Motoryzacja trzyma się mocno

0
26
REKLAMA

Strefa euro przeżywa największy kryzys w swojej historii. Moim zdaniem najgorsze ma już za sobą, jeśli chodzi o kwestie poukładania jej funkcjonowania, zbudowania nowych fundamentów, niemniej wyniki poszczególnych gospodarek mogą się zacząć poprawiać dopiero za jakiś czas. Recesja, wysokie bezrobocie, ograniczenie wydatków publicznych na różnych płaszczyznach, wszystko to nie sprzyja podejmowaniu decyzji zakupowych. I musi prowadzić także do problemów na rynku motoryzacyjnym. W 2012 roku sprzedaż samochodów na Starym Kontynencie spadła o ponad 7% do poziomu około 12 mln aut. Tak źle nie było od 19tu lat. Wyniki za dwa pierwsze miesiące 2013 roku nie napawają optymizmem. W Niemczech odnotowano w ujęciu rocznym spadek sprzedaży bez mała o 10%, we Francji o ponad 13%, a w Holandii aż o prawie 30%. Jest zatem źle, sytuacja może wrócić do przedkryzysowej normy najwcześniej w roku 2018 – tak przynajmniej sadzą specjaliści z branży.

REKLAMA

Jednak Europa to nie cały świat. I na to chciałem zwrócić uwagę. Generalnie w innych częściach globu w branży motoryzacyjnej dzieje się naprawdę nieźle. W Stanach Zjednoczonych sprzedaż w zeszłym roku wzrosła o ponad 13%. Takiego rezultatu nie odnotowano tam od 30-tu lat. Amerykanie kupili prawie 14,5 mln samochodów. W Chinach sprzedano o ponad 7% więcej aut, czyli 15,5 mln. Chiny od dwóch lat, kiedy to wyprzedziły pod względem sprzedaży USA, są już największym rynkiem motoryzacyjnym świata. Warto przy tej okazji dodać, że po chińskich drogach jeździ obecnie około 62 mln samochodów, czyli aż siedem razy więcej, niż w roku 2003. A o potencjale rynku chińskiego niech świadczy fakt, że według prognoz w 2020 roku liczba ta może przekroczyć 200 mln sztuk. Czy to nie jest wystarczający powód dla tezy o tym, że najbliższe lata mogą być dla producentów prawdziwym eldorado? Pięcioprocentowy wzrost sprzedaży odnotowano także w Brazylii, czyli piątej gospodarce świata.
Na koniec tego przeglądu jeszcze raport z Japonii, czyli pod względem wielkości gospodarki światowym numerze trzy. W 2012 roku sprzedano tam, uwzględniając także samochody małolitrażowe, które stanowią w Kraju Kwitnącej Wiśni osobną kategorię, o prawie 30% więcej aut niż rok wcześniej. Oczywiście trzeba uwzględnić załamanie sprzedaży, do jakiego doszło w roku 2011 w związku z kataklizmem trzęsienia ziemi. Ale i tak dane te wskazują na to, że, delikatnie mówiąc, sytuacja nie jest zła.
Problem mają zatem jedynie ci, którzy działają lokalnie. A dokładnie lokalnie w Europie. Wielcy międzynarodowi gracze, jak Toyota, Volkswagen, Ford, czy Fiat z Chryslerem, produkujący i sprzedający samochody na wszystkich rynkach odnotowują pokaźne, a niektórzy, jak Volkswagen, rekordowe zyski. Pomysły produkcji samochodów w Chinach czy w Brazylii wyraźnie się sprawdziły.
To, że sytuacja się poprawia widać także na ostatnich targach motoryzacyjnych. Choćby w amerykańskim Detroit. Wysyp nowych modeli, także luksusowych, widoczny rozkwit koncepcji, technologii, rodzajów wyposażenia. Widać także odwrót od ultra ekologicznych i oszczędnych samochodów elektrycznych. Mamy ewidentny powrót do lat świetności. W USA jest to szczególnie widoczne nie tylko dlatego, że gospodarka amerykańska z kryzysu de facto wyszła, ale także dlatego, że przeżywa ona prawdziwy boom łupkowy, który dotyczy nie tylko gazu, ale także ropy. Amerykanie za kilka lat będą pod tym względem samowystarczalni. Po co zatem silić się na drastyczne oszczędzanie, skoro benzyny będzie pod dostatkiem jeszcze przez wiele dziesięcioleci i nie będzie ona specjalnie droga?

 

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o