łuszczycę i endometriozę. Nie po to, by im pomóc, ale by na nich sobie poeksperymentować. Następnie przeczytałem informację, jakie sygnały są podczas alarmu o klęsce żywiołowej, jakie są sygnały przy alarmie powietrznym, a jakie podczas alarmu o skażeniach. Nigdzie nie było informacji, jakie powinny być nadawane sygnały przy okazji katastrofy służby zdrowia.
Cały czas chodzili koło mnie pracownicy szpitala dosyć zrelaksowani. Przeważnie znikali za drzwiami z dużym napisem informującym, że przejścia nie ma. Wreszcie mama trafiła do gabinetu. Po ponad dwóch godzinach czekania. Po następnych trzech nie było jeszcze diagnozy i nie bardzo było wiadomo, co się dzieje. Pojawiało się za to coraz więcej pacjentów. Kobieta, która przyszła w chwili, gdy mama trafiała do gabinetu, z minuty na minutę szarzała na twarzy, a gdy jej córka zaczepiła uśmiechniętego lekarza w jednym z rzadkich momentów, gdy ten wyglądał na korytarz, i powiedziała mu, że jej mama z każdą chwilą czuje się gorzej, uśmiechnięty lekarz odparł, że tu wszyscy czują się coraz gorzej.
Panie premierze, niech pan nie przechodzi na kolejny level, jak pan to ładnie ostatnio powiedział, tylko może niech pan przeczyta wszystkie swoje expose począwszy od tego z 2007 roku. Pamięta pan, co pan tam mówił o służbie zdrowia? Chyba nie, bo pan Arłukowicz nadal jest ministrem. Panie premierze, to najzwyczajniej w świecie nie działa. A pan panie prezesie niech nie zaciera rąk i nie rwie się tak do władzy, bo pana rząd też nie postawił ani jednego kroku na drodze do ratowania służby zdrowia, że przypomnę panu „białe miasteczko”.
W szpitalu A, w którym spędziłem prawie całą niedzielę, dobrze działa tylko pobieranie opłat za parking.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments