Mundial

0
41
REKLAMA

W Brazylii przez kilkanaście miesięcy przeciwnicy wydawania miliardów na mistrzostwa organizowali protesty i wiece. Brały w tych protestach udział tysiące ludzi. Gdy Mundial się zaczął, okazało się, że w tej samej Brazylii zwolenników imprezy są miliony. Sam zresztą oglądam te mistrzostwa z zainteresowaniem i chyba nawet zadowolony jestem z tego, że nasi piłkarze tam nie grają, bo dzięki temu stać mnie na analizę, która pozbawiona jest emocji. A emocje to jest coś, co dominuje na tej imprezie.
Gdy widzę zbliżenia na twarze piłkarzy, którzy z zamkniętymi oczami śpiewają przed meczem hymn swojego kraju, to myślę, że oglądam coś naprawdę ważnego, przełomowego. Tymczasem naprawdę niczego nie zmieni fakt, że Kolumbia wygrała z Urugwajem. Kolumbia jest krajem, który ciągle jest na skraju upadku. Kartele narkotykowe są w tym kraju równie silne jak państwo, a niektórzy uważają, że są nawet silniejsze. I nie zmieni tego fakt, że James Rodriguez strzela naprawdę przepiękne gole.
Gdy widzę zbliżenia na twarze kibiców, którzy mają rozpacz w oczach po porażce swoich faworytów, to nachodzi mnie refleksja, że jednak coś jest nie tak. Dla przeciętnego Hiszpana czy też Włocha powinno być ważniejsze to, czy ich kraj ma się dobrze gospodarczo, i czy rządzący w tych krajach mają pomysł na to, jak zmniejszyć bezrobocie wśród młodych. Ale nie, oni mają łzy w oczach, bo drużyny piłkarskie tych krajów po trzech meczach musiały pakować walizki.
Gazety całego świata pełne są zdjęć piłkarza, który ugryzł swojego rywala. Ponieważ piłkarz ten gryzie przeciwników dosyć regularnie, to rozważania i komentarze pełne są spekulacji, na ile jest to przypadłość i czy kary, które spadły na tego – przyznać trzeba – doskonałego futbolistę, nie są przypadkiem zbyt surowe. Tymczasem ja sądzę, że mężczyzna, który ma właśnie swoje 5 minut w życiu, i który zarabia miliony funtów, powinien powstrzymać się od gryzienia na boisku. Jeżeli to jest silniejsze od niego, to, po pierwsze, niech mi nie wmawia, że się potknął, bo jego zachowanie zarejestrowało kilka kamer, a po drugie, niech spotka się nie z prezydentem swojego kraju, ale z psychiatrą.
No, ale cóż… Sam jestem niewolnikiem tych emocji. Podziwiam piękne stadiony. Zachłystuję się po każdej pięknej akcji. Podziwiam jednostki i zachwycam się umiejętnością współpracy na boisku, bo to jest takie życiowe. Bez współpracy nikt dzisiaj nie jest w stanie odnieść sukcesu w żadnej dziedzinie, ale bez wybitnych jednostek sama współpraca może nie wystarczyć. W tym sensie rywalizacja w mistrzostwach świata jest alegorią rywalizacji w ogóle, wyścigu na każdym innym poletku. I nie jest ważne, kto za tą rywalizacją stoi. Mundial organizuje FIFA, organizacja, którą często określa się jako największą strukturę mafijną w całej historii świata. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że Brazylia nie zarobi specjalnie na Mundialu. Podobnie jak Polska i Ukraina nie zarobiły na organizacji mistrzostw Europy. Owszem, po mistrzostwach pozostały nam na przykład nowoczesne lotniska, ale one powstałyby tak czy siak. Zyski finansowe zgarnęli mafiosi z UEFA. Zyski z praw telewizyjnych, ze sprzedaży pamiątek i piwa na stadionach w Brazylii zgarnie FIFA, ale coś zostanie także w nas. To coś jest niematerialne, ale jest. W końcu nie wszystko kończy się na pieniądzach.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments